Oto Aleje Ujazdowskie. Król pędził tędy karocą, a biusty dam zachwycały przechodniów. Dziś straszy budka KOD-u ustawiona naprzeciwko Rady Ministrów, a jeszcze bardziej opuszczone domy- pałace.

Tuż za ulicą Piękną zaczyna się przegląd dziadostwa. Już pleśnią obrósł piękny niegdyś pałacyk na skrzyżowaniu z ulicą Różaną. Lata mijają, a po opuszczeniu domostwa przez Anglików przedsiębiorcze władze warszawskie nie potrafią poradzić sobie z problemem. Ale idźmy dalej. W pobliżu kolejny pałacyk, trochę mniejszy ale z pięknymi kolumnami i ogrodem na tyłach. Wlazło tam po wojnie KGB i warto chyba jeszcze by było przejrzeć dokładnie piwnice i strychy- może znajdzie się coś ciekawego. Ale to dziś niedostępne pomieszczenia, ponieważ ruskie nadal mają jakąś tam zwierzchność na tym onegdaj zabytkiem, a dziś ruiną.


Idziemy dalej w kierunku Belwederu, mijamy kolejne piękne kiedyś domy. Dziś to też trupy opustoszałe i zaniedbane. A owszem, owszem rezydowały tu kiedyś nawet ambasady.
I taka sytuacja trwa od lat. Warszawskie dziadostwo prima sort. A w ratuszu się kłócą.
Grona maszerujących teraz na wiosnę coraz liczniejszych przechodniów mogą zamienić się w grona gniewu. Ale któż się tym przejmuje. Na Placu Bankowym serce miasta i tak toczy gronkowiec.
Jak to się dzieje, że tysiące ludzi pobiera miesięczną dolę urzędniczą, a wcale nie przejmuje ich dola zabytków. Tak jakby w naszym mieście, zrujnowanym i maltretowanym, był tych pałaców nadmiar.
Chwaliliśmy się też, że mamy w Warszawie bardzo dużo wspaniałych drzew. Minister, którego nazwisko kojarzy się z szyszką, pozwolił wyciąć wiele tych pięknych drzew na stołecznych skwerach. Przed urzędowym budynkiem na ulicy Poznańskiej ostało się już tylko jedno, samotne. Rzeźnicy drzewostanu na pewno liczą, że uschnie z rozpaczy. Może też komuś się wydaje, że nowe drzewa na sprowadzanym nadal GMO szybko urosną.


Kolejny minister, który ma najwyraźniej dużo energii, a jest od węgla ma ponoć zasypać szyby górnicze między innymi kopalni „Krupiński”, mimo iż pod spodem znajdują się miliardowe złoża naszego złotego skarbu najwyższej jakości, bo to koksowniczy węgiel najlepszej próby. Ale nic to mamy przecież jeszcze łupki. Tyle, że nie wiadomo gdzie, bo poszukiwań zaniechano.
Dobrze natomiast, że nie mamy już ministerstwa budownictwa, jako takiego, bo nakazałoby ono rozwalić pałace- te właśnie w Alejach Ujazdowskich. Po cholerę tam stoją skoro w nich nic nie ma.
Jedna pani- jak to mówiła- bardzo chciała być „ministrą”, ale teraz tylko brzęczy w Sejmie. Cała spec klasa, na którą tak bardzo oczekiwaliśmy, wybrańcy narodu, oddaliła się już sporo od siermiężnej rzeczywistości. Teraz zresztą się jeszcze nie przejmują niczym, bo do wyborów daleko. Można się powygłupiać nawet i w Boże Święta. Byle pokazały to telewizje. Nie warto kłaść się na jezdni i udawać denata- bo tym to się na pewno nikt nie przejmie. Trudno już dziś ludzi zaskoczyć czymkolwiek. Kiedyś nasz kraj to ponoć był najweselszy barak w obozie. Teraz niestety robi się coraz smutniej.
Warszawska polityka urbanistyczno-mieszkaniowo-łapówkarska to bynajmniej nie jest kliniczny przykład nepotyzmu, rozbrajającej indolencji władzy i bezhołowia legalistycznego. Tak jest wszędzie od Giewontu po latarnię morską na Helu.
Żyje jeszcze były poseł Ikonowicz, ochoczo zamykany do więzienia, wprawdzie z ranami na rękach od zamykanych mu na plecach kajdanek. To taki naiwniaczek, który myśli że jego protest coś zmieni, gdy do własnego mieszkania przyjmuje rodziny biednych ludzi wypędzanych przez ludzi odzyskujących kamienice. Może się z resztą mylę i właśnie ci pokrzywdzeni dadzą mu kiedyś immunitet. Ale na razie nie zanosi się na to, bo nikt nie chce jednomandatowych okręgów wyborczych. Dalej mają decydować partie. Znam kilka tłustych bab, które życie wyrwało i posłało w ministry. I choć słowo minister, jak uczył łacinnik- oznacza służący, nic podobnego tym paniom do głowy nie przychodzi. Wyznaczono, zasiadły i siedzą. A czasem tu i tam podjadą. W końcu mają służbową gablotę z kierowcą.
Gdzie się podziała nasza klasa (szkolna), ktoś kiedyś pytał. Był też pewien bardzo ważny działacz partyjny o tym nazwisku. Teraz wszystko się zdeklasowało. Przedział i różnice socjalne w naszym społeczeństwie narastają. Tylko trupy domów straszą.
3.04 Stefan Truszczyński
