Redaktor Ziemowit Szczerek w tekście pod enigmatycznym tytułem 'Gdzie ten taran który obali Babilon?' - 'Gazeta Wyborcza' (26.04.2017) porównuje demokrację do chrześcijaństwa, wieszcząc nieuchronne nadejście reformacji, gdyż: 'Z demokracją było jak z chrześcijaństwem. Oddaliła się od swojego etosu. Przestała być zrozumiała. Ludzie patrzą na dynastie Bushów i Clintonów i zastanawiają się, co to ma wspólnego z deklarowanymi zasadami. Patrzą na brukselską biurokrację i porównują ja z kościelną, nikomu niepotrzebną celebrą'.

Jako człowiek który stara się być tolerancyjny, nie przeszkadza mi kościelna celebra – widać wierni ją lubią i taka im właśnie odpowiada. Ciekawe jest w tym tekście co innego – otóż już nawet w radykalnie lewicowo-liberalne i EUro-fanatycznej 'Wyborczej' pojawia się refleksja, że może jednak klan Clintonów nie jest tak bezdyskusyjnie idealny i jedynym godnym namaszczenia do pełnienia funkcji przywódczych w USA, i że jednak Unia Europejska nie jest także bez pewnych wad. Oczywiście te jakże rewolucyjne rewelacje - przynajmniej dla czytelników 'Wyborczej' - muszą obowiązkowo być osłonięte także przywołaniem Bushów jako równoważnika, no i oczywiście połączone z rytualną krytyką chrześcijaństwa i 'kościelnej celebry', by być możliwym do przełknięcia. Jednak docenić trzeba, że jakiś krok w kierunku minimum rozsądku został wykonany, co daje jakieś nadzieje na bardziej przytomne, niezideologizowane opisywanie rzeczywistości, a nie tylko do znudzenia powtarzane rytualne plemienne 'nasistowskie' zaklęcia i wyklinania, czy inne mniej przytomne stwierdzenia red. Szczerka: 'W Polsce, gdzie korupcja nie dotyka za bardzo, na razie, biznesu' – w sytuacji kiedy właśnie jednym z głównych powodów odsunięcia PO od władzy były zarzuty o korupcję, kolesiostwo i kumoterstwo.

W tekście autorstwa redaktora Andrzeja Waśko 'Obywatel – Aktywacja' (tyg. 'Gazeta Polska', 19.04.2017) opisane są przyczyny dojścia do władzy PiS oraz możliwościach wprowadzania obiecywanych zmian w Polsce: 'Zmiana polityczna, która zaszła w 2015 r. nigdy by nie nastąpiła, gdyby nie przygotowywały jej instytucjonalne działania społeczne kręgów patriotycznych w różnych środowiskach i miejscach Polski: samoorganizacja ludzi wspierających w wyborach struktury PiS, w codziennej pracy społecznej podtrzymujących marzenie o Polsce sprawiedliwej, silnej, i wiernej narodowym tradycjom. /.../ Należałoby więc pomyśleć konkretnie o takich zmianach zmianach, które by wydobyły polską naukę, kulturę i edukację spod ideologicznych i biurokratycznych skorup, które narastały warstwowo od lat 70. ubiegłego wieku do czasów obecnych.'

To, co łączy dwa powyższe teksty z tak różnych i przeciwstawnych obozów politycznych, to nadzieja na - takie czy inne - zmiany. Jednak w przeciwieństwie do red. Waśko, uważam że same zmiany personalne i strukturalne to za mało, bo nie zabezpieczają przed powrotem tego 'tak jak było' w razie ewentualnej zmianie ekipy rządzącej.

Sądzę, że prawdziwa obywatelska i demokratyczna rewolucja tkwi w możliwościach internetu: to w dużej mierze dzięki internetowi i mediom społecznościowym obóz patriotyczno-solidarnościowy zgromadzony wokół PiS wygrał wybory prezydenckie, i to w znacznej mierze dzięki internetowi i Twitterowi w USA wygrał Trump, bo mógł przy stosunkowo małych środkach własnych komunikować się bezpośrednio z wyborcami.

Ale możliwości, które daje internet, idą dużo dalej. Moim ulubionym przykładem są losy twórców serialu science-fiction 'Firefly', uroczej i bezpretensjonalnej historii przygód grupy gwiezdnych przemytników i kosmicznych najemników. Pomimo, że serial został zdjęty z anteny już w trakcie pierwszego sezonu emisji przez nadającą go telewizję FOX, wsparcie i nacisk wiernych fanów, zorganizowanych m.in. dzięki internetowi, doprowadził wpierw do realizacji kinowej kontynuacji pt. 'Serenity', a następnie do zebrania na internetowym portalu 'IndieGoGO' w rekordowym czasie ponad 3 milionów dolarów na miniserial 'Con Man', bazujący na aktorach występujących w 'Firefly' – 'Serenity'.

Cała ta historia pokazuje, że dzięki internetowi można już nie tylko niezależnie i bez udziału wielkich redakcji czy studiów filmowych tworzyć i dystrybuować treści – książki, płyty, filmy dokumentalne i fabularne, gry etc - ale także tworzyć niezależny od rządzącego establishmentu mechanizm zbierania i inwestowania pieniędzy na produkcje z dziedziny mediów, filmu czy szeroko rozumianej kultury. Dzięki temu można sobie wyobrazić sytuację, że np. Ministerstwo Kultury czy Polski Instytut Sztuki Filmowej będą zobligowane dofinansować te produkcje filmowe, które zdobędą dzięki internetowi wsparcie finansowe od potencjalnych inwestorów – dzięki temu decyzja taka będzie zobiektywizowaną wolą obywateli, a nie kaprysem pojedynczego urzędnika.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl