Wydarzenia sprzed piętnastu lat, związane z tzw. Aferą Rywina, przypomina magazyn 'Plus-Minus' 'Rzeczpospolita' w tekście pt. "Krajobraz po Rywingate" autorstwa Mikołaja Mirowskiego i Jana Rojewskiego, którzy opisują pokrótce całą Rywingate. Jednak przy opisie afery - która ja nazywam Aferą Rywina-Michnika - autorzy najwyraźnie starają wybielić czy też usprawiedliwić postępowanie Adama Michnika, pisząc o jego próbach 'pozostania tym, kim był wcześniej: autorem „Z dziejów honoru w Polsce” ', który rzekomo jedynie popełnił błędy: 'pewne kluczenie i i kontynuowanie rozmów obozem władzy w zamian za bezwłoczne ujawnienie łapówkarskiej propozycji'. W tamtym pamiętnym czasie – już po ujawnieniu afery, ale jeszcze przed obradami sejmowej komisji - na podstawie dostępnych wtedy oficjalnych źródeł dokonałem analizy całej afery, którą zatytułowałem "Młot na MICHTRIX'a", i którą zamieściłem w internecie - oto jej fragment z moimi konkluzjami i opisem całej sytuacji, stawiającej jej głównych uczestników w zupełnie innym świetle:
'Przyjmijmy, że szef jednego z dwóch rywalizujących gangów łapie w swoim domu na gorącym uczynku gangstera drugiego gangu – z pistoletem w dłoni i brylantami w kieszeniach. Co robi? Zabija go? Może, ale ryzykowałby wielką wojnę między gangami, a mając w ręku przestraszonego i skorego do ‘współpracy’ bandziorka, może przecież utargować dużo więcej. Zabiera więc ze sobą złapanego ‘żołnierza’ na wielkie spotkanie rodzin mafijnych i przedstawia całą sprawę głowie konkurencyjnego gangu. Czy szefowie obu gangów chcą wojny totalnej ‘wszyscy przecie wszystkim i do samego końca’? Nie. Każdy z gangów ma swoje terytorium, wpływy i kasę, i dobre życie. Co robi herszt konkurencyjnej bandy na oczach innych mafiozów? Łapie się teatralnie za głowę i woła wielkim głosem - ‘Lwie! (hipotetyczne imię złapanego gangstera) Co ci do tej głupiej głowy przyszło? Coś ty zrobił!?’ I NIE WAŻNE, CZY WIEDZIAŁ O ZAMIARACH SWOJEGO CZŁOWIEKA CZY TEŻ NIE (a najprawdopodobniej wiedział) – BO TAK CZY OWAK ODPOWIADA ZA SWOJEGO CZŁOWIEKA, WIĘC MUSI WZIĄĆ ZA NIEGO PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ! Co dzieje się dalej? Ośmieszony gangster, wyrzucony kopniakiem własnego bossa, wymyka się chyłkiem za drzwi, ciesząc się, że przynajmniej ocalił głowę, a szefowie rozpoczynają negocjacje związane z tym ‘godnym ubolewania incydentem’. Wszystko wskazuje na to, że dokładnie to samo stało się w sprawie Michnik-Miller. W walce konkurencyjnych polityczno-biznesowo-medialnych konglomeratów oligarchiczno-mafijnych – ‘Agory’ i ‘SLD’ - mafia ‘Agora’ wyraźnie osłabła, gdyż straciła swoją polityczną reprezentację – UW (a senator Kutz to już jednak dużo za mało). Ale Michnikowi poszczęściło się! Podpuszczony osiłek Rywin dał Michnikowi ‘złotego haka’ – możliwość nagrania rozmowy Rywin – Michnik dot. korupcji. Dlatego Michnik NIE MUSIAŁ ZABIERAĆ ZE SOBĄ ŻADNYCH KASET DO MILLERA! – wystarczył sam Rywin potwierdzający, że Michnik mówi prawdę, iż ma nagranie rozmowy Rywin-Michnik. Miller nie miał wyjścia – NAWET JEŚLI NIC NIE WIEDZIAŁ O CAŁEJ SPRAWIE (w co można wątpić – to są jednak zbyt poważne sprawy, by sam Capo di tutii Capi o nich nie wiedział), i tak MUSI WZIĄĆ CAŁĄ SPRAWĘ NA SWOJE BARKI! Po prostu jest szefem mafii ‘SLD’ i jako szef odpowiada za całość. Dlatego właśnie od Millera pierwszy wyszedł Rywin – prosty żołnierz, który po potwierdzeniu swojej ‘wpadki’ zastał wykopany z gabinetu, bo przestał być potrzebny – a szefowie zaczęli obrady. Nad czym obradowali? Otóż nad SPRAWĄ, UKŁADEM, DEALEM. Po prostu najzwyczajniej w świecie DOGADALI SIĘ, co dalej zrobią. Warunków można się łatwo domyśleć – Miller przestaje wysyłać swoich ‘żołnierzyków’ do Agory z ‘propozycjami nie do odrzucenia’, razem osiągają konsensus w sprawie telewizji, Michnik przedstawia publicznie sprawę tak, że cała wina idzie wyłącznie na konto Rywina (stąd te wszystkie ‘Proszę nie drążyć tej sprawy’ /.../ ‘To tylko i wyłącznie korupcja i tylko ‘grupa Rywina’!’), i obiecuje warunkowe wsparcie dla rządu np. w sprawie UE - stąd dalsze wspólne picie mleczka i bratanie się przed kamerami ‘jacy to my jesteśmy kumple’, bo to wszystko jest częścią UMOWY, ubitego w gabinecie Millera WIELKIEGO DEALU. Dlatego właśnie Michnik prowadząc dziwne ‘śledztwo’, tak naprawdę rozgłasza w środowisku ‘message’, że znowu jest w grze i że trzeba się z nim liczyć (dotyczy to m.in. Grupy Rywina’ – Kwiatkowski, Zarębski). Dlatego teraz to Michnik PROSI o wywiad ‘Trybunę’ i jej szefa Barańskiego (dokładnie tego samego Barańskiego tej samej ‘Trybuny’, za której udzielenie wywiadu strofował sam jeszcze nie tak dawno Millera) – bo MUSI wytłumaczyć ‘wrogom’ (czyli SLD), że bynajmniej nie są wrogami, a wręcz przeciwnie... I dlatego właśnie Michnik OBAWIA SIĘ (czyli po prostu BOI) parlamentarnej komisji – bo właśnie ona może ujawnić WIELKI DEAL. A to by był koniec Michnika. I Millera pewnie też – własni ludzie by go żywcem rozszarpali za ‘wystawienie’ kilku ‘naszych’ – bo w mafii najważniejsza jest lojalność wobec swoich. I dlatego właśnie trzeba dbać o ‘nasze wspólne interesy’.'
Z dzisiejszej perspektywy widać, że najprawdopodobniej Michnik zwyczajnie szantażował Millera kasetą, której nie przekazał Premierowi, ograniczając się jedynie do puszczania fragmentów nagrań osobom trzecim, które następnie relacjonowały swoje wrażenia Millerowi. W tym czasie, czyli przez ok. pół roku od momentu rozmowy Michnika z Rywinem, aż po ujawnienie nagrania, Michnik miał swobodę we właściwym procedowaniu korzystnego dla siebie ustawodawstwa. Ciekawe też, czy w końcu po tylu latach Michnik i Miller przypomnieli sobie wreszcie drugą cześć swojej rozmowy, która nastąpiła po wyjściu z gabinetu Rywina? I czy wspomniane 17,5 miliona było niczym innym niż sygnałem-przypominaczem od Wandy Rapaczyńskiej dla Lwa Rywina, że zostaje przy okazji ukarany na stratę z jaką wyszła Agora z Canal Plus, kiedy prezesował kanałowi Rywin – stratę właśnie ok. 17,5 miliona? Ja jedno wiem na pewno – kiedy umieściłem swój tekst w internecie, zacząłem dostawać e-maile ze służbowego adresu poczty elektronicznej jednego z pracowników Agory z usilnymi i nieustającymi propozycjami spotkania (poinformowałem o tym m.in. w tekście "Cichy atak MICHTRIX'a"). A działo się to właśnie w tym czasie, kiedy Michnik był wzywany do prokuratury, co w kontekście całej afery jest dosyć ważne, bo pamiętać należy, że Adam Michnik przez ok. pół roku nie powiadomił prokuratury o przestępstwie, co podpada zarówno pod Kodeks Karny, jak i zwykłą ocenę moralną i etyczną.
