Nędza. Na Kubie, tej nieszczęsnej wyspie jest ona wszechobecna. Bo czy trzeba przypominać, że Hawana (La Habana) to głównie kolonialna, czy postkolonialna imponująca zabudowa. I te wielkie, wspaniałe hotele zbudowane przez mafię, która tu robiła, co chciała czy reżim Batisty. Sytuacji narodu nie poprawia, że wiele hoteli po rewolucji odbudowano. A 7 czerwca 2017 r. oddano luksusowy The Gran Hotel Manzana Kempinski. Oczywiście chodzi o ściąganie jak największej liczby turystów. Bo to oni przywożą na wyspę twarde waluty, tak konieczne w utrzymywaniu lichej, kubańskiej gospodarki. Bo jak powiedział po latach odwracania się od obcokrajowców Fidel: Turystyka to dla nas złota żyła. Można się śmiać. Ale jak ideologia wyznacza wszystko, to przywrócenie normalności wygląda na cud. A na wyspie sam przemysł farmaceutyczny nie wystarczy. I dalej w Hawanie mini kopia amerykańskiego Kapitolu, 4 razy mniejszego od oryginału w Waszyngtonie, obecnie trwa remont kopuły. I tylko w oddali widać dzielnicę lepszych domów, willi dla czerwono partyjnej elity. A lud? W marcu, gdy tam byłem jedną z atrakcji jest wycieczka amerykańskimi samochodami z lat 50-tych: fordy, buicki, chryslery, oldsmobile, plymouthy, dodge czy cadillaki, chevrolety. Od tego ostatniego nazywa się je ogólnie, pieszczotliwie „chevi”. I tymi oldtimerami wjechaliśmy do prawdziwej, nędznie wyglądających dzielnic stolicy. Tam, gdzie się urwały schody, robi się prymitywną drabinkę, domy bez tynków, niesamowicie zaniedbane. Żadnego rewolucyjnego rozmachu, wręcz żadnego postępu. Zastój, a nawet cofanie się.
Oczywiście przewodnicy po Hawanie i innych miastach : Trynidadzie, czy Cienfuegos zachwalają rewolucję, a ganią przede wszystkim USA. I ponoć zastosowaną blokadę. Dlaczego „ponoć”? Bo to nie do końca prawda. Amerykanie powiedzieli, że po znacjonalizowaniu całego przemysłu, w tym wielu fabryk amerykańskich, podstawą normalizacji jest wypłata odszkodowania. I tyle. Nie ma odszkodowań nie ma relacji gospodarczych przede wszystkim. Ale nie ma też „blokady”. Amerykanie niczego Kubie nie umożliwiają, czyli kontaktów międzynarodowych. Sam widziałem wielu kanadyjskich turystów, trwa wymiana towarowa z Hiszpanią i Portugalią i innymi krajami. Ale także piliśmy niemieckie piwo, a jest to inwestycja europejskiego kapitału. To raczej propagandowa wymówka, by nieudaną rewolucję Komunistyczna Partia Kuby mogła wytłumaczyć przed narodem. Przewodnicy opowiadali o rozwoju nauki i 64 uniwersytetach na wyspie. Kilka oglądałem z okien autokaru. Jeden rozciągnięty barak, żadnej infrastruktury. Owszem oświata jest bezpłatna, kształci się bardzo wielu lekarzy. Ale oficjalne propaganda milczy, iż sprzedaje się ich, znowu za ciężką walutę, bo taka jest
rewolucyjna potrzeba. Kiedy pamięta się dobre stosunki Kuby i Wenezueli, to wydawałoby się, że ropy jest tutaj bez liku. Nic bardziej mylnego. Benzyna jest też reglamentowana (taki sam przypadek jak w peerelu), a i trudno o olej napędowy. Dlatego w kubańskim rolnictwie powrócono do...wołów?! Kto nie wierzy, niech się sam przekona. Trudno mówić o socjaliźmie na Kubie, czy ustroju komunistycznym, jak nawet gołym okiem widać, że to nie jest to. Gdzie ten rozwój środków produkcji wyższy niż w kapitaliźmie? Gdy cofamy się do feudalizmu i najprymitywniejszego uprawiania ziemi.
Nie należy się dziwić, że tak ważna jest propaganda. Jest zastój i bardzo biednie, ale w marcu 2017 r. w Hawanie wielkie hasło: „Niech żyje Fidel, 59 lat rewolucji” (Viva Fidel! Ano 59 de la Revolution!). Bardzo częste hasła: „Socjalizm albo Śmierć” (Socialismo o Muerte), „Ojczyzna albo Śmierć” (Patria o Muerte)I to ciągłe niszczenie jakiejkolwiek opozycji. Bo w rewolucyjnym państwie, gdzie ma być tylko „dobrze” nie ma mowy by ktoś mógł się przeciwstawić. A opozycja nie pozostaje dłużna. I wypominała Castro seryjne nagrody jakie ten przyznawał w imieniu narodu kubańskiego (a jakże!), jak mu zarzucają opozycyjni działacze: „zdrajcom, sprzedawczykom, dyktatorom i mordercom, takim jak: Leonid Breżniew, Nicolae Caeusescu, Todor Żiwkow, Gustav Husak, Janos Kadar, Robert Mugabe czy Erich Honecker”. Ciekawe, że autor Maciej Stasiński, za którym podajemy tę informację pominął Wojciecha Jaruzelskiego?
Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek
16 czerwca 2017 r. o unieważnieniu "z efektem natychmiastowym" większości pojednawczych inicjatyw podjętych za rządów jego poprzednika, Baracka Obamy, wobec komunistycznego reżimu na Kubie.
- Nie będziemy już milczeć wobec komunistycznych prześladowań na Kubie - powiedział Trump, występując w piątek w Małej Hawanie, czyli kubańskiej dzielnicy Miami na Florydzie.
"Bienvenido a Cuba". Tak wyspa i Fidel witała Obamę, oferując swoim obywatelom ryż, olej i sól na kartki.
Co ciekawe Trump nazwał porozumienie z Kubą niefortunnym i dodał, że "czas (tej umowy) już się skończył". Zapowiedział, że restrykcje wobec Hawany pozostaną w mocy do czasu, aż tamtejszy rząd uwolni więźniów politycznych, przestanie represjonować przeciwników i zacznie szanować wolność słowa.
- USA odtrąciły ciemięzców narodu kubańskiego. Dziś zostają odtrąceni oficjalnie - podkreślił Trump. Swoją decyzję nazwał próbą zwiększenia presji na władze kubańskie w celu "uwolnienia Kuby" po ponad 50 latach komunizmu. - Wierzę, że koniec to kwestia bardzo niedalekiej przyszłości - powiedział. Pozostają stosunki dyplomatyczne Aby zachować możliwość negocjowania z Kubą, prezydent USA nie zerwał jednak stosunków dyplomatycznych z Kubą, które za rządów Obamy przywrócono do szczebla ambasad. W ramach przedstawionego w piątek "powrotu do przeszłości" w amerykańskiej polityce wobec Kuby Trump przywrócił zakaz zawierania przez amerykańskie przedsiębiorstwa i indywidualnych inwestorów porozumień z kubańskimi spółdzielniami i spółkami o mieszanym, rządowym i prywatnym kapitale, które mają powiązania z kubańskim ministerstwem obrony. Ponowne wprowadzenie tego zakazu, popierane przez kongresmenów kubańskiego pochodzenia, ma olbrzymie znaczenie dla sektora turystycznego Kuby, który jest kontrolowany przez siły zbrojne. Turystyka jest dla władz kubańskich podstawowym źródłem dewizowych zysków.
W ocenie Trumpa USA poszły na zbyt wiele ustępstw. Jak podkreślił Trump, za te ustępstwa wobec Kuby władze amerykańskie nie otrzymały nic w zamian. Więźniowie polityczni zwolnieni przed historyczną wizytą Obamy w Hawanie w marcu ubiegłego roku zostali ponownie aresztowani po jego w
yjeździe. Wiceprezydent USA Mike Pence, który zapowiedział wystąpienie Trumpa, dał do zrozumienia, że działania podjęte przez Obamę w celu normalizacji stosunków z Kubą bardziej pomogły komunistycznej dyktaturze w utrzymaniu władzy niż w poprawie sytuacji społeczeństwa kubańskiego. "Cuba si! Castro no!" (hiszp. Kuba tak! Castro nie!) - powtórzył kilka razy Pence, a hasło to podchwycił amerykańsko-kubański tłum. Trump wymienił wielu byłych więźniów politycznych, ofiar systemu komunistycznego, który - jak podkreślił - "spowodował cierpienia każdego narodu, na którym był wypróbowywany". Ambasada USA w Hawanie i Kuby w Waszyngtonie nie zostaną zamknięte. Zakończona za Obamy polityka "mokrej stopy i suchej stopy" - dzięki której większość kubańskich migrantów, którzy zdołali dotrzeć do lądu w USA - nadal nie będzie obowiązywać. Przekazy pieniężne na Kubę będą nadal możliwe. Zakazane będą na powrót wycieczki "people-to-people", których celem jest przybliżenie Amerykanom podróżującym na Kubę codziennego życia i kultury mieszkańców wyspy (i vice versa).
Po śmierci Fidela ster władzy trzyma jego brat Raul. Zapowiedział, że ustąpi w 2018 r. Czy wtedy reżim odpuści, tak by Ameryka nie musiała dokręcać śruby i tak fatalnej sytuacji gospodarczej? A z drugiej strony, ta beznadziejna sytuacja, to fakt, że Kubańczycy na wyspie nie mają nic, żadnego kapitału. Ci z Florydy, małej Hawany bardzo dużo. I zapewne zaleją wyspę swoimi dolarami, gdy władza komunistyczna będzie musiała odpuścić. Dla większości żyjącej obecnie na wyspie w nędzy będzie to oznaczało inną formę pogrążenia i pognębienia!
Andrzej Dramiński
Warszawa, 18 czerwca 2017 r.
