Właścicielska dominacja obcych w mediach - na cenzurowanym. Szczególnie Niemcy patrzą na to co się dzieje z niepokojem. Załapali się za 80 % prasy lokalnej, no i dość! Co za dużo to niezdrowo. Miejmy nadzieję, że decydenci dobrej zmiany wreszcie rozprawią się z tym problemem. Oczywiście łatwo nie będzie, bo kupiono te gazety za grosze, a teraz ich wartość sięga milionów złotych a może i euro. Wśród tytułów, którymi powinna się zająć odpowiednia komisja jest „Dziennik Bałtycki” wychodzący w trójmieście.

Praktyczni Niemcy na pewno nie będą czekać na przebieg wypadków. Oczywiście, gdy to się opłacało, popierali jednoznacznie platformersów. Teraz zastanawiają się jak wybrnąć z sytuacji i oczywiście reagują na zapowiedzi dobrej zmiany. W ich gazetach, a jest tego pełno w całej Polsce wyraźnie widać, że zmienili front.

Staram się dość regularnie czytać właśnie „Dziennik Bałtycki”. Pisuje tam felietony red. Barbara Szczepuła. Ma ostre pióro i jest jednoznaczna przeciwko władzy obecnie dominującej. Ona rzeczywiście bardzo nie lubi PIS-u i Jarosława Kaczyńskiego. Trudno jej jednak odmówić kwalifikacji zawodowych. To dobra dziennikarka, niestety sprawiedliwa nie jest. Tak, czy owak przeciwnicy prawicy z wybrzeża to jej wierni czytelnicy. Jeden z nich do nas zadzwonił. I niestety ja podniosłem słuchawkę. Z trudem przychodzi mi teraz bronienie blondynki, ale choć „nie chcę - to muszę”. W końcu jestem w Zarządzie Głównym Stowarzyszenia, a to powinno zajmować się nie tylko naszymi członkami, ale i dziennikarzami w ogóle. Najwyraźniej kierownictwo „Dziennika Bałtyckiego” postanowiło poświęcić red. Szczepułę. Mój rozmówca powiedział mi, że zatelefonował do bałtyckiej redakcji i zapytał dlaczego w poniedziałek, ostatni, nie było felietonu pani B. Sz. I powiedziano mu:

-Nie było i już nie będzie.

Dość obcesowo. Ale takie są obyczaje w dziennikarstwie. Może i byłeś dość ważnym żurnalistą, a tu nagle powieje wiatr inaczej i nie jesteś. Niemcy patrzą na słupki popularności partyjnej. Schetyna jeszcze się trzyma, ale nie rokuje. Tak więc nastaną teraz czarne dni dla koleżanki Barbary. Zresztą jak będzie to dopiero zobaczymy. Tak czy owak prosimy uprzejmie, aby gazeta codzienna Dziennik Bałtycki- podstawowe źródło informacji prasowej na wybrzeżu gdańskim - powiedziało nam: why?

Nie ważne, że redaktor Szczepuła jest z zupełnie innej bajki – myśli inaczej i pisze inaczej niż wielu moich kolegów. Ale jest dziennikarką i ma prawo do obrony ze stronu dziennikarskiego środowiska. Tym bardziej, że dziennikarze nie mają lekko. Łupie się ich finansowo ze wszystkich stron – czasem w ogóle nie płaci za pracę, albo płaci nędzne grosze. Mamy kapitalizm całą gębą. Jest jak jest. Ogólnie rzecz biorąc, znacznie lepiej niż było. Ale cena tych zmian dla niektórych jest znacząco bolesna. Organizacje dziennikarskie muszą bronić wszystkich. Muszą zajmować się przede wszystkim sprawami treści – tak, żeby pilnować etyki i przestrzegania podstawowych zasad obowiązujących w naszym zawodzie. Cenzura to wróg dziennikarstwa. Można się nie zgadzać z poglądami, ale jeśli wyrażane są one w dopuszczalnie krytycznej formie, na przykład bez epitetów, pomówień – to trzeba je szanować i drukować. Można oczywiście obok siebie zamieścić poglądy i oceny przeciwstawnych sobie stron. Tak byłoby najlepiej.

Czy Niemce są rzeczywiście w strachu o własne pieniądze, własne gazety, wydawnictwa, wpływy w radio i telewizji. Walka trwa. Jak się skończy zobaczymy. Ciekawe czy PIS będzie konsekwentny w trosce o interes Polski, czy znajdzie odpowiednio mądrych doradców i dobrych zawodowo prawników. Nadal uważam że PIS ma rację. Ale rację też mają dziennikarze domagając się nie tylko wolności słowa, ale również i miejsca, gdzie mogliby to słowo upowszechniać. Wiadomo – prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Takie też było zdanie ważnego biskupa z pobliskiej Gdańskowi Ziemi Warmińskiej.

 

8 XI 2017  Stefan Truszczyński 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl