Na niedawnym spotkaniu zorganizowanym przez Klub Jagielloński Premier-Minister Mateusz Morawiecki po raz kolejny zachęcał polskich biznesmenów do działalności i aktywności gospodarczej, obiecując pełne wsparcie rządu.
Mój problem nie polega na braku wiary w obietnice obecnego rządu, gdyż cieszę się gdy ktoś wreszcie w Polsce wypowiada publicznie wiarę w Polaków i nadzieję w ich dynamikę, przebojowość i zaradność, kiedy poprzednie rządu przeważnie ogólnie informowały polską opinię publiczną, że ‘Przecież nic się nie da zrobić’, a co po niektórzy twierdzili (i twierdziły) że ‘Emigracja nie musi być tragedią, może być szansą’, no a poza tym w ogóle ‘Polskość to nienormalność’.
Tak jak już zadekretowałem, cieszę się, że ktoś w moim kraju zaczyna znowu wierzyć w jego mieszkańców i wypowiada się o nich z dumą i nadzieją, i nie ma post-folwarcznego kompleksu usłużnej niższości wobec zagranicy i tzw. Zachodu.
Chodzi mi o to, że Premier Morawiecki daje dynamicznym Polakom-biznesmenom szansę, nadzieję. A to wiąże się jednak także z odpowiedzialnością.
Pierwszy z brzegu przykład, jaki przychodzi mi do głowy to Roman Kluska – swego czasu jeden z najbogatszych ludzi w Polsce, który zbudował własnym wysiłkiem wielką i nowoczesną firmę ‘Optimus’, a co więcej - stworzył jeden z największych portali internetowych Onet.pl, w tworzeniu którego współpracował m.in. z Billem Gatesem, twórcą firmy Microsoft.
I co z tego? Nic. Kluska został aresztowany, ograbiono z dorobku życia, zajęto jego posiadłość i zabrano mu paszport, a po długich bojach Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyroki, po czym przyznano Panu Klusce odszkodowanie – 5 tys. złotych. No i oczywiście nie oddano Klusce zabranego mu Onetu.pl który dziwnymi kolejami losu po jakimś czasie wylądował docelowo w ITI-TVN.
Na wspomnianym przez mnie spotkaniu z Premierem Morawieckim głos zabierali polscy dynamiczni biznesmeni, którzy chcieliby założyć w Polsce biznes, i nie skończyć przy tym właśnie jak Kluska. Dla mnie ciekawym przypadkiem był jeden z zabierających głos, biznesmen z młodej polskiej firmy koleo.pl – serwisu internetowego, w którym można w jednym miejscu kupić jeden zbiorczy bilet kolejowy. Dlaczego dla tak wydawało by się prostej czynności jaką jest zakup biletu kolejowego, jest potrzebny osobny serwis i firma? Bo dzisiaj na dworcach PKP nie można kupić jednego zbiorczego biletu kolejowego na przejazd z przesiadkami z udziałem kilku przewoźników, tylko trzeba biegać po różnych kasach i ‘składać’ bilet u różnych przewoźników. Jest to typowy przykładowy polski ’problem’, z który poradziły sobie już dawno wszystkie większe i poważniejsze kraje świata przy pomocy rozsądnego ustawodawstwa i porozumień, a który u nas zamiast państwa musi rozwiązywać osobna prywatna firma, gdyż instytucje publiczne i państwowe nie są w stanie wykonywać choćby poprawnie swoich statutowych zadań - zob. np. tekst ze stron PKP: ‘PKP S.A. pełni w Grupie PKP szczególną rolę. Nadzoruje i koordynuje bowiem działania innych spółek. Wyznacza im cele i dba o ich realizację. Koordynuje też działania komunikacyjno-marketingowe całej Grupy PKP. /…/ Grupa PKP łączy służbę publiczną z działaniem charakterystycznym dla nowoczesnego przedsiębiorstwa funkcjonującego w gospodarce rynkowej. /.../ Misją spółek Grupy PKP jest budowa zaufania i poprawa wizerunku kolei, a więc zwiększenie roli transportu kolejowego w Polsce na wzór nowoczesnych kolei działających w Europie.' To tyle w teorii, a rzeczywistość jaka jest – każdy widzi.
Koleo.pl wykorzystuje po prostu nieudolność państwa i jego organów, zastępując je i oferując to, co w normalnym kraju powinno być elementarnym serwisem i usługą. Pytanie jest, czy jeśli tego typu prywatne firmy z dobrymi pomysłami nie zostaną za chwilę zniszczone przez mafie, sitwy i układy, i czy polskie państwo będzie umiało je obronić przez zmasowanym atakiem lokalnych i resortowych układów i układzików – tych starych i tych nowszych? A co z mniejszymi ośrodkami – średnimi i małymi miastami, miasteczkami i wsiami, duszonymi przez lokalne sitwy, dokąd państwo może dotrzeć zarówno przy pomocy swoich instytucji, jak i przy pomocy Internetu i gdzie mogą powstawać start-upy, nowe technologie i nowe pomysły?
Czy można Polakom zaoferować zarówno tani i łatwodostępny kredyt inwestycyjny: mini- i mikrokredyt na rozpoczęcie biznesu, a jednocześnie znaleźć mechanizm osłonowy dla ochrony nowych biznesów i ich twórców przed korupcją i szantażami, jak stało się w przypadku Kluski i tysięcy innych tego rodzaju przypadków?
Rząd daje dzisiaj Polakom-biznesmenom nadzieję – ale musi też dać im także narzędzia do działania, takie jak np. tani kredyt inwestycyjny; oraz musi zapewnić ochronę przed bandytami, oszustami i złodziejami.
