Niezorientowany zapyta: a który, bo Prezes jest tylko jeden. Odpowiem: oczywiście, niech żyje Prezes Kurski! Stało się to, co jeszcze kilkanaście dni temu było mało prawdopodobne. Stało się to, co od kilku dni stawało się oczywiste.

Najpierw była próba odwołania Jacka Kurskiego. Nieudana. Potem były przesłuchania kandydatów na prezesa TVP. Udane. Na przesłuchaniach najlepiej wypadła Agnieszka Romaszewska. Ciekawą propozycję zgłosił Krzysztof Skowroński. Bogdan Czajkowski od początku w tym konkursie był – przepraszam Pana Czajkowskiego, jeśli go tym określeniem urażę –  figurantem. Jeszcze kilkanaście godzin przed rozstrzygnięciem konkursu pojawiły się głosy, że konkurs będzie unieważniony. Nie został. Jeszcze niedawno Krzysztof Czabański mówił o programie Jacka Kurskiego, że nie realizuje on swoich deklaracji, a nowe propozycje nie spełniają oczekiwań, bo są na niskim poziomie, że nie reaktywował redakcji, zadłuża TVP, że spada jej oglądalność, że jest złym prezesem, itd. Wydawało się, że Kurski został pogrzebany. Ale nie, on odrodził się - jak feniks z popiołów.

Rada Mediów Narodowych miała działać niezależnie. Krzysztof Czabański dotrzymał słowa i doprowadził do zorganizowania konkursu na szefa TVP, chociaż Ustawa o RMN wcale nie precyzuje, że muszą być konkursy. Zapis mówi tylko o tym, że RMN jest „organem właściwym w sprawach powoływania i odwoływania składów osobowych organów jednostek publicznej radiofonii i telewizji oraz Polskiej Agencji Prasowej, zwanych dalej >>spółkami<<, oraz w innych sprawach określonych w ustawie”. Członkowie Rady są wybierani na 6 lat i w zasadzie w trakcie kadencji są nieodwoływalni, o ile nie zrzekną się funkcji sami lub nie zostaną skazani prawomocnym wyrokiem sądowym. To miała być gwarancja ich niezależności. Ale już przed konkursem pojawiały się głosy ze strony polityków PiS, że Radę można zlikwidować lub też przenieść jej uprawnienia do ostatecznych decyzji personalnych dotyczących mediów publicznych na KRRiT. Czy taka groźba była realna i czy doprowadziła do zmiany poglądów niektórych członków Rady? Nie wiem, bo wiedzieć nie mogę, ale są ludzie, którzy posiadają tę tajemną wiedzę…

W czasie konkursu propozycje Kurskiego były atakowane przynajmniej przez 3 członków Rady spośród 5. Ostatecznie Kurski wygrywa w głosowaniu 4:1. Czy to nie dziwne? Kto wykonał woltę i dlaczego? Kto na kogo wpływał, co się zmieniło w ciągu kilkudziesięciu godzin? Joanna Lichocka twierdzi, że zagłosowała na Kurskiego, bo tylko on miał szansę na bezwzględną większość głosów, a Krzysztof Czabański stwierdził, że Kurski zaprezentował bardzo ciekawy, dynamiczny program działania telewizji. Dodajmy, program, który jeszcze kilka dni wcześniej został zakwestionowany i skrytykowany. Powtarzam więc pytanie, co się stało w ciągu kilku dni, że niektórzy członkowie Rady zmienili zdanie o Kurskim? Kto o tym głośno powie? Mamy niepokornych dziennikarzy śledczych, którzy na pewno poszukają odpowiedzi. O ile będą mieli odwagę.

Właściwie to wszystko, co chciałem napisać. Bo czyż jest sens zastanawiać się nad deklaracją Jacka Kurskiego, że chce, żeby telewizja łączyła wszystkich Polaków, żeby była nośnikiem szybkiej, rzetelnej informacji. Przez niemal rok swojej działalności Kurski sprawił, że telewizja narodowa dzieli Polaków, że programy informacyjne są propagandową papką, że publicystykę moderatorów zastąpiła publicystyka zaangażowana w „dobrą zmianę”. Na razie „sukcesem” Kurskiego jest odejście z TVP wszystkich dziennikarzy, którzy byli wobec niego niepokorni lub z którymi nie chciał współpracować.

Niektórzy wieszczą, że wybór Kurskiego oznacza czarny dzień dla Polskich mediów. Ja tak nie uważam, bo na tle jednostronnych politycznie programów TVP1 czy TVP Info będą błyszczeć jak diamenty wszelkie audycje publicystyczne zachowujące minimum obiektywizmu. Poza tym mam pilota i mogę niechciane programy wyłączyć. Co najważniejsze jednak, walka o prawdziwie publiczną telewizję dopiero się zacznie z chwilą wprowadzenia nowej obowiązkowej opłaty audiowizualnej (czy abonamentu?) dla wszystkich. Bo dlaczego społeczeństwo miałoby płacić za polityczną propagandę jednej partii? To będzie godzina prawdy - również dla rządzących.

 

Marek Palczewski

13 października 2016


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl