Chcecie się Państwo, chociaż na chwilę, przenieść w świat wielkiej forsy, nieprawdopodobnego szmalu, niesłychanego bogactwa? I kompletnie niedostępnego dla nas, zwykłych śmiertelników stanu majątkowego, przede wszystkim samochodów? Któż z nas choć raz o tym nie marzył? I próbując, choćby na chwilę, minąć wrota gdzie wszystko mamoną i złotem się świeci? I ten blask, który nas przecież przyciąga! Choć staramy się tego nie okazać jak to nas fascynuje, zadziwia, czy po prostu jak szalenie zazdrościmy. I patrząc na to wszystko, co tak lśni, nie zdajemy sobie z tego sprawy, że daliśmy się omamić temu wrednemu światu wielkiej piłki, czyli bezgranicznego oddania piłce nożnej, futbolowi. I tak jak środki społecznej komunikacji czynią z nas niewolników XXI wieku, to ta „piłka” czyni to w sposób szczególny. I bezwzględny!
Brytyjski serwis carspring.co.uk przygotował specjalny raport, w którym pokazuje, ile czasu piłkarze musieli zarabiać na swoje samochody. Wyniki mogą zaskoczyć kibiców. I to naprawdę niesamowicie. Rekordzistą jest Jesus Navas z Manchesteru City, który jeździ Nissanem Micrą. By na niego zarobić potrzebował nieco ponad 11 minut.
- Jest on błyskawicznym skrzydłowym, ale jego samochód z pewnością nie ma takiego tempa. Doskonała wiarygodność Micry sprawia, że przynajmniej auto pozostanie bez szkody - zauważyli dziennikarze.
Ten samochód, jak sama nazwa mówi, nie jest aż taki mikro jeśli chodzi o cenę, choć to klasa B, czyli miejska i najmniejsza ze wszystkich. Nie mówimy o tych maleństwach, do których strach wsiąść. Tu na pewno chodzi o najbardziej „wypasioną” wersję, czyli to rząd 55.000,- - 60.000,- zł. W 11 minut zawodowej pracy! Dopiero jak człowiek spojrzy na cenę, to po prostu „robi się głupio”. Bo to 6 takich bryczek za godzinę pracy. A polega ona najczęściej na pobieganiu sobie po trawie i kopaniu piłki. To się nazywa dopiero „robić szmal” w pełnym tego sława znaczeniu.
Drugi pod tym względem, na tej szalonej liście niesamowitego i nieokiełznanego bogactwa jest Carlos Tevez. Argentyńczyk od kilku miesięcy gra w chińskim Shanghai Shenhua, gdzie zarabia „nieprzytomnie” ogromne pieniądze. Bo tam piłka nożna „jest na dorobku” i szmalu się wrzuca ile się tylko da! Na swoje Porsche Panamera Turbo S (w najdroższej, hybrydowej wersji) pracować musi zaledwie 11 minut i 35 sekund. Ok. 1 mln zł w nieco ponad 11 minut dość przyjemnego pobieganie po zielonej murawie. Może my też sobie pobiegamy?! Co, nikt nie chce?! Panowie, forsa leży na ziemi, pardon na zielonej trawce. A bo, tak nie kopniemy by od razu trafić w bramkę? A może warto bo aż (tu się liczy a ż) t a k a kasa?
Aż stu (powtórzmy: s t u) graczy sprawdzanych przez dziennikarzy potrzebowałoby na zakup swojego samochodu mniej niż długość trwania meczu. Ostatnim w tym gronie jest Robert Lewandowski. Na swoje Ferrari F12 Berlinetta musi pracować 88 minut. Czyli niecałe 1,5 godziny na 1,5 mln zł. Trudno to sobie wyobrazić? Siedzimy przed telewizorami i słyszymy o milionach euro wydawanych na kolejnych piłkarzy, i co? Skąd te miliony? Przecież same z nieba nie spadają?! A ponadto piłka nożna, ta stricte zawodowa to po prostu wielki i poważny biznes. Szmal płynie z każdej strony i to szerokim korytem.
Z kolei Wojciech Szczęsny na Porsche Cayenne Lumma Design zarobi po godzinie i 49 minutach. No powiedzmy prawie 2 godziny pracy by w kieszeni się znalazło 835 tys. zł, a może i więcej. Czyli za 8 godzin pracy na boisku (no nie, nie przy biurku broń Boże) to ponad 3 mln zł. Nie, nie łapcie się za serce, bo to nie Wasze pieniądze, ale na pewno w tym są właśnie ciężko i naprawdę w pocie czoła zarobione śmieszne, w porównaniu z tymi piłkarskimi, pieniądze.
Dopiero 216. miejsce w tym rankingu zajmuje Cristiano Ronaldo. Posiada on jednak zdecydowanie najdroższy samochód ze wszystkich graczy. By kupić Bugatti Veyron Grand Sport Portugalczyk potrzebuje 5 godzin i 15 minut pracy. Czy Ronaldo mimo, że dobry „kopacz” marnie zarabia, czy przedmiot jego marzeń, to pudełko do toczenia się po miastach i „fruwania” po autostradach co nieco więcej kosztuje? Ależ oczywiście to drugie. Bowiem za taką zabaweczkę, czyli aż ponad 5 godzin bezwzględnego trudu, czyli poruszania się po boisku podczas meczu, czy na treningu (Ronaldo jako napastnik ma jako główne zadanie czekanie na okazję pod bramką przeciwnika, a nie latanie „w te i we wte”. Chyba, że jego zespół przegrywa mecz i taki sławny „guguś” poczuje porażkę w swojej kieszeni. Wtedy musi biegać, ale nie tak by się „zamordować”!) musi wyjąć „z kieszonki”, uwaga: tylko 13,l5 mln zł.
-Może być wiele dyskusji dotyczących tego czy to Ronaldo, czy Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie. Jeśli chodzi o samochody, zdecydowanie góruje Ronaldo. Jego Bugatti jest tak samo szybkie i potężne, jak gracz Realu - dodali dziennikarze.
Zaczęliśmy od Nissana Micry, który jest, powiedzmy to dość oględnie, w naszym zasięgu. To ile ma ich taki Ronaldo za te 5 godzin? Raczej mało 225 ?-słownie: dwieście dwadzieścia pięć. Nic tylko zakładać biznes i rozprowadzać takie „mikra”?
Komentarz jest taki, że my sami, to jest my kibice przyczyniliśmy się do takiego stanu rzeczy. Ale i niestety mas media. Wręcz bałwochwalczo patrzymy na tę piłkę nożną. I niewielu z nas zauważyło jak się staliśmy sami niewolnikami tego niecnego sportu.
No, może nie wszyscy chcą być niewolnikami. Byłem w tamtym roku w Liverpoolu. Oczywiście, to wielka frajda zobaczyć mecz Premier League : Liverpool vs. Tottenham Hotspur. Jeden bilet kosztował 70 (siedemdziesiąt) funtów, i to wcale nie kłaków. Czyli za półtorej godziny oglądania półbogów ponad 350,- zł. Niestety doskonale pamiętam, gdy na mecz na tym poziomie płaciła się po jednym funcie. I by było taniej, nikt nie wydawał biletów, tylko otwierająca się i zamykająca barierka była przepustką do raju. Wtedy za 1 funta można było kupić 3 świetne piwa lager w pubie. Teraz za 3 takie trunki to ponad 10 funtów. Mecz obejrzałem w telewizji w końcu, oczywiście wypiłem 3 piwa i miałem 60 funtów w kieszeni. Chociaż wiedziałem, że wcale nie uleczyłem piłki nożnej.
I tych wybrańców bogów, których palec kiedyś kazał im wyjść na boisko i kopnąć piłkę.
A może warto zwołać forum na ten temat? Czy zarobki piłkarzy odpowiadają jakości ich gry. I kto powinien jak najszybciej skończyć z tym niewolnictwem jak nie dziennikarze. Chyba, że oni stali się już trybikami tego szalonego piłkarskiego cyrku?!
Andrzej Dramiński
