Edward Cyfus, Warmiak z krwi i kości, gawędziarz, pisarz, słowem regionalista od razu protestuje: -Właściwe dbanie o gwarę, to nie newsa walnąć i puścić to w eter -podkreślał. - Niestety tak robi większość dziennikarzy. A po tygodniu nikt już o tym nie pamięta. A to przecież zasadnicza część misji mediów publicznych. Tę tematykę należy jak najszerzej upowszechniać i nie zajmować się nią jedynie okazyjnie.
To była specjalna konferencja prasowa. Zwołano ją w Warmińsko-Mazurskim Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie z okazji wpisania „Gwary Warmińskiej” na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. To niezmiernie wielki sukces prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego dr hab.Izabeli Lewandowskiej, współdziałającej z E. Cyfusem oraz innego regionalisty (też mówi gwarą) Łukasza Ruch.
-Nam nie chodzi o popularność, a popularyzowanie gwary-uzupełnia E. Cyfus. -Głównym inspiratorem był Waldemar Majcher z W-M Urzędu Marszałkowskiego. To on na mnie naciskał i domagał się działań ochronnych nad gwarą.
Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa (choć Mazur, bo z Ostródy) podkreślał, że sam wpis poprzedzały 2-letnie bardzo intensywne działania. A ochrona gwary na Warmii, to także część projektu europejskiego.
To, że gwara została w dużym stopniu na tych terenach zapomniana jest rezultatem sytuacji politycznej. W latach 1466 – 1772, gdy Warmia należała do Korony Polskiej (w tym roku 550 lat, obchody w Olsztynie będą jesienią) w dyplomacji używano łaciny, po niemiecku załatwiano sprawy w urzędach. Ale pod dachami pałaców i strzechami domów mówiono po polsku (napływowa ludność głównie z Mazowsza). Z czasem, już po I rozbiorze coraz większy wpływ na gwarę miał język niemiecki, a nawet była to presja językowa wywołana germanizacją.
W okresie międzywojennym redaktor Seweryn Pieniężny w „Gazecie Olsztyńskiej”, redaktor i wydawca publikował felietony „Kuba spod Wartemborka gada” stylizowane na gwarę warmińską. Pieniężny urodził się w Olsztynie, mieście o większości niemieckiej, ale bardzo często obcował z Warmiakami, którzy przyjeżdżali ze swoimi wyrobami na Targ Rybny. I tu rozmawiali tylko „po naszamu’. Pieniężny rozmawiała „cało gambo” z Warmiakami przychodzącymi po poradę. Jego felietony odgrywały rolę polityczno-uświadamiającą. Wykazywał bezprawie niemieckich urzędników, ich bezduszność i jednostronność. Kiuba spod Wartemborka (obecnie Barczewo), to w oczach czytelnika mądry chłop polski z Warmii, zawsze wesoły, sprytny i oblatany w świecie.
Gwara była językiem domowym. W urzędach, szkole i wojsku obowiązywał niemiecki. W polskich szkołach na Warmii przed II wojną światową-polszczyzna ogólna. Ale za to gwarę znali zarówno Polacy, jak i Niemcy zamieszkujący południową Warmię. Stąd w kontaktach sąsiedzkich mogli dobrze się porozumieć. Dzieci bawiły się wspólnie na podwórku, a dorośli pomagali sobie nawzajem w gospodarstwie.
Wraz w wyjazdami Warmiaków do RFN, a szczególnie w falami opuszczania Warmii w latach 70-tych (niejaki Gierek sprzedał ich po prostu za marki) gwara zaczęła zanikać. I właśnie wtedy ukazał się nakładem Polskie Akademii Nauk „Słownik warmiński” Wiktora Steffena (pochodzącego z Sząbruka koło Gietrzwałdu). Był to efekt 60 lat żmudnych badań, zawierał ponad 4.500 haseł. Jest to jeden z najbogatszych i najpełniejszych słowników tego rodzaju w całej polskiej literaturze dialektologicznej. A także najbogatszym materiałem źródłowym, jeśli chodzi o zasób słownictwa gwarowego na Warmii.
Do Niemiec wyjechał też Edward Cyfus, co sam przyznaje.
-Nie mogłem się tam odnaleźć i wróciłem tu, gdzie mi najlepiej-opowiada. -Znałem gwarę, ale nie wszystko. Czasami w poszukiwaniu zwrotów dzwoniłem do Niemiec, do Mamy. Pochodzę z Dorotowa pod Olsztynem. Wiem, jak Warmiacy byli skryci, jak ta „polityka wyjazdowa”, szczególnie gierkowska spowodowała, iż stali się skryci. I bardzo nieufni. I tak to trwało przez lata. Po wojnie gwarą pisał Alojzy Śliwa na łamach dodatku do „Słowa Powszechnego”. Teraz ma w Olsztynie jedną z głównych ulic prowadzących do Warszawy.
-Gwara warmińska nie ma formy pisanej, gramatyki-stwierdza.-Mamy tylko fonetyzację i o to musimy dbać. Bo nie była ona jednolita, a źródeł i to różnych może być wiele.
Do tej pory już wiele zrobiono, by wymienić ponad 200 cotygodniowych gawęd w Radio Olsztyn, Magazyn Warmiński „WARNIJO” w TVP 3 Olsztyn-spotkania z Warmiakami, wydanie 3 części „Elementarza gwary warmińskiej”. Dzięki wsparciu E. Cyfusa zespół „Babsztyl” wydał bardzo ciekawa i warta posłuchania CD „Stoi łoset kele drogi”. On sam wydał „Warmińska saga. A życie toczy się dalej”. Był współrealizatorem filmów „Ostatni Warmiacy i Mazurzy” zob. http://www.ceik.eu/ostatni-warmiacy-i-mazurzy.html.
Prof. I Lewandowska przestrzega przed robieniem błędów, gdy próbuje się używać gwary warmińskiej, szczególnie w tekstach dziennikarskich. Po jednej z konferencji dotyczących gwary w dodatku „Posłaniec Warmiński” do „Gościa Niedzielnego” ukazał się tytuł: „U noju w Łolsztynie”.
-Nie wolno robić takich błędów-podkreślała prof. I. Lewandowska. – Utrwaloną zasadą jest, że takie wyrazy zaczynały się od „łu”, a nie od „u”. Czyli powinno być „Łu noju w Łolsztynie”. Chcemy pomagać wszystkim w tej sprawie. Prosimy o kontakt poprzez strony internetowe. Łatwo nas znaleźć każdemu chcemy i na pewno udzielimy pomocy.
Trzeba koniecznie pamiętać, iż wpis na listę jest, na razie, ograniczony czasowo, gdyż obejmuje 5 lat: lata 2016-2020.
-Dlatego działania trzeba zitensyfikować, by jak najwięcej w tym okresie zdziałać. Depozytariusze: Izabela Lewandowska, Edward Cyfus, Łukasz Ruch zobowiązani są powołać Pracownię Gwary Warmińskiej. Będą stałe dyżury, będzie możliwość osobistego porozmawiania w gwarze, czytania tekstów gwarowych, wystawka książek z gwarą warmińską, stroju warmińskiego. Mają być przygotowane zeszyty ćwiczeń, puzzle, makiety z opisem, wycinanki, kolorowanki. Będą warsztaty w gwarze warmińskiej w różnych środowiskach.
Depozytariusze chcą dotrzeć na osób posługujących się na co dzień gwarą. Jest ich coraz mniej nie tylko ze względu na zaszłości historyczno-polityczne. Wymierają. Jak podkreślał E. Cyfus są rozsiani w różnych miejscach, we wsi Ruś najbliżej Olsztyna. Jak podkreślali nie wszyscy związani z Warmiakami, czy ich rodziny znają, czy mówią gwarą. Pani Maria Surynowicz, siostrzenica bardzo znanej poetki warmińskiej Marii Zientary-Malewskiej nie mówi gwarą. Choć jest na pewno w niej osłuchana.
Na konferencji podkreślano, iż gwara warmińska zostanie ocalona od zapomnienia wtedy, gdy wejdzie na stałe do edukacji szkolnej. Konieczne są pomoce. Dlatego przewidziano wydanie drukiem i w formie elektronicznej (DVD, audiobook) „Słownika gwary warmińskiej”, „Zbioru gawęd warmińskich”, wznowienie książki „Moja Warmia” E. Cyfusa, „Kele wsi chałupa” zawierającej słowa i zwroty gwarowe, „Magiczne wsie południowej Warmii”.
Na pewno chronić i popularyzować należy gwarę także w innych regionach Polski. Ale wszystko zależy od tego, czy znajdą się odpowiednie osoby, wręcz zapaleńcy. A my tymczasem gorąco zapraszamy „na Warnijo” by dokładnie przyjrzeć się, co tu się ciekawego i magicznego dzieje.
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
