Jak podaje prasa, powstał zespół pracujący nad koncepcją repolonizacji mediów. Dokładnie chodzi o ‘Zespół ds. dekoncentracji mediów’, który - jak oświadczył wiceminister kultury Jarosław Sellin: ‘pracuje m.in. nad wzmocnieniem kompetencji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ws. kontroli nadmiernej koncentracji właścicielskiej w mediach’. Zespół ekspertów, stworzony przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a pracujący pod egidą Ministerstwa Kultury, ma wytworzyć ‘efekt legislacyjny’, czyli jak można domniemywać, konkretne rozwiązania prawne dotyczące sytuacji mediów w Polsce. Jeśli przyjrzeć się bliżej wypowiedzi wiceministra Sellina, w pracach wspomnianego zespołu ds. dekoncentracji mediów chodzi przede wszystkim o polski rynek prasy lokalnej i regionalnej, który opanowany został w przeważającej większości przez koncerny zagraniczne – głównie i przede wszystkim niemieckie.
Chciałoby się w tym momencie zapytać: a co z resztą mediów? Co z całym rynkiem prasy – gazet codziennych, tygodników, miesięczników, etc? Co z kontrowersjami wokół przejęcia ‘Rzeczpospolitej’, o których pisała nawet ‘Gazeta Wyborcza’? Co z mediami podlegającymi koncesjom KRRiT oraz skuteczną egzekucją zapisów koncesji wydawanych przez KRRiT, w których mowa m.in. że ‘Program będzie /…/ zawierał audycje informacyjne (dzienniki, skróty dzienników, informatory specjalistyczne itp.) i audycje publicystyczne w wymiarze nie mniejszym niż 7 godzin w tygodniowym czasie emisji programu. W audycjach tych będzie rzetelnie i obiektywnie informował, komentował, wielostronnie przedstawiał wydarzenia krajowe i zagraniczne, tak by zapewnić odbiorcom zdobycie wiedzy i orientacji w kwestiach społecznych, gospodarczych i politycznych’? Co z telewizjami i rozgłośniami radiowymi, ich monitoringiem, zasięgiem, dostępnością, różnorodnością? Co z portalami internetowymi? A co zrobić z faktem odebrania Romanowi Klusce portalu Onet.pl? Co wreszcie z mediami społecznościowymi, które stają się coraz bardziej istotnym medium publicznej debaty, i wobec których trwają od jakiego czasu podchody mające na celu kontrolę i nadzór, w ramach walki z ‘fałszywymi informacjami’ – tzw. fake news? A co w takim razie zrobić z 'fake news' tworzonym przez tradycyjne media – prasę, radio i telewizję?
Pomysł ewentualnej repolonizacji, albo też ‘dekoncentracji' mediów, należałoby zacząć od, zasygnalizowanej powyżej jedynie pobieżnie, analizy zarówno polskich mediów, jak i sytuacji mediów w Polsce oraz całego polskiego systemu medialnego, analizując to wszystko w kontekście sytuacji mediów i systemów medialnych w Europie i na świecie. Ponieważ zarówno Konstytucja RP gwarantuje Polakom zarówno wolność prasy, jak i prawo do rzetelnej informacji (m.in. Art. 14, 54, 61, etc.), a Ustawa o Prawie Prasowym z 26 stycznia 1984 r. zobowiązuje prasę - czyli media - do prawdziwego i rzetelnego przedstawiania omawianych zjawisk (m.in. Art. 6.1 ‘Prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk’.), oraz istnieją w Polsce m.in. takie instytucje jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która wg. Art. 213. Konstytucji ‘Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji i interesu publicznego w radiofonii i telewizji’, to jednak brak jest dzisiaj w Polsce ośrodka które w sposób naukowy, wyważony i bezstronny mógłby dokonywać naukowych i fachowych opracowań i analiz dotyczących mediów i systemów medialnych. Te ośrodki i pomioty medioznawcze, które obecnie istnieją, obarczone są albo stygmatami polityczno-partyjnymi, albo też są zbyt słabe i pozbawione są wystarczający mocy i środków, by móc całościowo, przekrojowo zbiorczo analizować zarówno media, jak i szeroko rozumiane systemy medialne – zarówno w Polsce, jak i dokonywać analiz porównawczych z sytuacją w innych krajach - pozostając jedynie przy analizach cząstkowych i doraźnych reakcjach na skargi, opisywaniu incydentów, etc. Dlatego też, żeby oddalić ew. zarzutu o stronniczość, partyjniactwo czy polityczne porachunki, warto się zastanowić nad stworzeniem złożonej z naukowców i ekspertów medioznawstwa Naukowej Rady Medioznawców Polskich, która funkcjonowałaby albo jako niezależne ciało, albo też była by afiliowana przy jednej z instytucji zajmujących się mediami w Polsce – Ministerstwie Kultury, Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta lub też Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, z dalszą perspektywą utworzenia Rady Prasowej albo Instytutu Medioznawstwa, wzorem np. istniejącego już Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej lub też Instytutu Pamięci Narodowej.
