TVP Kultura nadała po raz kolejny, ale pierwszy raz pod nowym kierownictwem, film Martina Scorsese „Ostatnie kuszenie Chrystusa”, nakręcony prawie 20 lat temu. Emisja tym razem nie wzbudziła protestów, a takie pojawiły się jeszcze rok temu. Jednak film dokumentalny „Ukrzyżowanie – święty skandal”, nadany przez TVP K w połowie maja o 11.00 w nocy wywołał gwałtowną reakcję Leszka Sosnowskiego publicysty miesięcznika WPIS: Wiara, Patriotyzm, Sztuka. Jego artykuł przedrukował wielce wpływowy portal wPolityce. Pan Sosnowski w świętym gniewie domagał się odwołania dyrektora TVP Kultura. Poparło go wielu internautów na owym portalu. I może by się to nawet udało , gdyby nie ludzie lepiej rozumiejący, na czym polega rola elitarnej stacji telewizyjnej.
Powodem tego wzburzenia była pokazana w filmie praca Andreasa Serrano, krucyfiks zanurzony w urynie oraz odrażająca sylwetka artysty i jego wypowiedzi. Owszem, owo dzieło sztuki było bluźniercze, obliczone na skandal, a sam Serrano jest rzadkim typem zboka. Żaden wesoły „gej” ale po prostu gówniarz w całkiem dosłownym sensie słowa. Jednak przedstawienie go widowni wcale nie znaczyło, że TVP Kultura propaguje tego rodzaju działania. To nie była promocja, lecz informacja. Podobnie w Wiadomościach TVP, gdy informują o zamachach terrorystycznych. Przecież to nie znaczy, że redakcja popiera terroryzm. Po prostu informuje o zjawisku, żeby widzowie byli przygotowani na możliwość zamachów w Polsce. I wcale nie musi dodawać komentarza, jak to brzydko mordować niewinnych i przypadkowych ludzi.
Polska opinia publiczna musi wiedzieć, co się dzieje w świecie, bo kraj jest jego częścią. Dlatego też polska opinia kulturalna musi być informowana o wszystkich zjawiskach w kulturze światowej, także odstręczających. Rozkład tradycyjnych wartości na Zachodzie dociera do Polski na coraz większą skalę, co wynika z procesów cywilizacyjnych. Polska korzysta z faktu, że jest względnie zapóźniona. Ma więc okazję, by lepiej przygotować się na okoliczność upadku religii, rodziny, obyczajów. W tym celu Polacy powinni zobaczyć, jak takie upadki wyglądają i może próbować, jak temu zaradzić. Niech widok artystów w rodzaju Serrano traktuje jako szczepionkę choroby. A kto nie ma ochoty tego oglądać, niech sięgnie po pilota i zmieni kanał. Zaś podatne na zepsucie dzieci raczej nie oglądają TVP Kultura.
Zarząd Telewizji Polskiej musi też liczyć się z oczekiwaniami lewicowych i liberalnych środowisk artystycznych, które potrzebują prowokacji i kontrowersji dla pobudzenia krążenia idei. Trudno byłoby dogadzać im w programach anten dla masowej widowni. Natomiast TVP Kultura jest ich naturalnym nadawcą. Zresztą, lewicowi, liberalni oraz zbuntowani artyści są również obywatelami kraju i to wcale nie gorszego sortu. Coś im się należy od Telewizji Polskiej.
Musimy mieć swoiste „nisze dla dewianta”, gdzie rodzą się nowe zjawiska. Jedne idee okazują się niezdolne do życia, inne idą w świat. Gdyby nie było miejsc specjalnych dla rewolucjonistów, dziwaków, nawet zboczeńców, kulturze groziłaby martwica. Niestety, nie rozumie tego duża część prawicowej publiczności, może dlatego, że nie lubi wyzwań dla umysłu. To niech pamięta, że struś nie wyjdzie dobrze na tym, gdy wobec zagrożenia chowa głowę w piasek.
PS. Uwaga na konflikt interesów. Autor występuje w TVP Kultura w talk show o ideach „Tanie Dranie: Kłopotowski/Moroz komentują świat”
