Ilu jest w naszej stolicy ludzi, którzy winni troszczyć się o kształt architektoniczny, o utrzymanie piękna zabytków? Na pewno bardzo wielu jest tych, którzy biorą pieniądze za to by nie demolować tego co mamy, odbudowujemy i podziwiamy.
Biorą pieniądze w sumie bardzo duże i bimbają sobie najwyraźniej! No bo spójrzmy – proszę Państwa – na dach Hotelu „Bristol” przy Krakowskim Przedmieściu, albo na to, co wieńczy przebudowywany obecnie Hotel Europejski, znajdujący się po przeciwnej stronie ulicy.
I cóż my widzimy – proszę wycieczki?
Otóż na obu tych przepięknych budowach dopuszczono się zbrodni architektonicznej. Utytułowani rzezimieszkowie załatwili sobie zgodę (łatwo sprawdzić czyją) na postawienie na samej górze czegoś w rodzaju wstrętnych blaszanych kurników. Powiększono budynki o jedno piętro-szkaradnie i bezczelnie.
Ludzie! Idźcie na Krakowskie, stańcie przed hotelami i weźcie coś na uspokojenie. Bo po tym, co zobaczycie może was krew zalać.
Po co w mieście te wszystkie służby architektoniczne i konserwatorskie? Po co tabuny urzędników siedzących w równie pięknych pałacach stolicy. Po co władze – bezwładne, ślepe albo przekupione? Co to za prostactwo i niszczycielstwo! Dlaczego nikt z tych wszystkich pseudodecydentów nie został podany jak dotąd do sądu.
Psuje! Skąd to się wylęga i dlaczego jest tolerowane?
Zacząłem przyglądać się dachom Warszawy. Okazuje się, że dobudówek na dachach jest wszędzie pełno. To prawdziwa choroba w stolicy. Taki prawdziwy garb na grzbiecie Warszawy. Na mniej ważnych domach tego nie dostrzegamy, ale na zabytkach, na pięknych gmachach ze stylowymi dachami - jak np. na wspaniałym zabytkowym już dziś gmachu przy Myśliwieckiej 11 - to gwałt na żywym ciele. A to przecież nasze domy. Niektóre ocalały z pożogi wojennej inne odbudowano nie szczędząc sił i środków. Wielu było twórców tego reanimowanego piękna, profesorowie - Zachwatowicz, Biegański. Tysiące ludzi pracowało nad tym. Teraz dorwało się w stolicy do władzy bezduszne pokolenie, które jak „koronny świadek” – nic nie widzi i nie słyszy.
Konserwatorzy i architekci z Bożej Łaski, którzy godzą się na dobudowywanie na dachach zabytkowych hoteli szkaradnych blaszanych pomieszczeń, którzy poddali się presji inwestora chcącego mieć więcej powierzchni użytkowej – powinni teraz płacić za rozbiórkę tego dziadostwa i szpetoty. Ich podpisy są na dokumentach.
Do roboty Pani Prezydent. Jest co naprawiać.
19.12.2016 Stefan Truszczyński
