Ostatnio Gazeta Polska zajęła się baronem Platformy Obywatelskiej, Sekretarzem Generalnym partii, Stanisławem Gawłowskim. Polecamy lektur. To sprawy wydawałoby się niewiarygodne, a jednak prawdziwe. Na nasz portal przysłał korespondencje długoletni reporter działający na tym terenie – przede wszystkim Koszalinie, Kołobrzegu i Darłowie. Oto felieton pana Krzysztofa Sapały.  

 

6  lutego br. koszalińskie schronisko dla zwierząt „Leśny Zakątek” odwiedził poseł PO, sekretarz tej partii oraz szef jej struktur w województwie zachodniopomorskim Stanisław Gawłowski. To oczywiście piękny i szlachetny gest ze strony tego polityka, ale… Zawsze pojawia się to „ale” gdy w grę wchodzi ten polityk.

Po pierwsze jego dobroduszność pojawiała się po tym jak został „zaczepiony” w tej sprawie w mediach społecznościowych i postanowił właśnie w ten sposób odpowiedzieć na ten apel. A apel ten we wspomnianych mediach rozpoczęła Magdalena Drzewiecka, która na co dzień pracuje w kancelarii komorniczej (sic!) i stąd nie tylko jej dobre serce, ale także wspomnianego Gawłowskiego oraz takich osób jak prezydenta Koszalina Piotra Jedlińskiego,  Zbigniewa Solarczyka (właściciela firmy „Tomsol”) i Tomasza Sobieraja wicemarszałka województwa zachodniopomorskiego zabiło mocniej i jakby cieplej w okresie zimy. To oczywiście naprawdę piękny gest i nie podlegający żadnej dyskusji, ale jak przeczytałem sobie (http://koszalininfo.pl/szlachetne-wyzwanie-karma-dla-chorych-starszych-psow-foto-film/), co i w jakiej ilości kupił główny bohater tego artykułu czyli Stanisław Gawłowski, to przypomniały mi się moje i nie tylko moje przygody (delikatne określenie) z tym panem.

 

150 kilogramów karmy, obroże dla psiaków, koce…

Ten człowiek znikąd z wątpliwym swej wartości i autentyczności doktoratem w kieszeni, który ma na sumieniu więcej niż włosów na głowie, ten specjalista od ochrony środowiska, gospodarki wodno – ściekowej, spalarni, wrót przeciwsztormowych na Jamnie, zbiornika retencyjnego w Koszalinie, konfliktu z Ojcem Tadeuszem Rydzykiem,  ferm wiatrowych, ferm norek itp.. Ten twórca takich „wynalazków” jak Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska w całej Polsce, ten polityk „całą gębą”, który w każdej sytuacji niewygodnej dla niego używa tylko określeń typu: „obrzucanie błotem” i/lub „wylewanie kubła pomyj” korzysta z okazji by gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób wyrobić sobie jakieś dobre słowo, zdanie, że on ten „mąż opatrznościowy kraju” zawsze robił i robi wszystko co dobre, potrzebne, szlachetne a nawet sprawiedliwe. Nie bez kozery kilka lat temu porównałem go do Nikodema Dyzmy, ale to było dawno i miało być żartem w kontekście pisania przez tego pana doktoratu, lecz skończyło się dla mnie wywaleniem z redakcji i „ciągnącym się do dzisiaj” pechem w kontekście znalezienia pracy. Ale ja i mi podobni poczekają, poczekają cierpliwie, bo przecież jak powiedział św. Augustyn "Nie rozpaczaj: jeden z łotrów został zbawiony. Nie pozwalaj sobie: jeden z łotrów został potępiony".

A sprawa „młotkowców” sprzed lat, która do dziś tak naprawdę nie została wyjaśniona, a w którą to pan Gawłowski prawdopodobnie był wmieszany, a sprawa państwa Urszuli i Wiesława Rowińskich, a sprawa pana Jana Myszkiera, a konflikt Gawłowskiego i jego ludzi z panem Krzysztofem Plewko z Kołobrzegu („Ekologiczny Kołobrzeg”), a sprawa, która ma się wreszcie odbyć w marcu br. w sądzie w Koszalinie z panem Zbigniewem Łazarewiczem, to wszystko co? Zresztą mógłbym wymieniać tak bez liku i kitu, bo to prawda, a nawet święta prawda cytując klasyka, ale jeżeli jesteśmy już przy klasykach, to przypomniał mi się tytuł powieści rosyjskiego pisarza z XIX. wieku Fiodora Dostojewskiego, a mianowicie „Zbrodnia i kara”, bo chyba czas najwyższy, aby ten pan poniósł karą za wszystkie swe zbrodnie, szwindle, przewinienia, kanty, oszustwa, malwersacje, nieudane i pseudo inwestycje, bo należy pamiętać też to, że wspomniany Dostojewski napisał również dzieło noszące tytuł „Idiota”, ale niech  pan Gawłowski pamięta, że wyborcy jesienią 2015 roku już przestali nimi być, a on sam niech przynajmniej spróbuje powalczyć sam ze sobą, aby nie zwracać na siebie uwagi jak to zawsze czyni (film „C.K. Dezerterzy) wspomniany idiota, i nie  mam na myśli tego, że wspomógł schronisko dla zwierząt, bo to jak już wspomniałem było, jest  naprawdę piękne i szlachetne, ale najlepiej będzie jak zniknie z życia publicznego i politycznego, bo chociaż PO jest w opozycji i powoli gaśnie, to jednak pan Gawłowski – w końcu sekretarz tej partii – dalej ma innych ludzi, mających inne (najczęściej mądre i rozsądne, jak np. w kontekście TW „Bolka” czyli Lecha Wałęsy) zdanie za nic i jak tylko może,  a jeszcze niestety jakoś może (układ drodzy Czytelnicy, układ…) niszczy ich na każdym kroku. Przecież za co pozwał do sądu w zeszłym roku wspomnianego wyżej pana Zbigniewa Łazarewicza? A m.in. za to, że pan Łazarewicz nazwał pana Gawłowskiego „szują”! Ale i tak Gawłowski długo zwlekał, aby się sprawa odbyła, i chociaż jest powodem w tej sprawie, to przecież Stanisław Gawłowski znany jest z tego, że obawia się, boi się w jakimkolwiek miejscu, a szczególnie w sądzie upubliczniać się, swoją osobę z różnych powodów często mających swój początek dawno temu, a jeszcze jakby mieli się pokazać tacy świadkowie (oczywiście świadczący po stronie pana Łazarewicza), jak Rowińscy, Myszkier, Plewko oraz piszący ten tekst, to mogłoby za dużo wątków, spraw, informacji ujrzeć światło dzienne, a wówczas (miejmy nadzieję) nowa władza w tym kraju weźmie się za takich Gawłowskich, bo przecież ich miejsce jest w kryminale. Zresztą z siedziby schroniska dla zwierząt w Koszalinie (ul. Mieszka I-go) do Zakładu Karnego w Koszalinie (ul. Strefowa) jest bardzo blisko.

Krzysztof Sapała


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl