Co za ulga! Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i PiS wykonał U-turn, czyli zwrot o 360 stopni. Rekonstrukcja rządu zakończyła się na jednej zmianie systemowej – z ministerstw rozwoju i finansów powstał jeden wielki superresort – i jednej personalnej, odwołaniu  Pawła Szałamachy.  Dobrze, że rozstano się z  nim w sposób cywilizowany. Tak więc pani premier podziękowała mu i oznajmiła, że przewiduje dla niego  inne, bardzo poważne zadania.  Cieszy, że partia rządząca uczy się szanować swoich ludzi za trudną robotę, którą dla niej wykonują.

   Tylko po co było tak głośno odtrąbiać tę „rekonstrukcję”?  I zapowiadać poważną operację z  anestezjologiem, żeby skończyć na małym face lifcie? Po pierwsze, przegląd osiągnięć resortów  i kadr czyni się zwyczajowo po upływie roku, i nikt nie musiał tego robić.  No i czemu  robić z tego  wielkie wydarzenie? Żeby zrobić przyjemność „opozycji totalnej”, która z zapartym tchem czeka na każde potknięcie ministra, a jeśli nie dostrzega, sama je produkuje? Dalej, wiadomo, że dziś rząd tworzą ludzie, zjednoczeni tą samą ideą, służby Polsce,  a  przed nimi zadania, które mogłyby przerazić wszystkich o bojażliwych sercach: sanacja państwa, zniszczonego najpierw przez PZPR, potem SLD i PO.  Rozpoczynanie od początku tej orki na ugorze,  którą w ciągu ostatnich 250 lat wykonały kraje tzw. starej Europy.  A więc stworzenie struktur państwa, budowanie zrębów społeczeństwa obywatelskiego,  zaszczepienie procedur demokratycznych, formowanie elit politycznych świadomych służby publicznej. Plus problemy ekonomiczne, zrównoważony rozwój, uszczelnianie systemu, szukanie oszczędności. Przecież w każdej z tych konkurencji zaczynamy od początku!  Jesteśmy świadkami momentu w jakimś sensie historycznego, więc nie ma się co przejmować tą najmniej konstruktywną opozycją, jaką znam, bo i tak powie – jak Sławomir Neumann –„miałem nadzieję, że to pani premier poda się do dymisji, na to Polacy czekali”.  Choć wiadomo, że to nie Polacy, tylko jakieś  smętne niedobitki PO,  rezonerzy z  Nowoczesnej – dziś przedmiot kpin satyryków, i SLD, zagubiona „jak szczeniak, co wypadł z sań”.  Przeć do przodu, chwalić i wspierać tych, którzy to robią.

   Bo  już wykonano potężną robotę.  Zbliża się rocznica,  więc pozwolę sobie na małą rekapitulację. Oto projekt 500+, który nie tylko oferuje rodzinom wielodzietnym trochę normalności  i wyższy standard życia, ale obiecuje  społeczeństwu rzesze przyszłych podatników. Mieszkanie +, który przewiduje większy dostęp Polaków do tanich mieszkań, projekt adresowany do klasy średniej, ale raczej  tej mniej zamożnej lower middle class.  Plany obniżenia wieku emerytalnego, bezpłatne leki dla 75+ i podwyższenie minimalnej emerytury do 1000 złotych. Jednolitego podatku, łączącego podatek PIT oraz składki na ZUS i NFZ, którego celem jest uproszczenie systemu i zmniejszenie obciążeń dla małych firm. W polityce zagranicznej – obudzenie Molocha czyli rewitalizacja NATO i zyskanie statusu aktywnego członka, stanowczy ton negocjacji z UE na temat koniczności reform, „zmartwychwstanie” Grupy  Wyszehradzkiej i próby przypomnienia projektu ABC. Odwołanie  sporej części korpusu dyplomatycznego i wymiana 25 na 37 planowanych ambasadorów. Chodzi o nowych ludzi, którzy będą działać w interesie Polski, a nie wbrew temu interesowi.  Natychmiastowa reakcja na tragiczne wydarzenie w Harlow, a następnie wiercenie w brzuchu szefa brytyjskiej dyplomacji Borisa Johnsona, przypominanie o sprawie premier Theresie May i szefowej Home Office’u,  Amber Rudd. A w niedalekiej przyszłości wspólne akcje  na rzecz promowania na Wyspach wiedzy o Polsce, informacje w podręcznikach szkolnych, sekcje polskie w bibliotekach, przypominanie w tamtejszych mediach o roli polskich żołnierzy w wysiłku zbrojnym podczas II wojny i w Bitwie o Anglię, kto naprawdę skonstruował Enigmę i kto zmienił mapę Europy po 1989 roku. Dalej, intensyfikacja kontaktów z Polonią, obecność podczas dramatycznych momentów, podziękowania i wyróżnienia za lata oddanej pracy.  Rozpoczęta batalia o pamięć narodową, sformułowanie na nowo polityki historycznej Polski oraz szkolne programy wychowania patriotycznego.  Czy to jest, do diabła, mało?! Dlaczego  nie mamy być z tego dumni i wychwalać pod niebiosy tych, którzy realizują nasze wieloletnie marzenia czy oczekiwania?

  Co nie znaczy, ze nie będziemy wyrażać wątpliwości, kiedy są po temu powody. Np. pozostaje pytanie: czy ruch włącz – połącz, kumulacja całej polityki rozwoju i finansów w jednym ręku, Mateusza Morawieckiego, to ruch rozważny i odpowiedzialny? W ręku człowieka w istocie mało znanego, o którym mamy tylko trzy informacje. Ze jest synem znanego opozycjonisty, że był bankowcem i że jest najzamożniejszym członkiem rządu.  Co to za gwarancja sukcesu dla kraju?  Wiemy także, iż jest bankowcem, ale nie ekonomistą, w dodatku zupełnie spoza polityki – a to są kompletnie różne światy, rządzące się zupełnie innymi prawidłami.  No i kto będzie jego supervisorem,  który w jakimś momencie będzie miał prawo i obowiązek  powiedzieć „sprawdzam”? Jeszcze kilka dni temu człowiekiem, który zadawał pytania, co to za projekt, dlaczego taki  drogi i jakie jest  ryzyko, był minister finansów Paweł Szałamacha.  Dziś nie ma nikogo, za to są  dowody, że nawet najlepszy, najbardziej doświadczony, operujący nie tylko na krajową, lecz globalną skalę  przedsiębiorca i manager  jak Donald Trump,  ponosił klęski. A przed młodym „golden boyem”, najwyraźniej promowanym przez centralę, z pewnością jeszcze  kilka porażek. Tyle, że  teraz  każdy  jego błąd  będzie Polskę, Prawo i Sprawiedliwość,  drogo kosztować. Porażka będzie  jeszcze boleśniejsza i bardziej  spektakularna.  Jestem za reformami systemowymi, bez tego nie da się wyczyścić tej polskiej stajni Augiasza. Ale  prócz tego, że muszą mieć jakiś sens, powinny raczej  zmniejszać, a nie zwiększać ryzyko klęski.

                                                            Elżbieta Królikowska-Avis. 2 pażdziernika 2016

   

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl