Prof. dr Hans-Gert Pöttering, przewodniczący Parlamentu Europejskiego (2007-2009) na spotkaniu ze studentami Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego nie owija w bawełnę:
-Donald Trump może po 20 stycznia zmienić kierunek swoich wypowiedzi, a może ujawnić swoje prawdziwe poglądy polityczne, które do tej pory skrywa, ale jedno jest pewne: Ameryka jest bardzo potrzebna Europie i krajom w Unii. Nie ma mowy o osłabieniu NATO, ani jego likwidacji.
I mówił dalej:
-To dzięki Ameryce udało się pokonać nazism. Bez niej by nie upadł. Cały system amerykański oparty jest na wartościach: przede wszystkim wolności i demokracji. USA to fundament tych wartości. A żadnego budynku nie stawia się od dachu, tylko właśnie od fundamentów. Tego też potrzebuje nasza Europa.
Trump jako rzeczownik w angielszczyźnie oznacza te najważniejszą kartę w talii, ale także slangowo (tu się nie różni brytyjski od amerykańskiego angielskiego) znakomita osobę lub taką na której można polegać. A jako czasownik „grać w karty”, a w te, jak wiadomo, można wygrać, ale także można przegrać.
Zadaję pytanie o podziale UE na część A obejmującą te 6 krajów-założycieli oraz część B na tak zwane nowe kraje Europy, te które przyłączyły się od 1 maja 2004 r. Powołuję się na przykład i wypowiedź Ericha Schülera, niemieckiego eurodeputowanego. Gdy go zapytałem podczas wizyty grupy olsztynian w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, czy potwierdza, że Unia Europejska to w rzeczywistości 2 Unie: ta stara, kraje założyciele i ta nowa: 15 krajów będących członkami od 13 lat. I poseł E. Schüler odpowiedział 5 lat temu:
-I tak musi być. Niemcy i Francja założyły najpierw wspólnotę, a teraz unię i te kraje będą decydowały się będzie w niej działo.
Czyli krótko i dosadnie.
Hans-Gert Pöttering z tym się nie zgadza.
-Ze względu na nazistowską przeszłość na Niemcach spoczywa większa odpowiedzialność za demokrację, utrzymanie jej u siebie. Ale także to oznacza, że Niemcy chcą mieć wpływ na oblicze tego, co nam wspólne. Co nie oznacza, że chodzi o dominację, bo Niemcy tej dominacji nie chcą. I faktycznie wpływ tych dwóch krajów to jest Niemiec i Francji wciąż będzie znaczny. Z tym, że my doceniamy te mniejsze kraje Unii. Ich opinie są często bardzo ciekawe i atrakcyjne dla większych państw. Dlaczego nie mamy się wspierać nawzajem, by wzmacniać Unię? Na pewno jest tak, że mniejsze państwa mają swoją godność. I to trzeba zauważać.
I mówił dalej:
-Dla mnie nie do przyjęcia są takie zachowania jak Francji na niedawnej konferencji w Berlinie. Ale wtedy była sprawa wypowiedzenia Francji przez Polskę umowy w sprawach sprzętu wojskowego (chodzi o umowę w sprawie helikopterów Caracal firmy Airbus Helicopters, co oznacza, że Polska zerwała te negocjacje, a tym samym nie będzie produkcji helikopterów Caracal w Łodzi-przyp. AD). I Francja była, właśnie z tego powodu, przeciwko udziałowi Polski na tej konferencji. Mimo, że Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania nie widziały zasadności takiego wykluczenia. Ja też się z tym nie zgadzam, jaki można mówić o sprawach danego kraju bez jego udziału? Uważam, że takie izolowanie innych jest szkodliwe.
Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego powołał się też na to, że taki izolocjanizm jest niewłaściwy, bo tak naprawdę, to dany kraj sam sobie szkodzi przede wszystkim. Także w sprawach ochrony praw człowieka, czy migrantów musimy działać wspólnie. Nikogo nie wolno wyłączać.
Pan Pöttering powołał się na przykład programu ERASMUS (w końcu na sali przeważali zdecydowanie studenci):
-Bardzo dobrze, że jest taka wymiana. Świetnie, że młodzi ludzie mogą się odwiedzać nawzajem, poznawać kulturę, obyczaje. Taka otwartość spowoduje, że nikt nie będzie myślał o budowie murów. Bo tak naprawdę, to one zjawiają się najpierw w świadomości, w głowie. Jak nie pojawią się tam, to nikt nawet nie pomyśli o budowaniu murów.
Pan Pöttering pytał Rektora UMW Ryszarda J. Góreckiego, czy potwierdzi, że spośród studentów UWM, którzy biorą w nim udział 45 procent pochodzi z Warmii i Mazur.
Prof. Pöttering przewodniczy obecnie Fundacji Konrada Adenauera . Odwoływał się do osobistych znajomości z polskimi politykami. W tym przede wszystkim z Donaldem Tuskiem. Polityk ten dorastał w Bersenbrück (pow. Osnabrück Dolna Saksonia, powiecie partnerskim powiatu olsztyńskiego). Cały czas mieszka pod Osnabrück. Powiedział, że D. Tusk był u niego w domu. Może to tłumaczy niedawne zorganizowanie jubileuszu Trybunału Konstytucyjnego w Gdańku, przy dość znacznym wsparciu tej fundacji.
Spotkanie, które otwierał prof. Arkadiusz Żukowski - dyrektor Instytutu Nauk Politycznych UWM miało miejsce z okazji polskiego wydania wspomnień Hansa-Gerta Pötteringa pt. „Na szczęście jesteśmy zjednoczeni. Moja europejska droga”. W swojej autobiografii, przypomina początki prac parlamentarnych i przezwyciężania wydawałoby się beznadziejnych kryzysów. Opisuje reakcje posłów na upadek komunizmu i zjednoczenie Niemiec, czyli wydarzeń, które głęboko zmieniły ramy polityki europejskiej.
Jest jedynym posłem (rocznik 1945 r.), który w sposób ciągły jest członkiem Parlamentem Europejskim od pierwszych bezpośrednich wyborów w 1979 r. Piastował w nim stanowiska kierownicze, takie jak przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej (1999-2007). Przez te wszystkie lata towarzyszył i przyczynił się do sukcesu tego głównego europejskiego organu ustawodawczego i Unii Europejskiej.
Jako lider Parlamentu Europejskiego uczestniczył w rozszerzeniu Unii Europejskiej na kraje północy, południa i wschodu (czyli włączając w to Polskę), a także w rozwoju instytucji europejskich poprzez traktaty z Maastricht, Amsterdamu, Nicei i Lizbony. Droga Pötteringa w polityce europejskiej i jego spojrzenie na europejskie związki odzwierciedlają jego zaufanie do tego, że Europa poradzi sobie z obecnymi i przyszłymi wyzwaniami.
Trzeba koniecznie dodać, że z jego inicjatywy w Brukseli w Parlamencie Europejskim powstał Dom Historii Europejskiej.
-Jeśli chcemy budować lepsza przyszłość, powinniśmy także patrzeć w przeszłość-powiedział na koniec.
A do wspomnień Hansa-Gerta Pötteringa pt. „Na szczęście jesteśmy zjednoczeni. Moja europejska droga” wrócimy w najbliższym czasie
Andrzej Dramiński
