Matthew Tyrmand, amerykańsko-polsko-żydowski publicysta i tzw. osoba publiczna (słowo ‘celebryta’ nie przechodzi mi przez gardło, bo nie chciałbym urazić temperamentnego Mateusza), który miał pecha znaleźć się po niewłaściwej, prawicowo-konserwatywnej stronie debaty publicznej, doczekał się w końcu etykietki ‘antysemity’.

Ci, którzy znają realia polskiej i międzynarodowej debaty doskonale wiedzą, że jeśli jakakolwiek osoba – dziennikarz, publicysta, pisarz, polityk, etc. - z tzw. prawej strony sceny politycznej będzie wystarczająco wyrazistą osobowością: zbytnio bystrą, za bardzo inteligentną i nadmiernie aktywną - to wcześniej czy później tzw. lewicowi liberałowie przykleją jej etykietkę ‘faszysty’ i 'antysemity’.

W ramach tej gry 'Kto pierwszy powie faszysta i antysemita', w Polsce szczególnie zabawne było określanie przez tzw. salon jako ‘antysemitów’ tych prawicow-konserwatywnych publicystów i pisarzy, który jakiś czas temu toczyli publicystyczne boje z postmodernizmem. Ponieważ część z grona osób promujących postmodernizm miała żydowskie pochodzenie i korzenie, to wysnuto z tego wniosek, że wrogowie postmodernizmu muszą być antysemitami. Osobliwego smaczku dodaje całej sprawie fakt, że jednym z naszych polskich głównych prawicowych szermierzy, broniących polskiej kultury i zwalczających trujące wyziewy postmodernizmu, jest pisarz i publicysta Bronisław Wildstein… 

Cóż, widać że pałka antysemityzmu jest poręczna i przydatna, szczególnie jeśli brakuje merytorycznych argumentów. Np. w 2006 roku Kazimiera Szczuka szydziła w programie telewizyjnym z występującej w Radio Maryja niepełnosprawnej prowadzącej audycję Magdaleny Buczek, i została uznana winną, gdyż według sądu ‘doszło do naruszenia czci i ośmieszenia Magdaleny Buczek’. Pomimo, że Szczuka uznała swoją winę i przeprosiła, to w wywiadzie udzielonym dla ‘New York Times’ Szczuka m.in. powiedziała kontekście całego skandalu: "They hate me because I'm a feminist, I'm Jewish" - czyli ‘Nienawidzą mnie bo jestem feministką, bo jestem Żydówką”. Tak więc ponownie mamy do czynienia z użyciem poręcznej, praktycznej tępej pałki antysemityzmu, i to użytego w wywiadzie dla prasy zagranicznej, a co więcej, nowojorskiej - czyli szczególnie uwrażliwionej na tematykę żydowską i antysemicką - która nie musi znać dokładnych szczegółów zdarzenia.

Dla mnie osobiście przykre jest, kiedy spotykam młodych Żydów – czy to z Izraela, czy też z tzw. Zachodu czyli USA lub Europy Zachodniej – którzy po prostu nienawidzą Polski. Nie winię ich za nieznajomość historii, bo sądzę że główną winę ponoszą stronnicze media które w ramach walki politycznej promują fałszywą i nieprawdziwą wizję historii stosunków polsko-żydowskich. Nigdy nie twierdziłem, że Polska była czy jest najlepszym czy też idealnym krajem, ale nawet pobieżna znajomość historii Europy i Świata - brutalne traktowanie Żydów przez inne państwa i narody, na które składały się m.in. ustawodawstwo antysemickie, masowe pogromy, wysiedlenia i rzezie Żydów – może tłumaczyć, czemu Polska przez wieki nazywana była ‘paradisus Iudaeorum’ - rajem dla Żydów. A tropicieli mniemanego 'straszliwego polskiego antysemityzmu' nieodmiennie odsyłam do dorocznego Raportu nt Antysemityzmu Uniwersytetu Tel Awiw, Izrael: TEL AVIV UNIVERSITY ‘Antisemitism and Racism – Antisemitism Worldwide General Analysis’ – ‘VIOLENT INCIDENTS – BREAKDOWN BY COUTRY’.

Matthew Tyrmand jest po prostu kolejną osobą, która właśnie doświadcza wspomnianego przez mnie jakiś czas temu nadwiślańskiego wydania ‘nasizmu’ - tego, co m.in. od dawna praktykowane jest w Polsce przez tzw. lewicowo-liberalny salon. Przykładowo: jeśli są to ‘nasi’, np. z ‘Newsweeka’, to mogą nawet w kampanii prezydenckiej próbować wyciągać prawicy żydowskie korzenie - co zarzuciło ‘Newsweekowi’ nawet Forum Żydów Polskich. Natomiast jeśli jest to ‘nie-nasz’ - czyli wróg, to należy go natychmiast i bezwzględnie zniszczyć jako ‘faszystę’ i 'antysemitę’, najlepiej właśnie w imię ‘postępu’, ‘wolności’ i ‘tolerancji’.

Co więcej, często można odnieść wrażenie, że jakiekolwiek niekoncesjonowane, czyli niezatwierdzone przez Komitet Centralny Sił Postępowej Lewicy Liberalnej, użycie słów 'żydowski', 'Izrael', 'hebrajski', etc skutkuje zarzutami o antysemityzm - co nadzwyczajniej w świecie ośmiesza całą tematykę 'antysemityzmu', gdyż okazuję się być czymś niewiele większym niż grą polityczno-medialną o władzę nad umysłami,  co widać na przykładzie sprawy Matthew Tyrmanda.

Ale na koniec jest też i dobra wiadomość: na szczęście pomoc w walce z ‘tradycyjnym polskim antysemityzmem' jest już w drodze! Niedawno brałem udział w konferencji nt praw człowieka pt. ‘Human Dimension Implementation Meeting’ pod egidą Organizacji ds. Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OSCE), w ramach której organizatorzy – a byli to w tym roku Niemcy – zaprosili uczestników konferencji na zwiedzanie warszawskiego Muzeum Żydów Polskich ‘POLIN’. W ramach wizyty miałem przyjemność wysłuchać mowy jednego z niemieckich gospodarzy-organizatorów, który obiecał że trzeba poważnie zająć się tematem antysemityzmu - jeśli dobrze zrozumiałem, także w Polsce.

Muszę przyznać, że Niemcy pouczający Polaków w sprawie tolerancji wobec Żydów, to specyficzne i jedyne w swoim rodzaju uczucie. Ale mam przynajmniej pewność że temat antysemityzmu znajduje się w rękach prawdziwych fachowców doskonale znających temat antysemityzmu - Niemców.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl