Blondynka powiedziała „sorry” i odjechała w siną dal sznelcugiem, albo limuzyną. I tak zaczęła się epidemia przepraszania.
Publicystka zajmująca się prawem w "Polityce", a kiedyś w "Gazecie Wyborczej", mówi obelżywie o prezydencie Polski (może to nie jest jej prezydent) ; artystka pokazuje ładną wprawdzie ale jednak pupę Temuż, fotoreporter zagląda głowie Państwa do buzi i gazeta, która drukuje zdjecia twierdzi, że to kiełbasa a nie pomidor jedzony w Wielki Piątek.
Potem jest sorry. I cześć!
A może by tak kilka razików rózeczką?
Słaba władza zwykle przyjmuje, że obywatel to święta krowa. Tym bardziej artyści. Klątwy na „Klątwę” rzucać nie można, bo się jeszcze obrażą. Światowiec reżyser, który gościł i wziął pieniądze nazywa nas teraz „polskimi katolibami”. Przybysz z południa twierdzi, że Polska rozpada się przez swoje katolickie wartości. Upowszechnia to teraz za granicą, bo z Polski wyjechał.
Warto się zastanowić, czy przypadkiem nie przesadzamy z gościnnością.
Kiedyś kibice piłkarscy pierwsi dostrzegli matołka biegającego za piłką. Ów siedział wówczas pysznie na rządowym tronie pl. Potem czmychnął jak diabeł przed Panią Twardowską. Wróci, nie wróci?
Bałkański geniusz teatralny chyba już nie odważy się do Polski przyjechać. Zrobił co chciał, pobrał z kasy, wyjechał i teraz pluje.
Kiedyś byli w naszym kraju ludzie z honorem. Szlachcic polski nie darowałby zniewagi. Dziś rządzą nami „tolerancyjni”. To prowokacja – mówią. Nie należy jej ulegać. Może czekają aż im ktoś kupę zrobi do łóżka.
Demo-lewicę przeprasza dziś Jacek Żakowski. Ciekawe co by powiedział o tym prymas Józef Glemp, który onegdaj zatrudnił młodego dziennikarza do nowopowstałej redakcji. Pamiętam jak sprawnie wtedy jeszcze reporter wbiegał na szóste piętro bloku przy ul. Żytniej, gdzie mieścił się ów katolicki tygodnik. Teraz J.Ż. wstydzi się za stację radiową, w której obecnie pracuje. Bo tam padły krytyczne słowa pod adresem twórców przedstawienia w Teatrze Powszechnym w Warszawie.
Sorry. I am sorry – ale za tych wszystkich, którzy stracili elementarne poczucie przyzwoitości. Ekshibicjoniści nie powinni mieć wstępu na sceny polskich teatrów. Jeśli to nie paskudni, a tylko głupi ludzie – ich miejsce jest w Tworkach a nie np. w zasłużonym teatrze z ulicy Targowej. Może wreszcie obudzi się ktoś w Ministerstwie Kultury. Na co Pan czeka, Panie Piotrze Gliński.
09.03.2017 Stefan Truszczyński
