Ciekawie w kontekście ostatnich wydarzeń w Polsce brzmi tekst Filipa Memchesa ‘O potrzebie prawicy alternatywnej’ ('Plus-Minus' - 'Rzeczpospolita', 15.12.2016 r.), gdzie autor, wychodząc od ‘amerykańskiej alt-right (alternatywnej prawicy) – ruchu, który konserwatyzm propaguje za pomocą środków, wydawałoby się, zarezerwowanych dla kontrkultury i lewicy’, i który to wspomniany ruch ma m.in. cechować ‘Zjadliwa autoironia zamiast kiczowatego patosu’ - przechodzi do propozycji stworzenia nowej polskiej alternatywnej prawicy. ‘Twarzami alt-right w wersji polskiej powinni być zatem przedstawiciele mniejszości etnicznych i wyznaniowych, mający dystans do tego, kim są, i zdający sobie sprawę z tego, że część środowisk opiniotwórczych usiłuje na nich zbić kapitał polityczny. To oni najlepiej się nadają do tego, żeby wykazywać, iż rozmaite KOD-owskie autorytety traktują wszelką odmienność instrumentalnie.’
Sądzę, że jednym z problemów stojących przed PiS i zgromadzonych wokół niego środowisk solidarnościowo-patriotycznych jest przyjęcie jako jedynie obowiązującej patriotyczno-prawicowej narracji i języka komunikacji, podawanej najczęściej w tonacji podniosłej i patetycznej. Czasami dochodzi aż do próby stworzenia jakiejś ideologii ‘prawicyzmu’, gdzie wszelkie możliwe dobro to ‘prawica’, a wszelkie ziemskie zło to ‘lewica’ i ‘liberałowie’, określani czasem jako ‘lewactwo’. Ta próba opisania siebie i przeciwników politycznych jest jednak takim określeniem, której jest językowym i mentalnym ograniczeniem, w swoich skutkach zniechęcających ewentualnych i potencjalnych sojuszników.
Już samo rozdzielanie politycznej i publicznej rzeczywistości na ‘dobrą prawą’ i ‘złą lewą’ powoduje potencjalne odtrącanie takich środowisk jak ‘Nowy Obywatel’ czy wpychanie w ręce betonowej opozycji spod znaku PO i Nowoczesna takich zjawisk jak środowiska wokół partii ‘Razem’ czy też grupy zajmujące się np. ochroną środowiska, etc. – wspominają o tym m.in. Państwo Andrzej i Joanna Gwiazdowie w najnowszym wydaniu tygodnika ‘Gazeta Polska’ (21.12.2016, „WYWIAD Albo my, albo oni” – str. 4): ‘Są grupy młodzieży, takie jak zaangażowani patriotycznie w duchu „Red is Bad” czy grupy rekonstrukcyjne, a poza tym jest również trend antyestablishmentowy i ekologiczny’ To są ludzie niegłupi i oczytani./…/ Taka młodzież jest bardzo wartościowa i zapewne odegra jakąś rolę w przyszłości’
Dzisiejszym problemem Polaków nie jest walka ‘prawicy’ z ‘lewicą’, tylko próba przekształcenia Polski z państwa oligarchiczno-feudalnego, będącego własnością kilku środowisk i sitw, w państwo dające szanse jak najszerszej masie zwykłych Polaków, pozwalając im uczciwie między sobą konkurować i pracować dla budowania uczciwego i pewnego dobrobytu, dostępnego dla każdego pracowitego i zdolnego, a nie tylko dla garstki uprzywilejowanych. Dlatego maksymalne otwarcie na potencjalne środowiska i kręgi społeczne powinno uwzględniać różne grupy społeczne, etniczne i wyznaniowe, na zasadzie hasła ‘Kto nie jest przeciw nam – ten jest z nami’.
Pozwoliło by to zbudować wokół środowisk patriotyczno-solidarnościowych, skupiających się dziś głównie wokół Zjednoczonej Prawicy szerokie zaplecze społeczne wykraczające poza klasyczne definicje ‘prawicy’ i ‘lewicy’. Po prostu jeśli PiS nie chce znowu zatrzasnąć się w warownym obozie składającym się z zamkniętego grona przekonanych i oddanych, nie chce dać spychać się do wyłącznie obronnej nieustannej zachowawczej defensywy, to musi rozszerzać coraz bardziej swoją ofertę tak, by mogła być ona akceptowana przez możliwie szerokie grono obywateli, grup i środowisk, tworzących w wyniku tego swoistą otulinę tkanki społecznikowsko-obywatelskiej, wykraczającą poza przynależność partyjną czy pryncypialność ideową, ale zasadzającej się na patriotyzmie zrodzonym z prawdziwie bogatej i różnorodnej wspólnoty.
