Prezes byłby zadowolony, gdyby mu ktoś coś ciekawego, przydatnego podpowiedział. Niestety wazeliniarskie pieski otaczają go szczelnym kordonem. Tak, że trudno się przebić z jakimkolwiek pomysłem. A sami to oni nic nie wymyślą. Zawistne to, marzące o przejęciu tronu albo po prostu głupie.
Pieski patrzą w oczy prezesowi i starają się odgadnąć jego myśli. A On co wie i tak nie powie, póki nie domyśli sprawy do końca. Ale pieski mogłyby zatrudniać takich, którzy coś potrafią wymyśleć. Tyle że doradców pieski na stołkach boją się jak diabeł wody święconej: przecież taki-taka wejdzie w łaski, będzie się przymilał, a potem oskarży, że własność intelektualna została mu ukradziona i wyruga własnego pryncypała. I tak zatrudnia się- dla własnego bezpieczeństwa i szmalu - nepotycznie, pociotków i znajomków. Może i głupszych ale… swoich.
Nepotyzm - gorszy od korupcji - rośnie nawet nie jak grzyby po deszczu, ale jak narośl w misce klozetowej. Francuski najnowszy prezydencik straszy, że będzie strasznie karał za rodzinne zatrudnianie. No cóż, on zdaje się nie ma dzieci, więc mu łatwo. U nas - grunt to rodzinka. I dobrze, bo ładnie iść w niedzielę dużą grupą do kościółka. Patrzę jak senator Jackowski maszeruje brzegiem morza z licznymi pięknymi córkami. Zazdroszczę, bo sam mam tylko dwie.
Rodzina to wielkie szczęście. Ale nie wolno obsadzać nią stanowisk, gdy się dorywa do władzy. Na szczęście jest wolna prasa i półwolne media elektroniczne. Chociaż tam też kombinują urzędnicy-wydawcy-naczelni (bo się boją, że wylecą) to jednak dziarscy chłopcy i dziewczęta ryzykują i walą prosto z mostu.
Gdyby ktoś dobrze podpowiadał prezesowi, prezydentowi - na pewno szybciej przebiegałaby sądowa gehenna. Pomału i tak pójdzie, bo naród ma już po dziurki w nosie ślepej temidy. Ona wprawdzie lewym okiem wcale nie jest ślepa. Dobrze wie gdzie konfitury. Ale krok po kroku następuje eliminacja skorumpowanych, dyspozycyjnych i tchórzliwych. Nasz kolega red. Maciej Kuciel dostawał nagrody (m.in. od SDP) za odwagę, ale długo musiał czekać by przestępca w todze doczekał się kary. Jest jeszcze kilku, o których wszyscy wiedzą. To ci najbardziej bezczelni wydający wyroki, po których nóż sam się w kieszeni otwiera.
Przydupaski prezesowe, dopuśćcie do doradzania Prezesowi innych. Nie tak wystraszonych, czekających z zapartym stolcem na wrześniowe decyzje. Pan Prezes mówi, że to Pani premier Beata Szydło zadecyduje, kto zostanie w rządzie, a kto opuści. Do września niedaleko. Wkrótce więc się dowiemy. Chociaż tak naprawdę to wiemy, kto powinien wylecieć. W czasie ostatniej kampanii prezydenckiej sam wymyśliłem i pisałem: „niech Ziemia zadudni”. Teraz rzeczywiście nastąpiło tąpnięcie, ale Ziemia nie zadudniła. I chyba już nie zadudni.
Chau, chau. Miau, miau. Pieski poszczekują. Słychać. Ale kot milczy. Może mu zapraszani na Żoliborz nie tę karmę przynoszą. Ja tam bym zawołał ochroniarza i sam poszedł do sklepu.
Kiedyś król trzymał przy nogach trefnisia, błazna. Taki Stańczyk był po to, by mówić królowi prawdę. Nawet cierpkie słowa. Być może czasem dostawał za to w łeb. Ale król go słuchał. A Stańczyk wiedział, że mimo wszystko jest bezpieczny.
Kopaczowa wywaliła w mig swoją przyboczną- Iwonę Sulik- gdy dowiedziała się, że owa, najbardziej zaufana donosi Komorowskiemu. Jaka by nie była „przekopywaczka” smoleńskiego lotniska to jednak dokopywać sobie nie dała.
U nas ciągle pokutuje nadmierny kult władzy. Owszem, szacunek wobec aktualnie urzędującej głowy państwa, wobec głowy rządzącej. Ale nie przesadzajmy z czołobitnością wobec każdego, któremu coś tam- i to oczywiście chwilowo- powierza się do decydowania. To są tacy sami jak my ludzie. Na pensji. Z naszych podatków.
- „Nic mnie tak nie kręci jak upadli decydenci” - i najlepsi do wywiadów są ci naprawdę wściekli, uważający się za skrzywdzonych albo ci zawiedzeni i sfrustrowani. Czasem i oni są skrzywdzeni. Ale gdy już zabierze im się gabineciki i samochodziki zaczynają mówić ludzkim głosem. A ponieważ u nas ruch kadrowy wartki, jest z kim pogadać. Tyle, że ktoś musi to wyemitować, wydrukować. Z tym gorzej.
Zapytajcie redaktora Krzysztofa Skowrońskiego ile musi się nagimnastykować, by utrzymać własne, niezależne i rzeczywiście sprawiedliwe radio, portal, gazetę.
Ale Skowroński to tytan pracy. U nas niestety sporo jeszcze tego- „czy się stoi, czy się leży… się należy”. Papież Franciszek powiedział wiernym „nie leżcie na kanapie”. Niestety u nas dociera to powoli, chociaż naród przecież katolicki.
Zawsze miałem psy. Ale jeśli pójdę do domu kociego, mruczki łaszą się do mnie. Fajnie to grzeje, gdy wskoczy na kolana. Chyba więc prezes K. wie co robi. Często różne typy po chamsku się do niego odnoszą. Ale tak naprawdę to się boją! Jest tak, jak radził Wołodyjowski: „jeśli się nie będą bali, to będą się śmiali”. Niech się śmieją. Śmiech to zdrowie. Ale niech zasuwają we właściwym kierunku. Wio!
31 VII 2017 Stefan Truszczyński
