Matthew Tyrmand w rozmowie z Polskim Radiem ‘Republikanie będą rządzić przez 20 lat, a Trump - dwie kadencje’ na pytanie dziennikarza Polskiego Radia dot. korzystania z Twittera przez Trumpa podczas kampanii prezydenckiej: ‘Czy w Pana opinii jest to właściwy sposób na komunikację dla najpotężniejszego człowieka na ziemi?’, odpowiada z entuzjazmem: ‘Oczywiście. Genialny pomysł. Cudowny. Za każdym razem, gdy można uniknąć pośrednictwa w przekazie informacji, należy to robić. Mieć prezydenta, który może mówić bezpośrednio do obywateli, cokolwiek by chciał powiedzieć, zarówno do tych którzy go wpierają, jak i mu przeciwnych, to świetna sprawa. Można z nim debatować, otwarcie, publicznie, bezpośrednio - to wspaniałe. To zmiana zasad gry. Pasuje do momentu, w którym jesteśmy jako społeczeństwo, pod kątem rozwoju technologicznego i komunikacyjnego. Nazwałbym to sprowadzeniem demokracji ponownie do ludzi - teraz władza nie działa za zamkniętymi drzwiami.’
Matthew Tyrmand wskazuje na nowy sposób obejścia przez zwykłych obywateli dominacji liberałów w mediach, show biznesie i wyższych uczelniach – Internet. To właśnie Internet i tzw. media społecznościowe, takie jak przede wszystkim Facebook, Twitter czy YouTube, zmieniają dotychczas dominującą narrację kilku koncernów medialno-biznesowych, kontrolujących przestrzeń wypowiedzi publicznej, na rozproszone dziennikarstwo obywatelskie. Czyli dająca przez technologię nowych mediów możliwość bezpośredniego komunikowania się ludzi między sobą, bez potrzeby bycia nadzorowanym i kontrolowanym przez redakcje czy naczelnych.
O ile dla tworzenia ‘starych’ czyli tradycyjnych mediów, takich jak prasa, radio i telewizja, niezbędne były milionowe albo nawet miliardowe nakłady, wynikające ze względu na gigantyczne koszty: redakcje, studia, wozy transmisyjne, satelity, etc, oraz dodatkowo kontrolowane były przez siły polityczne poprzez specjalne , trudnodostępne koncesje i zezwolenia, to w erze Internetu wystarczy dostęp do komputera oraz możłiwość używania niewielkiej kamery video (dzisiaj będącej standardowym wyposażeniem każdego telefonu komórkowego), by samemu móc tworzyć własne newsy i komentarze. W tej konkurencji wygrywa nie dominacja finansowo-instytucjonalna, tylko świeży news, dobry komentarz, szybka riposta oraz dobre poczucie humoru i autentyczna błyskotliwa inteligencja. A tego, przyciężkim i nieruchawym 'starym' mediom, jak widać, często własnie brakuje.
Oczywiście oprócz niewątpliwych plusów 'nowych' mediów, są też widoczne minusy - np. wiadomości fałszywe, tzw. fake news. I to dlatego właśnie walka z fałszywymi wiadomościami może być - dla przerażonych i wściekłych liberałów, tracących nieoczekiwanie masową władzę nad umysłami milionów - pretekstem do próby tworzenia form cenzury na Facebooku albo Twitterze. Bo zauważmy, że takie same, jeśli nie większe fałszywe wiadomości w 'tradycyjnych' mediach, jednak nie wywołują ze strony establishmentu chęci cenzury - gdyż są pod 'właściwą' kontrolą kilku zaufanych redaktorów naczelnych oraz w rękach odpowiednio wybranych i dobranych władz nadzorczych, i dlatego nie ma z ich strony dla mainstreamu. Jednak jeśli nawet udałoby się ograniczyć wymianę wolnej myśli na Facebooku czy innym medium społecznościowym, użytkownicy zagłosują nogami - a raczej klikami, przenoszą się na inne, konkurencyjne i mniej kontrolowane i cenzurowane medium. A ci, którzy mieli za swoje zadanie przede wszystkim służyć ludziom i społeczeństwu - dziennikarze i publicyści, artyści i twórcy, wykładowcy i nauczyciele - dzięki nowym, ogólnodostępnym technologiom przesyłania i przetwarzania informacji, będą zmuszeni zaprzestać prób rządzeniem nami i powrócą do swoich społecznych obowiązków służby społeczeństwu i obywatelom.
