Problemy Pana Zygmunta Cąkały z Urzędem Gminy w Świeszynie pod Koszalinem zaczęły się ponad 20. lat temu. Zresztą nie tylko z tym urzędem.

Zygmunt Cąkała to dziś starszy, schorowany i doprowadzony do ruiny w szerokim tego słowa znaczeniu człowiek, który całe życie uczciwie pracował, a z początkiem „Nowej Polski” zaczął mieć różne problemy, które nie wynikały  z jego winy, zaniedbań czy zamierzonych celów lecz z powodu rozpasania się wszelakiej maści urzędników, samorządowców, lokalnych polityków, wszelakiej maści biznesmenów oraz ludzi, którym Pan Zygmunt Cąkała dał nie tylko pracę, ale także obdarzył zaufaniem jako człowiek nauczony dobrej i uczciwej roboty oraz tego, że należy pomagać innym, ufać innym, w tym także urzędnikom. Niestety, ale te cechy charakteru Pana Cąkały doprowadziły go do bankructwa oraz  załamania nerwowego. W roku 1994 Pan Cąkała został zmuszony przez Urząd Gminy w Świeszynie do zapłacenia nieprawnie naliczonego podatku rolnego. Nieprawnie, bo Pan Cąkała jako rolnik, który wydzierżawił grunty rolne po byłym Państwowym Gospodarstwie Rolnym w myśl Ustawy o podatku rolnym z 1984 roku powinien być zwolniony na trzy lata z tego podatku, ale jak wynika z wielu dostępnych nam dziś dokumentów jednych ta Ustawa obejmowała, a innych, w tym przypadku Pana Cąkały nie.

W ten sposób zaczęły się problemy Pana Zygmunta Cąkały, który mimo urzędniczej nonszalancji nie poddał się i zaczął walczyć o swoje, o prawo, a przecież był to okres _lata 90-te) – tak się wówczas prawie wszystkim wydawało – początek nowej, wolnej, demokratycznej Polski. Potem przyszedł rok 1996 i klęska żywiołowa, która dotknęła wielu rolników, w tym i naszego bohatera. Wskutek takich okoliczności Pan Cąkała napisał do Urzędu Gminy w Świeszynie podanie o umorzenie bądź przesunięcie płatności podatku rolnego ze względu na wspomnianą klęskę żywiołową. A urząd co? Urząd nie tylko, że nie uwzględnił prośby rolnika ze swej gminy, ale w roku następnym – 1997 – nakazał zapłacenia tego podatku za rok poprzedni oraz wspomniane wcześniej lata wraz z odsetkami. Czy tak postępuje samorząd gminny wyłoniony w wolnych wyborach z woli ludzi, którzy dla nich pracują i płacą? Nie, to znaczy tak postępować nie powinien, ale Urząd Gminy w Świeszynie jest „państwem w państwie” i to od początku tzw. „Nowej Polski” aż do dziś, bez względu na osobę, która sprawuje urząd wójta w tej gminie. Lecz Pan Zygmunt Cąkała dalej walczył i walczy. Nie tylko ze wspomnianym urzędem i jego poszczególnymi szefami, ale także w sądach i z sądami, w prokuraturach i z prokuratorami, z różnymi agencjami, instytucjami, urzędami orz osobami prywatnymi, którzy jak np. Wiesław Skrzypek był pracownikiem biurowym Pana Zygmunta Cąkały, a dopuścił się oszustwa, działania na szkodę swego pracodawcy oraz kradzieży tak pieniędzy przeznaczonych na składki ZUS („martwe dusze”), jak i dokumentacji stanu melioracji, którą Pan Cąkała sporządził na własny rachunek.

Takich przypadków można by było mnożyć, było i jest ich mnóstwo. Człowiek, który przez całe życie pracował uczciwie został tak potraktowany (zaszczuty, oszukany, okradziony).

Obecnie Pan Zygmunt Cąkała nadal walczy, pisze, nagłaśnia swoje problemy gdzie może i jak może, ale za czasów koalicji PO – PSL jego walka spotykała się tylko z ignorancją w najlepszym wydaniu.

Dziś Pan Zygmunt Cąkała ma nadzieję, że jak władzę w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość, to prawo będzie znaczyć prawo, a sprawiedliwość sprawiedliwość. Ale to oczywiście dotyczy całego kraju, zaprowadzania w nim porządku, przywracania praworządności i tego, żeby samorządy służyły według litery prawa obywatelom, a  nie tylko wybranym.

 Ostatnio Pan Zygmunt Cąkała przy pomocy prawników zażądał od Urzędu Gminy w Świeszynie dokumentacji udzielonych przez wspomniany urząd ulg podatkowych za lata 1994 – 2004. Urząd odpowiedział, że takie dokumenty zostały zniszczone, bo tego typu dokumentacja podlega zniszczeniu po okresie 10.lat, ale po pierwsze w tamtym czasie toczyły się przed sądami postępowania gdzie powodem był Pan Zygmunt Cąkała a pozwanym Urząd Gminy w Świeszynie czyli tego typu dokumentacja nie powinna być objęta przepisami o niszczeniu  dokumentacji po upływie 10. lat, a po drugie nawet jeżeli Urząd Gminy w Świeszynie zniszczył te dokumenty (ewidentne złamanie prawa), to powinien przedstawić protokoły brakowania tej dokumentacji za tamte lata, ale i tych dokumentów naszemu bohaterowi i jego pełnomocnikowi jak do tej pory nie przedstawiono. Temu człowiekowi należy pomóc póki jeszcze można. Trzeba też lokalnym samorządowcom  powiedzieć, że nie oni stanowią  prawo.  

 

                                                          Krzysztof Sapała 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl