Temat tzw. Obławy augustowskiej powraca co lipiec, jak bumerang. Piszemy rozmawiamy i nadal… niewiele więcej wiemy niż w roku 1985.
30. lat temu miałem „przyjemność” wozić po kraju kasety VHS z filmami Video-Nowej. Na jednej z nich był zapis rozmów z mieszkańcami Gib na Suwalszczyźnie. Jacek Petrycki, autor zdjęć i realizator tamtego filmiku zatytułował swój utwór „A może o tym nie wolno mówić?’. Pytanie pozostaje aktualne.
W wydawnictwie Bellona ukazała się książka kol. Teresy Kaczorowskiej „Obława augustowska”, odbywają się dyskusje z udziałem prof. Krzysztofa Jasiewicza i prof. Jarosława Wołkońskiego (Wilno) pod auspicjami Instytutu Pamięci Narodowej, a nadal nie wiemy jaki los spotkał ponad 2000 mieszkańców powiatu suwalskiego rodzinnie powiązanych z akowska konspiracją!
Dopóki nie zostaną udostępnione przez „Baćke” - Aleksandra Łukaszenkę, białoruskie archiwa - możemy jedynie modlić się, pomstować i gadać, gadać, gadać…
Książka Teresy Kaczorowskiej przybliża mało znaną, acz największą „w wyzwolonej Polsce” i zupełnie do dziś niewyjaśnioną zbrodnię komunistyczną z 9-21 lipca 1945 roku, nazywaną „małym Katyniem” czy „kolejnym Katyniem”. Dokonały jej liczące ok. 45 tysięcy regularne oddziały Czerwonej Armii oraz jednostki 62. Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD, wspomagane przez UB, MO oraz 160 polskich żołnierzy 1-go praskiego pułku piechoty. Siły te wkroczyły w lipcu 1945 roku na teren Puszczy Augustowskiej oraz jej obrzeża i przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną. Korzystano z miejscowych informatorów – komunistów i ludzi skłonnych „wkupić się” w łaski nowej władzy.
Zatrzymano ponad 7 tysięcy ludzi podejrzanych o działalność w podziemiu niepodległościowym, których uwięziono w kilkudziesięciu miejscach na terenie powiatów augustowskiego, suwalskiego, sejneńskiego, a także sokólskiego. Sowieci utworzyli dla nich w stodołach, chlewach, magazynach i szopach miejscowych gospodarzy tzw. Punkty filtracyjne. Przesłuchiwano, bito i torturowano tam zatrzymanych - metodami typowymi dla stalinowskiego aparatu okrucieństwa i terroru. Nadal nie wiemy co stało się z dużą liczbą zaginionych bez wieści Polaków - jak ich zlikwidowano, gdzie, w jakich miejscach zostały zakopane zwłoki.
Do niedawna podawano, że liczba ofiar tzw. Obławy Augustowskiej wynosi 592 osoby - Odział IPN w Białymstoku prowadzi też w takim kierunku śledztwo. Według prof. Krzysztofa Jasiewicza, publicysty „W sieci historii” to może być tylko 25 proc. zaginionych na tzw. Kresach.
W świetle ostatnich badań, a szczególnie od czasu ujawnienia tajnych szyfrogramów - przez Nikitę Pietrowa ze Stowarzyszenia „Memoriał” w Moskwie - wiadomo, że ofiar Obławy było około 2 600.
Klimat tamtej zbrodni dr Teresa Kaczorowska stara się przybliżyć w dokumentalnych reportażach, relacjach siedmiu rodzin z powiatów augustowskiego, suwalskiego i sejneńskiego. Jest wśród nich żołnierz podziemia niepodległościowego z Puszczy Augustowskiej, były „młodociany partyzant” pan Marian Tananis z Sejn (rocznik 1929), skazany po wojnie na 15 lat komunistycznych więzień, prawie cudem ocalały z Augustowskiej Obławy. Pozostali bohaterowie książki, to członkowie rodzin ofiar Obławy - córki i synowie oraz rodzeństwo pomordowanych. Siedem dokumentalnych reportaży, opatrzonych zdjęciami, dokumentami archiwalnymi, a także fotografiami współczesnymi, siedem relacji opartych o faktach oraz przeżycia konkretnych ludzi - mają niezwykłą wymowę.
Oto fragmenty wypowiedzi z książki dr Teresy Kaczorowskiej: Nikita Pietrow, Stowarzyszenie „Memoriał”, Moskwa.[…] Na początku lat 90. XX wieku Główna Prokuratura Wojskowa Rosji zbierała materiały i prowadziła własne dochodzenie w sprawie tej stalinowskiej zbrodni, ale niestety nie zdecydowała się ogłosić prawdy. W oficjalnej odpowiedzi, przekazanej Polsce w styczniu 1995 roku, Główna Prokuratura Wojskowa wstydliwie przemilczała to zabójstwo bez jakiegokolwiek sądu części zatrzymanych podczas Obławy, mimo iż potwierdziła fakt aresztowania przez organy kontrwywiadu SMIERSZ 592 polskich obywateli. Do tej pory rosyjscy przywódcy oficjalnie nie przyznali się do popełnienia zabójstwa i nie nazwali Obławy zbrodnią. Nie było rzetelnego śledztwa, z wyraźnymi i jasnymi odpowiedziami gdzie zniknęli aresztowani Polacy. Zbrodnię tę postanowiono przemilczeć. Stronie polskiej, ani rodzinom ofiar Obławy Augustowskiej, Rosja nie przedstawiła kompletnych list tych, którzy „zniknęli” i nie podała żadnych informacji o miejscu kaźni. […]
Historycy Danuta i Zbigniew Kaszlejowie: Pamięć o Obławie Augustowskiej trzeba ponieść dalej, uczynić ogólnonarodową. Wierzymy, że reportaże Teresy Kaczorowskiej przyczynią się do tego. Talent literacki, chęć skorzystania z ustaleń historyków, zmysł bystrego obserwatora, powiązany z wyczuciem psychologicznym i, nade wszystko, z wrażliwością, pozwoliły autorce stworzyć ciekawe portrety świadków historii i nadać wysłuchanym opowieściom interesującą formę.
Niedawno wznawianą książkę dr Kaczorowskiej szczerze polecam, w nadziei , c.d.n.- ciąg dalszych rozmów ukaże się niebawem.
B.J. Krawczyk

Opis: od lewej prof. Jarosław Wołkonowski (Wilno), dr Kaczorowska, Piotr Zychowicz.
OBŁAWA
- Pamięć o Obławie Augustowskiej z lipca 1945 r. trzeba ponieść dalej, uczynić ogólnonarodową. Wierzymy , że reportaże Teresy Kaczorowskiej przyczynią się do tego - uważają historycy z Augustowa, Danuta i Zbigniew Kaszlejowie. Nie tyle reportaże, co świadectwa siedmiorga osób, opatrzone solidnymi przypisami źródłowymi oraz bogatą ikonografią, złożyły się na opowieść o mało znanej, przez ponad 50 lat kompromitująco przemilczanej zbrodni Sowietów oraz zbrodniarzy rodzimego chowu.
- Najgorsi byli zdrajcy - twierdzi Marian Tananis ps. „Murka” z Sejn, opowiadając o partyzancie „Orłowie”. - To był Polak, przynajmniej przed nami chwalił się polskim rodowodem. Mówił, że jego ojciec, powstaniec styczniowy, został skazany na zesłanie w głąb Rosji. On, Włodzimierz Cwietynski, już tam się urodził. Akowcy go lubili. Dobrze mówił po polsku, był naszym kolegą z lasu, a okazał się komendantem specjalnego dywersyjno-rozpoznawczego oddziału NKWD. Sowieccy partyzanci majora Orłowa penetrowali lasy, rozbijali polską partyzantkę (dając broń w zamian za informacje).
Niektórzy uważają Cwietyńskiego-Orłowa za głównego sprawcę późniejszej tragedii, gdyż to on zdekonspirował część struktur AK na Białostocczyżnie. Pacyfikację zwaną Obławą Augustowską albo „kolejnym Katyniem” przeprowadziły oddziały Armii Czerwonej (ok. 45 tys. żołnierzy) , 160 żołnierzy 1.Praskiego Pułku Piechoty wspomaganych przez milicję oraz ubowców. Nad całością "czuwały” jednostki 62. Dywizji NKWD. Zatrzymano ponad 7 tysięcy osób związanych rodzinnie z akowską partyzantką. Danuta Kaszlej twierdzi, że podana w roku 1995 r. przez Nikitę Pietrowa z moskiewskiego MEMORIAŁ-u liczba rozstrzelanych 592 polskich obywateli, choć nadal powtarzana, dawno straciła aktualność. Prof. Krzysztof Jasiewicz uważa, że wywieziono i zamordowano około 1,5 tysiąca osób. Natomiast ks. prałat Stanisław Wysocki z Suwałk, prezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 Roku, ocenia liczbę ofiar Lipcowej Obławy na około 2 tysiące osób.
- Na początku lat 90. Główna Prokuratura Wojskowa Rosji zbierała materiały i prowadziła dochodzenie w sprawie tej stalinowskiej zbrodni - przypomina Nikita Pietrow (MEMORIAŁ) - ale nadal nie zdecydowała się ogłosić prawdy. Do tej pory rosyjscy przywódcy nie nazwali Obławy - zbrodnią. Nie było rzetelnego śledztwa z jasną odpowiedzią - gdzie zniknęli aresztowani Polacy?
Teresa Kaczorowska : OBŁAWA AUGUSTOWSKA , wyd. Bellona, 2015 r.
