Jeden człowiek i jego twórcza myśl, a raczej konsekwentny ciąg myśli inicjatywnych, rzekłbym nawet – stwórczych. Tak, bo chodziło o to, by stworzyć coś z niczego, coś, co będzie działało mobilizująco, co przyciągnie ludzi i stworzy wzajemnie inspirującą się wspólnotę. Rzecz, znana od dekad. Radio. W małym domku, bez kapitału (–„miałem 80 fenigów po powrocie z Niemiec” – usłyszałem jakieś dwadzieścia lat temu i nie mam powodu temu nie wierzyć), bez sponsoringu, dla kilkuset na razie słuchaczy. Tak to się zaczynało 25 lat temu, gdy 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, nadano pierwszą audycję.
Wiedzą już Państwo, o kim i o czym mowa. O ojcu Tadeuszu Rydzyku i Jego Radiu Maryja, które w sobotę 3 grudnia 2016 roku przeżywało w Toruniu wielką uroczystość srebrnego jubileuszu swego istnienia. Z udziałem dwudziestu hierarchów Episkopatu Polski, setek kapłanów, a także Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, Andrzeja Dudy, wielu przedstawicieli rządu (premier Beata Szydło skierowała do uczestników uroczystości specjalny list, nie mogąc w niej uczestniczyć), zawsze wiernego i pomocnego prezydenta miasta Torunia, Michała Zaleskiego, wielu parlamentarzystów i tysięcy członków Rodziny Radia Maryja, z których część nie mogła się pomieścić w wielkiej, toruńskiej Arenie, obliczonej na 9 tysięcy widzów.
Wspaniały koncert Artystycznego Zespołu Wojska Polskiego, występy zespołu muzyki sakralnej „Lumen”, z występami solistów, wspólne modlitwy, m.in. koronką do Miłosierdzia Bożego ułożoną przez św. siostrę Faustynę Kowalską, rozmowy z uczestnikami z całej Polski i z emigracji poprzedzały punkt kulminacyjny, jakim była Eucharystia, celebrowana przez abpa Marka Jędraszewskiego, metropolitę łódzkiego, zastępcę przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. W wygłoszonej przezeń homilii przypomniał on m.in. decyzję Piusa XI z roku 1931 o powołaniu do życia Radia Watykańskiego. Achille Ratti, mając do dyspozycji jedynie czasopismo „Osservatore Romano”, uznał, że jest to niewystarczające, by ukazywać światu na bieżąco cały kompleks działań Stolicy Apostolskiej i życie Kościoła na całym świecie i dlatego zadecydował o powstaniu Radia Watykańskiego. Podobnie uczynił o. Tadeusz Rydzyk – dowodził kaznodzieja – w kilka miesięcy po niezwykle ważnej pielgrzymce do Ojczyzny papieża Jana Pawła II, który w przejmujących i głębokich homiliach i kazaniach przypomniał rodakom o Dekalogu, o potrzebie przestrzegania „dziesięciu słów Bożych”, szczególnie w okresie przełomu po nagłym i zaskakującym wielu odzyskaniu wolności po latach komunistycznego zniewolenia.
Prezydent Andrzej Duda wygłosił płomienne przemówienie, w którym dał wiele dowodów, jak dobrze zna historię Radia Maryja i jak ceni sobie jego działalność, którą określił jako misyjną, zarówno w dziedzinie ewangelizacji, kształtowania postaw religijnych, jak i w dziele umacniania wspólnoty narodowej Polaków i wielorako wyrażanej troski o sprawy państwa, o polską rację stanu. Rzecz jasna, mowa była głównie o jubilacie, czyli Radiu Maryja, ale prezydent przypomniał również walkę o multipleks cyfrowy dla telewizji TRWAM, w której brał udział osobiście, jako poseł i członek komisji sejmowej, która wykazała złą wolę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w tej sprawie. Przypomniał nawet, co wielu zapewne wzruszyło, pamiętne hasło „Nie oddamy wam Telewizji TRWAM!”, towarzyszące licznym wielotysięcznym marszom w jej obronie.
Trudno nie zakrzyknąć: – proszę, jakich to dożyliśmy czasów, że prezydent Rzeczypospolitej uczestniczy w jubileuszu Radia Maryja, tak w III RP atakowanego, pogardzanego i odsądzanego od czci i wiary. To dla wielu Polaków ważny znak „dobrej zmiany”.
Jakieś dziesięć, czy może nawet piętnaście lat temu, Monika Olejnik, funkcjonariuszka medialna TVN, znana z wielu ataków na Radio Maryja, zawyrokowała, że rozgłośnia ta przestaje mieć już powoli jakiekolwiek znaczenie i zapewne niedługo zniknie w wyniku działania biologii, gdyż jego słuchacze, najstarszego niemal wyłącznie – jej zdaniem – pokolenia, wkrótce przecież wymrą. Trudno, doprawdy, trudno być prorokiem we własnym kraju, zwłaszcza gdy myśli się ideologicznie, a nie realnie.
Tymczasem o. Tadeusz Rydzyk jako dyrektor Radia Maryja od początku myślał realnie i jednocześnie perspektywicznie. Przede wszystkim wynalazł wśród ojców redemptorystów, odpowiednich ludzi, z których powstał znakomity zespół radiowców, a ci szybko ujawnili swoje talenty. Od początku też postawił, zgodnie z zasadami zakonu, na posłuszeństwo i podporzadkowanie się przełożonym, prowincjałowi redemptorystów i biskupowi miejsca, a oni wspierali go przez cały ten trudny czas. Od początku też, wbrew zarzutom, że tworzy jakąś odrębną wspólnotę, niemal sektę, starał się związać działalność Radia, zarówno pod względem merytorycznym, jak i personalnym, z Episkopatem Polski. Od początku też Radio przylgnęło , że tak powiem, do Jana Pawła II i dbało w najwyższym stopniu o wierność nauczaniu Papieża, przygotowując także coraz więcej różnego rodzaju poświęconych Mu i Jego nauczaniu audycji. Nic więc dziwnego, że zaledwie w trzy lata po powstaniu Radia, w marcu 1994 roku Jan Paweł II powiedział: „– Ja codziennie Panu Bogu dziękuję, że jest w Polsce takie radio, co się nazywa Radio Maryja.” I następnie charakteryzował aprobatywnie jego działalność katechetyczną, religijną a także społeczno-polityczną, podkreślając szczególnie, że umiało ono rozmodlić Polaków. W następnych latach nasz Ojciec Święty wielokrotnie mówił o Radiu Maryja i błogosławił jego Rodzinie, także na jej kilku pielgrzymkach do Rzymu
O. Tadeusz Rydzyk nie lubi określenia „środki masowego przekazu”. Woli „środki społecznej komunikacji”. I w tym duchu zostały ukształtowane liczne audycje Radia Maryja, ze słynnymi „Rozmowami niedokończonymi” na czele. Radio jest interaktywne i było w tym pierwsze, później znaleźli się liczni, na ogół nieudolni naśladowcy. Pozwala to na wypowiadanie się ludzi, którzy dodzwoniwszy się do radia, mogą rozmawiać nawet z ministrem czy premierem, a są to często ci, których „transformacja szokowa” Sachsa-Balcerowicza” wyrzuciła na margines życia społecznego. Owa interaktywność gwarantuje też działanie pewnego mechanizmu korekcyjnego: jeśli jakiś słuchacz powie coś niemądrego, niezgodnego z faktami lub wykraczającego poza kanon kulturalnego zachowania (a tzw. „dyżurnych” czyli prowokatorów też nie brakuje), to zaraz następny słuchacz skoryguje, co trzeba, lub w odpowiedni sposób zareaguje, zwłaszcza jeśli wydaje się, że ojciec-moderator rozmowy nie zachował się dostatecznie wyraziście.
Naturalnie, to wszystko jest możliwe dlatego, że powstała, także w największej mierze, by tak rzec, z ręki o. Tadeusza Rydzyka – Rodzina Radia Maryja, zorganizowana w strukturę kół i biur, która to radio przede wszystkim kocha i utrzymuje finansowo, często przysłowiowym wdowim groszem (podobnie jak pozostałe dzieła powstałe przy Radiu, a zwłaszcza Telewizję TRWAM). To jest fenomen światowy, zważywszy szczególną spoistość tej struktury, opartą na jednolitym światopoglądzie, na tej samej religijności i pobożności, świadomej, nie dewocyjnej (słuchają tych samych katechez, będących na wysokim poziomie, opartych na wiernej interpretacji Katechizmu Kościoła katolickiego), a także – w niemniejszym stopniu – na podobnie ukształtowanej miłości do Ojczyzny, patriotyzmie; nie wiem, czy w Radiu więcej rozbrzmiewa pieśni religijnych, czy patriotycznych, do niedawna była to jedyna radiostacja kończąca dzień o północy Mazurkiem Dąbrowskiego. To tylko przykłady – pars pro toto.
„–Ewangelia musi przenikać wszystkie sfery życia” – powiedział abp Jędraszewski, nawiązując do tezy, jakże prawdziwej, że Radio Maryja jest bliskie życia. Codziennego życia jego słuchaczy, ich powszednich problemów i dylematów. Związek pomiędzy słuchaczami a Radiem jest głęboko emocjonalny, co się wyraża wzajemnym szacunkiem, nie wahałbym się powiedzieć – miłością, a przede wszystkim zaufaniem. Jedna ze słuchaczek odnosząc się do krytyki (zupełnie księżycowej) prowadzenia spraw finansowych przez o. Tadeusza Rydzyka (ma on znakomitą dyrektor ds. finansowych w Fundacji Lux veritatis, której jest prezesem, panią Lidię Kochanowicz-Mańk) , powiedziała, że chciałaby mieć takiego premiera, który by tak dobrze gospodarował finansami Polski, jak to dzieje się w ośrodku toruńskim.
Wreszcie trzeba powiedzieć o Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej wedle Komisji Akredytacyjnej stale najlepszej w regionie i jednej z najlepszych w Polsce, której powstanie jest przykładem tego, jak klęskę zamienić w sukces. Otóż swego czasu o. Tadeusz Rydzyk zaangażował się i zaangażował Rodzinę Radia Maryja do ratowania upadającej Stoczni Gdańskiej. I to się, niestety, z przyczyn niezależnych od organizatorów próby tego ratunku, nie udało. Wówczas o. Dyrektor zaproponował darczyńcom, że każdemu, kto się o to upomni, przysłane na ratowanie Stoczni pieniądze oraz świadectwa udziałowe NFI zostaną zwrócone, tym zaś, którzy się nie upomną obiecał, że zostaną przeznaczone na zbożny cel. I większość, o ile wiem, nie upomniała się, ufając, kapłanowi. Nie wiem dokładnie, jak to było, ale jestem przekonany, że właśnie te środki pozwoliły wybudować piękne gmachy Szkoły i rozpocząć działalność edukacyjną na najwyższym poziomie, jak również wyposażyć ją w najnowocześniejsze urządzenia.
Radiostacja, telewizja, obecnie na multipleksie, czyli w milionach domów w Polsce, obie stacje także o zasięgu światowym, Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej (jej nazwa jest także zarysem jej programu edukacyjnego), Fundacja Lux Veritatis i Fundacja „Nasza Przyszłość”, która uzyskała niedawno status instytucji pożytku publicznego, bliski dwudziestolecia istnienia „Nasz Dziennik”, jedyna katolicka gazeta codzienna w Polsce, której już dzisiaj nikt nie lekceważy, nawet wrogowie Kościoła; wreszcie piękna i bogata z zewnątrz i wewnątrz w treści – powiedziałbym – programowe, ewangelizacyjne i narodowe, świątynia pod wezwaniem Matki Bożej, Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i świętego Jana Pawła II, jednocześnie wotum za Jego pontyfikat, powstała, jak wszystkie dzieła o. Tadeusza Rydzyka i pozostałych oo. redemptorystów – także z owego przysłowiowego wdowiego grosza.
To sanktuarium Maryi i Jej Rycerza (Totus Tuus), nasycone polskością, gdzie znalazły swoje miejsce papieskie relikwie i pamiątki, wśród nich przekazana przez śp. ks. Mirosława Drozdka kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, przed którą Jan Paweł Wielki modlił się i rozważał losy Kościoła, Polski i świata. Powstaje też kaplica pamięci o Polakach, którzy podczas wojny ratowali Żydów, a wśród nich o tych, którzy za to zostali przez Niemców pomordowani wraz z całymi rodzinami, niemowląt nie wyłączając. Architektonicznie lekkie, skrzydlate i zarazem wielkie dzieło Andrzeja Ryczka, architekta Polonusa ze Stanów Zjednoczonych, który stworzył je con amore e con cuore, bez żadnego wynagrodzenia.
Swego czasu Czesław Bielecki napisał artykuł, w którym z żalem dowodził (a właściwie dowiódł), że III Rzeczpospolita nie może się pochwalić żadnym wielkim projektem. Otóż tak, myślę, że wymienione wyżej dzieła toruńskie są właśnie jedynym wielkim projektem III RP, jakkolwiek powstałym w całkowitej opozycji do tego, co można by nazwać ideologią konstytuującą III Rzeczpospolitą. I bez jednej złotówki pomocy ze strony teoretycznego państwa tejże III RP, wedle definicji jednego z jego współtwórców.
Należy do tego dodać toruńską geotermię, która gdyby nie błędy popełnione przez poprzednią ekipę rządową, mogłaby ogrzewać znaczną część Torunia i która czeka na wykorzystanie jej niebagatelnych mocy, co jednak nie może nastąpić siłami samych redemptorystów, którzy i w tej dziedzinie dokonali wiele i stali się zwycięzcami, wbrew wielu tendencyjnym krytykom i nie trafionym przepowiedniom. A tymczasem, jak dowiedzieliśmy się z krótkiego, ale jak zawsze ciepłego przemówienia prezydenta Torunia Michała Zaleskiego, Ojciec Dyrektor ma w zanadrzu kolejne nowe pomysły i zamierzenia. Jeśli się spełnią życzenia prezydenta Dudy i prezydenta Zaleskiego, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego (który nie mógł przyjechać na uroczystość, lecz nadesłał list gratulacyjny), a także obecnych na uroczystości hierarchów, kapłanów i całej Rodziny Radia Maryja – na pewno się o nich dowiemy, a jedyny wielki projekt III RP stanie się jeszcze większy.
A o o. Tadeuszu Rydzyku, który kiedyś 25 tysięcy szkalujących Go i Jego dzieła wycinków prasowych złożył u stóp Najświętszej Panny Maryi, można powiedzieć, że historia będzie go kojarzyć z nazwiskami dwóch wielkich edukatorów narodu: z księdzem Stanisławem Konarskim i o. Maksymilianem Kolbe. I sądzę, że z jego strony są to nawiązania świadome. A widząc, jak się wiercił zażenowany pochwałami, czemu dał też wyraz w swoim słowie, możemy przyjąć, że za ks. Stanisławem mógłby powtórzyć: „Nie masz zasług: to, co my zowiemy zasługi –– są tylko ku Ojczyźnie wypłacone długi”.
