Właściwie po co Angeli Merkel ten Tusk. Macron młodszy, ładniejszy. Ona chyba teraz z Francuzem będzie wszystko ustalać. Przynajmniej jemu niech się tak wydaje. Może wówczas i Jarosław Kaczyński zrobi krok wstecz za odsunięcie Donalda. Jeśli już ma być jakiś Donald- to niech będzie Trump.
Angela tasuje i rozdaje. Pani May liczy, że w czerwcu zyska. Ale niekoniecznie. Brexit jeszcze niepoliczony. Wyborcy mogą zachować się z rezerwą. Włosi, Grecy, Hiszpanie- mają kłopoty. A Polska? Polska choć trochę potłuczona, tak jak jej Premier, idzie w górę.
Donalda Tuska można by wysłać do Sopotu. Bardzo dobrze zna teren. Mógłby tam zająć się gromadką biednych dzieci z obozów uchodźców, o które zabiega prezydent miasta Karnowski. Rano spacerek po molo, wieczorem gry terenowe na pięknych morenowych wzgórzach. Zimą jazda na nartach z góry Łysą zwanej. Przecież Tusk lubi sportowe życie.
Żeby było bezpiecznie sprawy ochrony oddałbym byłemu gangsterowi, obecnie podobno nawróconemu, panu Zielińskiemu, vel „Słowikowi”. Facet też ma mieszkanie w Sopocie. Terroryści byliby bez szans, bo gość zna się na rzeczy. Mogliby razem z byłym premierem napisać książkę o rabunkach. Jeden grabił bogatych, a drugi Polskę. Obaj skutecznie. Teraz honorarium mogliby oddać biednym.
Wprawdzie pan prezes Kaczyński chcąc nie chcąc najprawdopodobniej przedłuży kadencję również Karnowskiemu, ale bardzo ciekawe byłoby sprawdzić co by się stało, gdyby do wyborów na pierwszego obywatela miasta wystawić trójkę: Karnowski- Tusk- Zieliński. Coś trzeba w tym Sopocie zrobić, bo od lat konkurenci pana Jacka Karnowskiego są beznadziejni i obecny prezydent na tym wygrywa. Na taki top zestaw kandydatów może by zareagowała pani Merkel. Ona wprawdzie Niemka, ale gdzieś tam jej rodzinne korzenie sięgają Wielkopolski.
Dobre stosunki z Panią Kanclerz to ważna sprawa. Niby blondynka, a radzi sobie z każdym. Schulz to było oczywiście „małe piwo”. Putin to jest dla niej partner do gry.
Kiedyś słynne było sopockie kasyno. Marzący o przyszłej polskiej prezydenturze Tusk, prawdziwa następczyni Bismarcka i Kohla- Merkel, no i oczywiście najbogatszy ponoć na świecie- Putin. To byłoby towarzystwo z najwyższej półki. Wprawdzie pan Donald nie bardzo ma co postawić (co mieliśmy to sprzedał), pani Angela mogłaby zastawić tereny byłej NRD, bo niewielki z tych ziem pożytek i sporo tam ruder, ośrodków wczasowo- sportowych, wreszcie Władimir Władimirowicz oczywiście mógłby zaproponować atomowe elektrownie (dał Orbanowi może dać i innym).
Niech grają! Byle nie o Polskę.
Zjechałyby się telewizje z całego świata. W Las Vegas puszczono by na żywo transmisję z Sopotu. Opustoszałoby Monako. Pan Drzewiecki na Florydzie złamałby ze złości golfowy kij, żałując że gdy była okazja najpiękniejszego hotelu nie kupił. A przecież mógł. Wtedy oni mogli wszystko. Być może teraz pilnowanie Grandu Grasiowi zostanie powierzone. A na pilnowaniu cudzych domów ten Pan się zna.
Tak więc wszystko zależy od tego, jak sprawi się pan Emmanuel. Chyba wyżej od Hollanda nie podskoczy. Ale kto tam nadąży za gustem żabojadów. Ślimaki na pewno nie. Zresztą z miłością i uczuciami już tak jest. Zakocha się nauczycielka w uczniu i matura załatwiona. Nawet bez kasztanów, bo te zawsze jakiś ochroniarz środowiska może powycinać. Miłość nie zna granic i nie liczy pieniędzy. „Kochać- łatwo powiedzieć”, ale trudniej uzyskać wzajemność. To trochę tak jak my i Amerykanie. Obie nacje bardzo patriotyczne, ale na Patrioty już dość długo czekamy.
Na szczęście w Sopocie perły nad perłami, wszystko jest możliwe. A więc „do zobaczenia, do jutra”!
PS Powinniśmy się zgodzić by Pan Przewodniczący, wyjeżdżając z Brukseli zadbał o trzy swoje zwolenniczki- Bieńkowską, Hübner i Piterę- niech już na zawsze tam zostaną. Po co nam nadmiar perełek.
23.05.2017
