Wszystko to się zdarzyło w Londynie przy King Charles Street, w „trójkącie władzy”  Downing Street, Parlament i  ulica ministerstw Whitehall.  Spotkanie robocze, przygotowujące drugą edycję  Forum Belvedere, największego od czasów wojny projektu bilateralnego między  Polską a Wielką Brytanią.  Information first!  Czyli, najważniejsza jest informacja. Kiedy  rok temu po ogłoszeniu wyników referendum o Brexicie na Wyspach eksplodowała fala  hejtu, a strona polska zorientowała się, jak mało Brytyjczycy wiedzą o Polsce, wspólnych historycznych zaszłościach i korzyściach płynących z naszej obecności, zasygnalizowała problem Brytyjczykom.  Rząd Theresy May i grupa posłów Izby Gmin oraz cześć mediów obiecały uruchomić parę akcji informacyjnych w mediach.  Że Polacy na Wyspach nie obciążają systemu socjalnego, że to wartość dodana, o roli Polski w wysiłku zbrojnym aliantów, o odwadze polskich pilotów RAF  w Bitwie o Anglię,  szlaku bojowym armii Andersa, bitwie pod El Alamein, Monte Cassino, Anconą, o naszej roli  w złamaniu kodu Enigmy, o dzisiejszej pracowitości i przedsiębiorczości Polaków. W brytyjskiej prasie, konserwatywnej i lewicowo-liberalnej pojawiło się kilkanaście tekstów, akcja zdobyła poparcie grupy posłów konserwatywnych jak Eric Pickles czy lord Nicholas Bourne. Ale prawdziwym zwieńczeniem stał się projekt Polsko-Brytyjskiego Forum Belvedere,  strategiczny i na najwyższym szczeblu. Chodziło o to, żeby teraz, po ogłoszeniu Brexitu i  nawiązywaniu  międzyrządowych stosunków bilateralnych, uruchomić inne siły, wspomagające  wzajemną wymianę  informacji, bliższe poznawanie się, wreszcie współpracę. Jak  powtarza premier May, „to bring two societies together”. A co to są za “inne siły”?  To polskie i brytyjskie media, organizacje pozarządowe, środowiska uniwersyteckie i think tanki,  a także wspólnoty polonijne.

   Pierwsza edycja Forum odbyła się w marcu w Warszawie, teraz pracujemy – także dziennikarze, którzy znaleźli się w obu Komitetach Sterujących – nad drugą, przewidywaną na luty 2018 w Londynie. To spotkanie, które odbyło się w Foreign Ministry and Commonwealth  miało na celu dyskusje nad zawartością  przyszłej sesji i paneli. To było naprawdę ciekawe i pouczające doświadczenie! Partnerska wymiana myśli i uwag na temat agendy lutowego spotkania, przysłanej nam do dyskusji. Najpierw imponujące miejsce debaty, a potem bankietu, gmach tamtejszego MSZ, oddany do użytku w 1782 roku, kiedy powstał resort. Jednym słowem, „mówią wieki”.  A samo Forum odbędzie się w historycznym Lancaster House, znanym z wystąpień brytyjskich premierów,  i Mansion House, oficjalnej siedzibie mera Londynu. Miło było – po tych 45 latach komuny, kiedy reprezentanci z Warszawy wyjeżdżali do Londynu/ Paryża/ Waszyngtonu, wyposażeni w instrukcję z Moskwy, i 25 latach  z zaleceniami z Brukseli, słuchać ludzi, w tym dziennikarzy, którzy mają jedną  wytyczną,  płynącą także z serca i  przekonań, „Poland first!” Mówiących dobrą angielszczyzną i spokojnie prezentujących swoje racje.  Jakaż to ulga po dekadach „siedzenia pod miotłą”, Moskwy czy Brukseli!  Duża radość dla mnie,  antykomunistycznej dysydentki.

   A w proponowanych sesji plenarnej i pięciu panelach znajdą się wszystkie interesujące oba kraje tematy: Rosja i Ukraina, bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO, kooperacja wojskowa w rejonie Morza Bałtyckiego, demokracja. Sprawy społeczne i socjalne, kontakty biznesowe i handlowe, i naturalnie współczesne problemy mediów, wolność słowa i dziennikarskiej wypowiedzi, także w mediach społecznościowych. Agenda przesłana przez Brytyjczyków wskazywała, jak wiele jest wspólnych tematów, ale także, że czasem przyjdzie nam o tym mówić z nieco innego punktu widzenia. Inna historia, inne doświadczenia polityczne i społeczne, tradycje socjalne.  Np. punkt  „pomoc potrzebującym w dzisiejszym społeczeństwie”, gdzie wskazano na bezdomność i współczesne niewolnictwo. Nasz strona zasygnalizowała, że owszem, chętnie porozmawiamy nt. radzenia sobie z bezdomnością, ale „współczesne niewolnictwo” nie jest naszym problemem i wolelibyśmy podjąć np. temat „jak pomóc niepełnosprawnym dostać się na rynek pracy?” Albo inny punkt, „imigracja: jak lepiej zintegrować przybyszów w naszym społeczeństwie?” Była szansa, żeby powiedzieć w obecności polityków i mediów z najwyższej półki, że mamy wielu imigrantów, 1 mln Ukraińców, 150 tys. Wietnamczyków, mamy także muzułmanów, Tatarów, którzy przybyli w XVI i XVII wieku, ale nie odczuwa się żadnych tarć. I pochwalić się, że  przyjęliśmy inny format integracyjny niż multi culti,  może bardziej partnerski? Mniejszości otrzymują pomoc na swoja działalność tożsamościowa i kulturalna, ale przestrzegają naszego prawa i obyczajów. Sporo mówiło się tez o potrzebie dyskusji nt. brytyjskiej instytucjonalnej pomocy podczas procesu rejestracji/ legalizacji Polaków na Wyspach po Brexicie. No i dalsza wzajemna informacje, poznawanie się – wszystkich segmentów społecznych, media, organizacje pozarządowe, środowiska uniwersyteckie, akcje polonijne. To takie pierwsze „koty za płoty”.

    A po dyskusji był bankiet i nastąpiła seria speechów, sir Malcolma Rifkinda, byłego szefa dyplomacji w rządzie Margaret Thatcher,  aktualnego, Borisa Johnsona oraz  sir Alana Duncana, obecnego ministra ds. Europy, i od razu widać było różnicę tradycji wystąpień polityków z Kontynentu. Długie, poważne i zasadnicze, a celują w tym Francuzi, oraz  pełne zabawnych wtrętów i anegdot  mowy Anglików. Jednak nieważne jak, ważne, żeby zmierzały do  wspólnego celu. „To bring both societies together”,  lepiej się poznać, docenić, ułatwić życie Polaków na Wyspach i nie komplikować życia Brytyjczyków na Kontynencie.

Elżbieta Królikowska-Avis

22 października 2017

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl