Ludwik Dorn - były polityk PiS, obecnie mocno łaszący się do PO - w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim dla ‘Gazety Wyborczej’ próbuje wytłumaczyć popularność rządu PiS:
'- W Polsce lęk przed degradacją społeczną istnieje w bardzo wielu środowiskach. Mamy spora grupę „biednych pracujących”, czyli ludzi , którzy zasuwają po czternaście godzin na dobę, do domu wracają tylko pospać, a i tak żyją od chwilówki do chwilówki. Program 500 plus stabilizuję tę grupę.
- Na korzyść PiS.
- Nie. To błąd, że w ten sposób to widzicie. Stabilizacja służy całej władzy. Zwiększa przywiązanie do instytucji państwa, któremu wreszcie coś zawdzięczają. Program 500 plus powinien być absolutnie ponadpartyjny.’
Widać, że Dorn przynajmniej stara się rozumieć polską rzeczywistość: stan faktycznej biedy znacznej części polskiego społeczeństwa; a także dostrzega, że rząd PiS jest pierwszym, korzy realnie Polakom coś daje, zamiast pouczać że ‘nic się nie da zrobić’, ‘w kapitalizmie nic nie ma za darmo’, etc. Natomiast z reakcji red. Sroczyńskiego widać, że dla Sroczyńskiego liczy się tylko i wyłącznie dowalenie za wszelką cenę PiS-owi oraz Kaczyńskiemu, i nic innego nie jest istotne.
‘- Co jeszcze pańscy dawni koledzy robią dobrze?
- Stawiają diagnozy. III Rp ma sporo za uszami i nie można udawać, że problemy nie istnieją /…/ nie możemy obywatelom wmawiać, że w Polsce nie istnieją problemy z korporacją sędziowską albo jakością prokuratury.’/.../ Prof. Łętowska mówi: „W polskich sądach sprawiedliwość trzeba sobie wyszarpać”. Od kilku lat to powtarza /…/
- Ale wtedy się Kaczyńskiemu przyznaje, że było źle.
- Bo w wielu sferach było źle, trzeba mieć kontakt z rzeczywistością. Jak się ujawniło aferę reprywatyzacyjną w Warszawie, to trzeba też pokazywać, co z tym szambem zrobimy. Bo inaczej powstaje niespójność. Z jednej strony ludzie widzą szambo, a z drugiej słyszą, że trzeba chronić sądy przed sukinsynami z PiS. Nie ta melodia’.
Z całego wywiadu wynikają dwa wnioski: Ludwik Dorn przynajmniej stara się zdiagnozować stan obecny Polski, a dla środowiska ‘Gazety Wyborczej’ - tutaj w osobie red. Grzegorza Sroczyńskiego – liczy się przede wszystkim to, co będzie na rękę Kaczyńskiemu i PiS. Stąd wynika niezrozumiały przez polski lewicowo-liberalny obóz polityczno-medialny ‘fenomen’ stałego wysokiego poparcia społecznego dla Prawa i Sprawiedliwości, które oprócz programów ‘500 Plus’ i ‘Mieszkanie Plus’ wprowadza także kolejne prospołeczne programy w rodzaju 4 tysięcy złotych dla rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi. Po prostu jest to rząd który Polakom coś daje, zamiast wyłącznie pouczać o ‘jedynym właściwym kapitalizmie’ i ‘regułach wolnego rynku’, co w polskich realiach po 1989 r. znaczyło wysokie podatki, niskie płace i praktycznie żadne wsparcie socjalne dla potrzebujących czy rodzin wielodzietnych.
Polski system ekonomiczny po 1989 roku budowany był przez byłych marksistów, takich jak Balcerowicz, na marksistowskim rozumieniu kapitalizmu jako systemu gdzie ‘człowiek wykorzystuje człowieka – i to jest złe’, gdzie zostało to następnie odwrócone na ‘Kapitalizm to system gdzie człowiek wykorzystuje człowieka - i to jest dobre’. Ponieważ post-marksiści byli w przeważającej cześci teoretykami, bez realnej znajomości konkretnych wolnorynkowych systemów ekonomicznych, takich jak np. model anglosaski, model europejski czy model skandynawski, dlatego umieli operować jedynie podręcznikowymi ogólnymi sloganami i pustymi hasłami w rodzaju: ‘Nie należy dawać ludziom ryby tylko wędkę.’ W wyniku takiej specyficznej doktryny 'marksistowskiego liberalizmu', w krajach Europy Środkowo-Wschodniej po upadku komunizmu nie powstał normalny wolny rynek, tylko postkoloniano-oligarchiczna hybryda, gdzie nie tylko nie było mowy o 'rybie' (zasiłkach społecznych, etc) czy 'wędce' (tani i ogólnodostępny kredyt inwestycyjny, itp.), ale do tego sprzedawano po wysokiej cenie przymusowe 'podręczniki do wędkarstwa' - płatne studia, przymusowe uczestnictwo w prywatnych funduszach emerytalnych tzw. trzeciego filaru emerytalnego bez możliwości pozostania w ZUS, etc. To ostatnie, czyli przymusowe uczestnictwo w, jak się później okazało, w przeważającej większości spekulacyjnych prywatnych funduszach emerytalnych jest specyficznym wkładem Polski w doktrynę marksistowskiego liberalizmu.
Wystarczy dodać, że dziś w wyniku realizacji modelu ‘marksistowskiego liberalizmu’ w Polsce praktycznie nie ma klasy średniej, gdyż dziś 97 proc. polskiego społeczeństwa płaci najniższy podatek dochodowy, co oznacza że żyjemy w kraju kastowo-feudalnym z wąską, nieliczną kastą oligarchiczną, obrońcami status quo i państwowych dotacji i głosicieli ‘Żeby było tak, jak było’.
