Podczas robotniczych strajków tłumaczyła solidarnościową dokumentację. Na emeryturze, po 70tce, postanowiła przetłumaczyć książkę o Polkach, kobietach ze środowiska opozycji Wybrzeża Gdańskiego.

W latach 80. w solidarnościowej zawierusze znalazła się całkiem przypadkowo. W sierpniu 1980 jako jedna z uczestniczek strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina była tłumaczką dla dziennikarzy i związkowców zagranicznych oraz Lecha Wałęsy, głównie pośrednicząc w kontaktach z prasą i delegacjami zagranicznymi. To wtedy, zaraz po podpisaniu porozumień gdańskich, poznała francuskiego pisarza i dziennikarza Gérarda Guégana. A zaczęło się od pytań o... całowanie w rękę.

Czekaliśmy akurat na Lecha Wałęsę i tak od słowa do słowa Guégan powiedział, że jest w Polsce już parę dni i zaintrygowały go polskie kobiety, że chciałby o nich napisać książkę – opowiada Teresa Zabża, tłumaczka przysięgła języka francuskiego i działaczka „Solidarności”. - Stwierdził, że Polki są naprawdę odważne i wiedzą, o co im chodzi. I słusznie, miał rację. Książka „Polki. Podróż do wnętrza Polski” została wydana we Francji w 1981 roku i cieszyła się tam sporą popularnością. Autor przesłał mi wtedy egzemplarz „Polek” w okładce „Jak zadbać o zdrowie rodziny”; dla niepoznaki, żeby cenzura przepuściła.

W Polsce książki nigdy nie wydano, dopiero niedawno, w 2015 roku, temat wrócił do życia. Zabża książkę przetłumaczyła po namowach kobiet ze Stowarzyszenia „Waga”. W podjęciu decyzji pomógł trochę przypadek.

Trafiłam gdzieś na recenzję książki, gdzie tytuł „Polki” przetłumaczono, jako „Polonezy”. Zadałam sobie wtedy pytanie, o czym oni myśleli, o samochodach? Bo chyba nie o kobietach? Zadecydowałam, że powinnam to zrobić – mówi tłumaczka.

To, co zainspirowało Gérarda Guégana do napisania tej książki, to zachowanie Polek, ich misyjność, pracowitość, służebność. On z podróży do Polski zapamiętał właśnie kobiety – uważa dr Barbara Kijewska, adiunkt w Zakładzie Polityki Publicznej i Społecznej UG. - Książka pokazuje spojrzenie Francuza na Polki w tym kluczowym dla Polski okresie przełomowego strajku

Książka jest swego rodzaju podróżą do tamtych czasów, podróżą do życia kobiet niedocenionych za to, co wtedy robiły.

W artykule Kijewskiej „Kobiety w opozycji demokratycznej na Wybrzeżu Gdańskim w latach 1976-1980” wydanym przez IPN w książce „Płeć buntu” możemy przeczytać, że opór społeczny i opozycja polityczna w PRL wzbudzają duże zainteresowanie badaczy, jednak niezwykle rzadko bada się kategorię płci z tym związaną. Potwierdzeniem tegoż wykluczenia ma być m.in. praktyka obchodów rocznicowych. I tak np. podczas obchodów dwudziestolecia transformacji ustrojowej na wystawie w Muzeum Narodowym poświęconym „Solidarności” na żadnym ze zdjęć nie było kobiety. W 2009 roku odbyła się konferencja poświęcona 30. rocznicy powstania Ruchu Młodej Polski. Michał Piotrowski, przybliżający organizację, wymienił nazwiska 26 działaczy i tylko jedną kobietę – Bożenę Rybicką, kuriozalnie zapominając o Magdalenie Modzelewskiej, która przygotowała ten jubileusz, a zarazem byłą czołowym działaczem RMP.

Przegląd literatury również potwierdza tezę o marginalizacji udziału kobiet w opozycji demokratycznej w PRL – twierdzi Kijewska. - W słowniku biograficznym wydanym przez Ośrodek Karta spośród ponad 300 biogramów zaledwie 10 proc. odnosi się do kobiet. Podobnie dzieje się na portalu internetowym Encyklopedia Solidarności, gdzie spośród prawie 5 tys. biogramów tylko 15 proc. stanowią kobiety.

Kobiety w środowisku opozycji Wybrzeża Gdańskiego udzielały się w redakcjach, np. Robotnika Wybrzeże, dyskusjach, prowadziły publiczne modlitwy, wspierały działalność opozycyjną i brały udział w akcjach protestacyjnych: zbierały podpisy, roznosiły ulotki, prowadziły szeroko pojętą działalność wydawniczą.

Bez wątpienia kobiety współtworzyły opozycję, ich funkcje jednak wyznaczała kulturowo zdefiniowana rola, zgodna z narodową i katolicką koncepcją mężczyzny, jako przywódcy i żywiciela stanowiącego prawo i kobiety trzymającej się na uboczu; kobiety którą należy chronić, kobiety - źródła wsparcia emocjonalnego, organizatorki na zapleczu – twierdzi Kijewska.

- Potwierdzeniem jest rodzaj aktywności, jaką prowadziły opozycjonistki: kolportaż, korekta, przepisywanie tekstów, tłumaczenia. Konsekwencją kultury stawiającej wysoko przywództwo i ideologię jest marginalizacja kobiet jako podmiotów historii.

Izabela Małkowska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl