Ubiegły piątek, godzina siedemnasta, Foksal 21. Na blacie barowym barku kawowego SHOCK grupa nagich mężczyzn, pięciu- sześciu, skaczą i wrzeszczą. Drzwi na ulicę szeroko otwarte, przechodzą ludzie, zaglądają przyciągnięci łomotem „muzyki” i krzykami. Szok. Nikt nie reaguje. Nikt nie interweniuje. Nie widać policji ani żadnych innych służb. W pępku miasta publiczne rozwydrzenie w biały dzień.

Rejon Smolna, Nowy Świat, Chmielna, Foksal zamienia się nocami w zbiorową pijalnię wódy. Nawet po dwa złote za kieliszek. Dotychczas działo się to tylko w weekendowe dni nocą. Teraz „bal” rozpoczyna się już za dnia. A przed nami całe jeszcze długie lato.

To ulica. A gdzie indziej?

Przedstawiciel Ministerstwa Kultury mówi, że za kloaczny repertuar teatralny odpowiada miasto. Mówi nawet konkretnie, że prezydent Hanna Gronkiewicz- Waltz. Bo władza samorządowa za to płaci. – Protestujcie nie pod Teatrem Powszechnym, a pod Ratuszem- słyszymy od resortowego wice.

Owszem, oburzenie powszechnie się nasila. Zdeterminowani nie widząc reakcji władz wzmagają protest. No, to teraz wyrzucamy pieniądze na czuwanie nad protestującymi pod teatrem. Opłacać trzeba kilkudziesięciu, a nawet i stu kilkudziesięciu policjantów dyżurujących tam non stop. Aktorzy przemykają ukradkiem, a potem produkują się bez wstydu i zażenowania w widowisku obrażającym najwyższe wartości narodowe. Klątwa padła kiedyś na Gremboszów pod Tarnowem. Teraz- na Warszawę. Spragnieni oglądania obscenicznych obrazów wychodzą z teatru pod osłoną mundurowych tylnym wyjściem. Ale następnego dnia przychodzą inni, bo paskudztwo niestety przyciąga.

W poszukiwaniu artystycznych doznań powinni odwiedzać barki alkoholowe na Foksal. Przeżycia niezapomniane.

***

A co dalej?

Na ekrany telewizyjne wprowadził penisa ambitny polityk, który dorobił się na szampanie „DORO”. Polityka tego już w obiegu nie ma. Ale pozostało liczne grono równych mu kolegów. Ciężko pracują nad kolejnym bublem. Aktualnie- nad rozporządzeniami dotyczącymi abonamentu telewizyjno- radiowego.

Prezes telewizji ogłasza, że spodziewane zyski pójdą na dofinansowanie ośrodków TVP. Ale w tej samej depeszy Wirtualnych Mediów z dnia 30 maja Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji prognozuje, że w br. przychody abonamentowe zmaleją do 635 milionów ( z 749 milionów złotych).

Komu więc wierzyć? Paranoja trwa.

Witold Gadowski na Twitterze pisze, że w TVP pojawił się zakaz zapraszania go do dyskusji i komentowania. Pytany o sprawę dyrektor „dwójki” Marcin Wolski powiedział, że w rozmowie z prezesem Kurskim dowiedział się, iż to nieprawda. Mają być jedynie zdjęte programy Gadowskiego od września, ponieważ mają słabą oglądalność.

Donoszę o tym uprzejmie, ponieważ płacę osobiście składkę abonamentową nieprzerwanie od wielu lat i życzę sobie, aby cząsteczka moich pieniędzy „szła” na świetnego i bardzo popularnego dziennikarza Witolda Gadowskiego. Mało tego- uważam, że tacy właśnie dziennikarze jak on, reporter wojenny, bezkompromisowy i niezależny- powinni być mianowani na stanowiska kierowników firmy. Sam przepracowałem w TVP wiele lat i mam duży dorobek i dlatego nie proszę, ale żądam. Decydenci! Proszę się nie pieścić, nie krygować, ale wreszcie coś dobrego wymyślić i przeprowadzić (z pomysłu by nadawcy wysłali nazwiska i adresy decydentom medialnym dla powszechnego odbierania abonamentów- to nierealna mrzonka, ponieważ nazwisk i adresów ujawniać nie wolno). Płacić trzeba, ale musi być za co. Inaczej nastąpi odpływ najpierw wpływów finansowych, a potem i telewidzów. Po kilku nieudanych próbach ze sprawą abonamentu telewizyjnego najwyższy czas, by zmienić tych, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemem.

 

07.06.2017

Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl