Ostatnio, dzień po dniu, ukazały się w New York Timesie dwa artykuły, manipulujące prawdą o Polsce. Oto mój list  w polskiej wersji, do redaktora naczelnego Jamesa Benneta.

Warszawa, 8 lipca 2016-07-10

Redaktor Naczelny James Bennet

NEW  YORK  TIMES

620   8th  AVENUE

NEW  YORK, NY 10018

 

                                         Szanowny Panie Redaktorze,

  5 lipca na łamach  New York Times pojawił się artykuł na temat zmian w polskich mediach po wyborach parlamentarnych w 2015 roku pt.”>Pacification< of Polish Broadcasters Causes Exodus of Staff, and viewers” Alison Smale i Joanny Berendt. Niedawno  Wasza gazeta wydrukowała tekst Dana Bilefsky’ego, dla którego materiały zbierała ta sama dziennikarka  Gazety Wyborczej i „kobiecy coach” Joanna Berendt – który ostrzegał przed nieistniejącym jeszcze filmem „Smoleńsk”. Był to rekord Guinnessa w szybkości pisywania recenzji, która ukazała się grubo przed ukończeniem filmu o katastrofie pod Smoleńskiem, w której zginęło 96 osób. Materiał opublikowany 5 lipca, a opowiadający o „pacyfikacji pracowników polskich mediów publicznych”, miał podobną wiarygodność, co tekst o filmie „Smoleńsk”, i wiele wspólnego z dowcipami z serii Radio Erywań, które kiedyś donosiło, że w Moskwie, na Placu Czerwonym, rozdają samochody. Potem się okazało, że nie samochody, ale rowery, i nie rozdają, ale kradną. Bo  dziennikarze nie odchodzą masowo z  publicznego radia i telewizji, to za czasów Platformy Obywatelskiej,  w liczbie ponad 400 zostali  outsourcingowani z centrali przy ulicy Woronicza na zewnątrz do firmy, zatrudniającej kelnerów i sprzątaczki. Skąd mieli być zatrudniani do konkretnych produkcji, lecz nie byli, bo TVP zamawiała gotowe programy w firmach prywatnych, na podstawie sobie tylko znanego klucza i na sobie znanych warunkach. TVP i PR za czasów PO skomercjalizowała i sprywatyzowała, co się dało, zniszczyła  struktury redakcji i  zapomniała o misji.  No i nigdy przedtem nie było w mediach misyjnych takiej ilości reklam jak  podczas tych ostatnich 8 lat.

   Czy NYT, a zwłaszcza dokumentująca temat Joanna Berendt nigdy nie słyszała o strajkach w mediach publicznych za czasów Platformy Obywatelskiej? Bo informacja o nich dotarła nawet do mnie, do Londynu. Ileż w ciągu  27 lat zużyłam piór i atramentu, domagając się  reform polskich mediów misyjnych, zawłaszczonych najpierw przez post-komunistów, a przez ostatnich 8 lat  przez Platformę Obywatelską / służę tekstami/. I protestując przeciw  komercjalizacji, upolitycznienia,  zjawiskach  „dumbing down”,  „fuck culture” i  marnotrawieniu pieniędzy podatników. Powiem tylko, że polskie media publiczne od 1989 roku, a zwłaszcza  ostatnie 8 lat, do złudzenia przypominały komercyjne stacje TVN czy Superstację, no  i  dzielnie walczyły z opozycją!  Nowe władze próbują tylko oddać media publiczne ich prawdziwym właścicielowi i dysponentowi – polskiemu społeczeństwu. Wyznają zasadę, że media misyjne – jak parlament – powinny być emanacją wszystkich sił politycznych, zwracać się do wszystkich grup klasowych i wiekowych, chronić mniejszości narodowe i religijne / nie zapominając o ateistach i agnostykach/. Trzeba je więc zdemokratyzować, spluralizować i oddać z powrotem narodowi. Reforma, prowadzona przez  Secretary for  Media Affairs, Krzysztof Czabańskiego, trwa, i im szybciej się zakończy, tym lepiej.  

  Jakby tego było mało,  następnego dnia, 6 lipca,  NYT  opublikował kolejny tekst, ”Poland Drifts in the Wrong Direction” autorstwa – aż trudno uwierzyć -  The Editorial Board.  „Głos redakcji” docisnął pedał gazu: ”Jarosław Kaczyński, lider partii rządzącej w Polsce, zagrzewa NATO, by pokazało Rosji, że sojusz jest silny i zjednoczony. Ale nie wykazuje zainteresowania ostrzeżeniami sojuszników, którzy wskazują na autorytarne zapędy jego rządu”. I znów sytuacja jak z Kafki, bo po pierwsze, szefem rządu jest Beata Szydło, a nie Jarosław Kaczyński, a po drugie można się zastanawiać, dlaczego NYT  każdy rząd konserwatywny – polski, węgierski czy australijski Tony Abbotta – upiera się nazywać autorytarnym? Kłopoty ze słownikiem czy ostra walka polityczna? „Poland drifts in the wrong direction” – pisze NYT. Czy naprawdę dla NYT jedynie the left direction is  the right direction?

  New York Times próbuje zwodzić czytelników swoją „bezstronnością” i „wiarygodnością”. Jednak artykuły, jak te o Polsce, pokazują jak mało jest bezstronny, że korzysta wyłącznie z lewicowych  źródeł i zatrudnia researcherów tylko z lewicowo – liberalnej  Gazety Wyborczej.  Jaki tekst może powstać w wyniku takiego „researchu”?  No i gdzie był NYT  kiedy rząd polski kilka tygodni temu dokonał audytu  8 lat rządów Platformy Obywatelskiej, choć fakty i statystyka, przywoływana przez szefów kilku najważniejszych resortów, były porażające? Marnotrawstwo pieniędzy, feudalny stosunek władz do obywateli, łamanie praworządności, niszczenie społeczeństwa obywatelskiego,  wszechobecna korupcja. Nie pamiętam, żeby amerykański NYT, brytyjski Guardian, francuska  Liberation czy włoska L’Unita wszczynały wtedy jakiś alarm. Przeciwnie, wychwalały rząd Donalda Tuska i Ewy Kopacz pod niebiosy, choć nie było po temu dobrych powodów. Albo niezgoda władz Platformy na powołanie międzynarodowej komisji ds. zbadania katastrofy pod Smoleńskiem, gdzie zginęło 96 najwyższych urzędników państwowych, w tym dowódcy wszystkich formacji wojskowych. Lub afera wokół Trybunału Konstytucyjnego, który zamiast zajmować się wyrokowaniem, czy ustawa jest zgodna lub niezgodna z konstytucją, wywołał kryzys, kiedy tuż przed wyborami w 2015 roku, próbował, nielegalnie,  obsadzić 14 z 15 miejsc w TK sędziami popierającymi  PO. A po wyborach 2015 stał się orężem opozycji do walki z partią rządzącą. 7 lipca  parlament przyjął koncyliacyjna nowelę ustawy o TK, lecz  niezbędna jest nowa ustawa. Obecna została uchwalona przez komunistyczny parlament w 1985 roku, kiedy niewielu wiedziało co to jest demokracja, jak działa i jakie jest miejsce TK w trójpodziale władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.  NYT milczał  także jak zaklęty, kiedy w Polsce w czasie ostatnich 8 lat  ujawniano kolejne afery korupcyjne, które wstrząsnęły polskim społeczeństwem, hazardowa, stoczniowa, Beaty Sawickiej, dotycząca zniknięcia dziennikarza śledczego Michała  Falzmanna, który rozpracowywał największy skandal korupcyjny w powojennej Polsce, FOZZ,  a ostatnio para – banku  Amber Gold.  W dużej mierze to afery korupcyjne i  chowanie ich pod dywan przez rządy Donalda Tuska i Ewy Kopacz  skłoniły wyborców do głosowania jesienią  na Prawo i Sprawiedliwość.

  I kolejna sprawa, gdyby dziennikarze NYT znali treść brytyjskiej The Royal Charter,  Aktu Założycielskiego BBC z 1922 roku, podobne artykuły jak te o Polsce,  nigdy nie zostałyby napisane. W Royal Charter mówiło się o podstawowych standardach dziennikarskich, o niezależności materiałów, ich bezstronności i rzetelności, także na etapie dokumentacji. A żródła tekstow o Polsce publikowanych przez NYT  dokumentowane są przez dziennikarkę  lewicowej Gazety Wyborczej, Joannę Berendt. Więc co to jest za bezstronność, pluralizm opinii, rzetelność researchu?  Z kolei artykuł „Poland Drifts in the Wrong Direction” jest autorstwa The Editorial Board - więc albo ów board składa się z ignorantów, którzy nie dostrzegli, że Joanna Berendt  sufluje im wyłącznie jeden punkt widzenia na polski rząd i Kaczyńskiego, albo  doszło do klasycznej manipulacji prasowej i wciskania czytelnikom nieprawdy. Informacje o obu ostatnich artykułach o Polsce przechwyciły nasze portale, m.in. bardzo popularny pośród młodej inteligencji  wpolityce.pl, i gdyby The Editorial Board NYT pofatygował się i przeczytał setki komentarzy na Wasz temat, być może kolejne teksty byłyby rzetelniejsze? „NYT stracił wiarygodność”, „utracone dziewictwo” i „NYT – reprezentant lewicowej Międzynarodówki”.  

    Zastanawia także  timing ukazania się obu materiałów - tuż przed Warsaw NATO Summit. Czy nie chodziło przypadkiem o smear campaign, uderzenie w wizerunek Polski, skompromitowanie rządu, przekonanie gości, że jest on „autorytarny”, a Kaczyński „podąża tropem Putina”?  Ostatnia eksplozja podobnie ignoranckich lub zmanipulowanych tekstów w NYT  kompromituje Waszą redakcję i  wywołuje niechęć milionów Polaków, w kraju i za granicą. Jeśli dodać, ze reputacja Gazety Wyborczej w ciągu ostatnich lat  bardzo się popsuła, nakład  dziennika skurczył się z 460 tys. do 140 tys. dziennie. A konserwatywnych gazet  i tygodników wciąż przybywa, a wraz z nimi ich czytelników -  może warto byłoby  produkować materiały bardziej  akuratne i wyważone, żeby i do nich trafić?   Chodzi nie tylko o konserwatywne polskie elity, ale także  połowę Brytyjczyków, Francuzów, Niemców, Włochów, Hiszpanów, etc. NYT czytywało się jeszcze do niedawna na całym świecie. Do niedawna.  

   A opinion polls są dla Prawa i Sprawiedliwości  wciąż bardzo łaskawe. Polacy doceniają kilka wielkich projektów społeczno – ekonomicznych wdrażanych przez partię Jarosława Kaczyńskiego – 500+, czyli zasiłki na drugie i kolejne dzieci, projekt budowy wielu domów komunalnych dla mniej zarabiających, powrotu do dawnego wieku emerytalnego 60 i 65 lat, podwyżka minimalnej stawki godzinnej za wykonaną pracę.  O ile Platforma Obywatelska to   klasyczna „partia władzy” i nikt, łącznie z posłami i senatorami  nie ma pojęcia jaki jest jej program,  PiS  ma silnie rozbudowany segment społeczno – socjalny, spadek po związku Solidarność. A więc lewicowy NYT powinien kochać i wspierać ugrupowanie Kaczyńskiego! Chyba, że chodzi nie o ludzi,  o mniejszości, o nieuprzywilejowanych, lecz o politykę, o wypalenie do gołej ziemi wartości konserwatywnych, jakichkolwiek zresztą wartości. Które łączą np. media torysów i labourzystów, kiedy chodzi o prawdę, transparentność, korupcję w aparacie władzy, etc. Przez 25 lat mieszkałam i pracowałam w Wielkiej Brytanii i wiem, o czym mówię. Ale jeśli  The Editorial Board  nadal będzie produkować podobne nierzetelne i toksyczne teksty, reputacja NYT, niegdyś dziennika świetnego, trzymającego się dobrych dziennikarskich standardów, będzie już tylko odległą historią.  

Z szacunkiem

Elżbieta Królikowska – Avis,  korespondentka w Londynie

   Są ambasady, jest Senat, jest Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich,  polskie organizacje za granicą i Reduta Obrony Dobrego Imienia RP, ale to wciąż za mało. Dziś każdy z nas powinien być redutą obrony dobrego imienia Polski. Oraz punktem informacyjnym o tym, co naprawdę się tutaj dzieje. Jak mówili Rzymianie,  „kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstym spadaniem”.

 

   

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl