Irena Lasota w swojej cotygodniowej rubryce w 'Plus – Minus' 'Rzeczpospolita' w tekście pt. 'Usprawiedliwienie sceptyków' (10-11.06.2017) pisze: 'Zamieściłam niedawno na Facebooku dwa posty. Jeden, po angielsku, odwoływał się do artykułu o zmieszanych szczątkach znalezionych w grobach ofiar Smoleńska, a mój komentarz mówił: „Po siedmiu latach sceptycy zostali usprawiedliwieni. Rosja nie przeprowadziła właściwego śledztwa rozbicia samolotu pod Smoleńskiem, w którym zginął prezydent Polski Lech Kaczyński i 94 wysoko postawionych osób. Co dalej?". Drugi post, po polsku, odwoływał się do artykułu z portalu wpolityce.pl. „Czy to wszystko, co Platforma robiła i mówiła w związku z tragedią smoleńską, to był tylko teatr? Czy grali pod scenariusz?". Mój komentarz brzmiał: „Ale czy nikt nie rozumie, że ta informacja jest po stokroć ważniejsza od przemówienia premier Szydło o uchodźcach i powinna pójść w świat w obcych językach?".

Po czym Pani Lasota opisuje niezwykle ostrą debatę jaka rozpętała się na facebooku pod jej wpisami, i konkluduje: 'Ta dyskusja na Facebooku, czy raczej wymiana zdań, uzmysłowiła mi, jak bardzo Polska jest podzielona i jak fakty nie odgrywają w dyskusji zbyt dużej roli.'

Tak, Pani Ireno, Polska jest podzielona, i została podzielona głównie po katastrofie w Smoleńsku, kiedy na głowy ofiar i ich rodzin oraz wszystkich tych którzy upominali się zarówno o uczciwe i wiarygodne śledztwo w tej sprawie, jak i o godne upamiętnienie pamięci ofiar katastrofy, wylano kubły pomyj, bluzgów i szyderstwa. Dla tych, którzy pamiętają PRL, przypomina to dokładnie próby zakłamywania przez komunistów pamięci o Katyniu – od zrzucania winy na Niemców po nawoływanie o 'zaprzestanie jątrzenia ran', 'poszanowanie dla realiów politycznych i sojuszy', 'zgodę narodową', etc. Rozpoczęta po katastrofie smoleńskiej dzika kampania nienawiści i pogardy, rozpętana przez PO i jej zwolenników oraz sprzyjające im media, skutkuje do dzisiaj podziałem Polski na dwa wrogie obozy polityczne i cywilizacyjne.

Jednak z czasem coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że jednak 'coś było nie tak' zarówno z samą katastrofą, jak i z późniejszą postawą PO wobec śledztwa w jej sprawie. W wywiadzie pt. 'Wodzowskie partie Tuska i Palikota' dla tego samego weekendowego wydania 'Plus – Minus' 'Rzeczpospolita', Łukasz Gibała, były poseł Platformy Obywatelskiej, tak opisuje nastroje w Platformie po katastrofie w Smoleńsku: 'Kierownictwo było przerażone, że narodzą się takie emocje społeczne, które doprowadzą do radykalnego przesilenia i PO będzie bez szans w następnych wyborach. /.../ W 2010 roku odbierałem katastrofę smoleńską inaczej niż teraz. Wówczas uważałem, że 100 proc. winy ponosił prezydent Lech Kaczyński, bo uparł się, żeby dolecieć do Smoleńska. Byłem przeświadczony, że po katastrofie rząd Tuska zrobił tyle, ile mógł wyegzekwować od Rosjan. Niestety, dziś widać, że doszło do szeregu poważnych zaniedbań ze strony rządu i świadomego wprowadzania opinii publicznej w błąd. Nie wiem, po co Ewa Kopacz mówiła o tym przekopywaniu terenu, i do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego PO tak się zachowywała.'

Cóż, jak widać z powyższego cytatu, już nie tylko radykalni zwolennicy PiS zaczynają rozumieć, że zachowanie liderów Platformy Obywatelskiej po katastrofie smoleńskiej było mocno zastanawiające. Dlatego warto pochylić się z uwagą nad przypomnieniem-propozycją red. Lasoty: 'W 2013 roku ówczesny prezes PAN, profesor nauk technicznych Michał Kleiber zaproponował konferencję-dyskusję na temat przebiegu i przyczyn katastrofy smoleńskiej. /.../ A szkoda, że do takiej konferencji nie doszło trzy czy cztery lata temu. Teraz będzie jeszcze trudniej.'

Bez podstawowego dowodu, jakim w każdej katastrofie lotniczej jest wrak samolotu, uczciwa, profesjonalna i rzetelna naukowa debata 'różnych naukowych opcji' – o ile by w ogóle do niej doszło - będzie mocno utrudniona, gdyż opierać się przede wszystkim będzie na poszlakach, symulacjach, domysłach oraz tych nielicznych fragmentach szczątków samolotu, które udało się przywieść do Polski. Ale może warto jednak spróbować?

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl