Wybory prezydenckie w USA to dla znacznej części świata nie tylko wybory kolejnego polityka na kolejne stanowisko w kolejnym kraju, ale decyzja o losie i kierunkach polityki światowej oraz losie wielu krajów,a w przypadku takich geopolitycznie osiowych krajów jak Polska czy Ukraina prawie że dosłowne ich ‘być albo nie być’.

To decyzje takich amerykańskich prezydentów jak Wilson czy Reagan powodowały że Polska i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej miał szanse powrócić do stanu wolności i niepodległości, a zaniechania takich prezydentów USA jak Carter, Bush (Senior), Clinton czy Obama powodowały, że Europa i świat ponownie zsuwały się nad krawędź totalitaryzmu i wojny.

Z osobą Baracka Obamy nieodmiennie kojarzy mi się opis Swetoniusza jednego z rzymskich cezarów: ‘Tak uzyskawszy tron, spełnił najgorętsze życzenia narodu /.../ lub, powiem raczej, całego rodu ludzkiego, jako władca szczególnie upragniony przez większość mieszkańców prowincji i żołnierzy /.../ Również pragnęła go cała ludzkość stolicy. /.../ Na jego spotkanie wychodziły tłumy pełne radości, nadając mu różne przydomki, pomyślność wróżące, między innymi nazywając go: swoją "gwiazdą", "chłopaczkiem", "pieszczotką", "wychowankiem". ‘ - 

Swetoniusz, Gajusz Kaligula, 13 (za: 'Synowie Cezara - Dynastia Julijsko-Klaudyjska', Philip Matyszak, Wyd. Bellona Warszawa 2008, str. 154-155)

Obama został dosłownie od pierwszych dni swojej prezydentury zasypany komplementami i zaszczytami, włącznie z Pokojową Nagrodą Nobla, natomiast zakończył ją pozostawiając świat jako miejsce dużo gorsze oraz dużo mniej wolne i demokratyczne, a swój kraj jeszcze bardziej podzielony i pogrążony w partyjnych walkach plemiennych.

Bardzo bawi mnie więc obserwowanie, jak tzw. lewicowo-liberalna część amerykańskiego i międzynarodowego establishmentu obrzuca prezydenta-elekta Trumpa obelgami i inwektywami w sytuacji, kiedy ten jako jeszcze nie zaprzysiężony prezydent nic jeszcze nie zrobił – bo jako prezydent-elekt nic przecież nie mógł zrobić. Widać z tego, że cała histeryczna establishmentowa krytyka Trumpa polega w wykonaniu oligarchicznych mediów i polityków po prostu na tym, że go najzwyczajniej w świecie nie lubią i nie tolerują, bez znaczenia czy by zrobił, czy nie zrobił – dokładnie jak traktowane są obecne władze Polski i Węgier czy Brytyjczycy po decyzji o opuszczeniu UE.

Druga zabawna konstatacja, to słuchanie i czytanie jeremiad mediów i polityków lewo-liberalnych o tym jak straszny i okropny był, jest i zawsze będzie Trump (co oczywiście przypomina traktowanie takich postaci publicznych jak Orban czy Kaczyński) - otóż jeśli uwzględnić fakt, że kandydatura Trumpa była przede wszystkim protestem i sprzeciwem przeciwko arogancji i buty amerykańskiego establishmentu, to im bardziej liberałowie demonizują i oczerniają osobę Trumpa, to tym bardziej nieświadomie sami uwypuklają fakt, jak jeszcze bardziej straszna i okropna była Hilary Clinton, co tym bardziej pokazuje jak bardzo zdeterminowani byli amerykanie żeby nie dopuścić ją do urzędu prezydenckiego, wybierając kogoś takiego jak Trump.

Kierunki i wektory polityki międzynarodowej nowego prezydenta-elekta pozostają zagadką nie tylko dla wytrawnych analityków i ekspertów, ale nawet dla jego najbliższych współpracowników. Polsce pozostaje na razie uważnie obserwować pierwsze decyzje nowego prezydenta, i reagować dopiero, kiedy zaczną realnie zagrażać naszej suwerenności i wolności. A dodajmy że jako bezpośredni sąsiedzi Rosji i będąc przez to wytrawnymi rusologami doskonale wiemy, że jakiekolwiek ewentualne umowy i ‘deale’ amerykańsko-rosyjskie wcześniej czy później skończą się złamaniem wszelkich możliwych ustaleń przez Moskwę, co praktykowane jest przez Kreml regularnie i notorycznie. Pytanie tylko, jak szybko Trump się tego nauczy, bo kolejnych lekcji dawanych Waszyngtonowi przez Kreml w temacie 'rosyjskiej realnej polityki', możemy zwyczajnie nie przetrwać.

Jadnak wygrana Trumpa to przede wszystkim wygrana wolnych obywateli, którzy wbrew tradycyjnym mediom i oligarchicznemu establishmentowi potrafili się skomunikować przez nowe medium - internet, który daje możliwość ominięcia wielkich koncernów medialnych związanych z wielkim kapitałem i światem polityki, który to konglomerat przez ostatnie dziesięciolecia dominował sferę publiczną. Dlatego chrońmy internetu jak niepodległości, bo jest szansą na prawdziwą, nieoligrachiczną wolności i prawdziwą demokrację obywateli.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl