Totalna opozycja przestała już nią być. Bo tak ogłosił (G)eneralny (S)trateg na konwencji (p)oważnej (o)pozycji. Teraz ze strony tej partii pada „totalna propozycja”. Między innymi głośno wykrzyczane: „obalimy rząd”! Zaraz, zaraz! Zanim się „go obali”, to trzeba wygrać wybory. Bo co to znaczy „obalimy”? Czy zapowiedziane ostre „jechanie” do przodu, oznacza „nowe działanie”. Ale to „obalanie” znikąd się nie wzięło. Właśnie od początku zwycięskich wyborów PiS największa opozycyjna siła starała się różnymi sposobami zanegować ten demokratyczny wybór większości. Najpierw był atak na Trybunał Konstytucyjny i na to, czy zgodnie z prawem zostali wybrani jego sędziowie? Wydany teraz niedawno wyrok Trybunału Konstytucyjnego jednoznacznie dowiódł, że wybrani przez Sejm i od których Pan Prezydent Andrzej Duda odebrał przyrzeczenie są jak najbardziej osobami godnymi pełnić ten urząd. Potem Kod Obrony Demokracji, jego szef, który nie tylko płacił alimentów, ale brał sobie kasę do swojej kieszeni. Opozycja popierała Komitet, bo przecież im gorzej, tym lepiej. Tym bardziej można „dowalać” demokracji. A potem opozycja pojechała do Brukseli, by tam nic nie ugrać. I grudniowe strajkowanie w Sejmie. Nic nie przyniosło poza łabędzim śpiewem jednej z posłanek „znowu w życiu mi nie wyszło”, co wbrew zamierzeniom stało się komentarzem do działań przeciwników, „obrońców” demokracji.
Co wymyślą teraz na 11 listopada? Jaki to będzie „numer”? Jaka hucpa? Bo tych mało poważnych działań było i tak za dużo.
Jak przeszkodzić demokracji w Polsce? I zgodnie z prawem wybranej większości parlamentarnej? Stawiając wszystko na głowie! Dotychczasowe doświadczenia z tym, co wyprawia opozycja w pełni to potwierdzają. Zburzenie demokratycznego ładu, ba! nawet obalenie rządu, działającego przecież w ramach prawa i zaakceptowanego przez większość obywateli prawa to „ulica i zagranica”, czy blokowanie sali sejmowej w grudniu 2016 r. Sejm służy tworzeniu i uchwalaniu przepisów, a nie strajku na sali, gdzie ma powstawać prawo, a które blokowaniem fotela marszałka próbuje się unicestwić. A teraz blokady przemarszu w kolejną miesięcznicę smoleńską, czy walenie nogami w metalowe przegrody przed Sejmem. Tu warto przypomnieć, że nogi służą m.in. do pójścia we właściwym czasie do urn wyborczych. Samym waleniem dla walenia (bo tak to się odbywało) nikt nigdy niczego nie wywalczył. A stawania na głowie mamy ciąg dalszy.
Popołudnie i wieczór 21 sierpnia 2017 r. przejdą do historii! Media co i rusz powtarzały, że obchody strajków w sierpniu 1980 r. i 37-lecia późniejszego powstania Niezależnego Samorządowego Związku Zawodowego (NSZZ) „SOLIDARNOŚĆ” oraz 47 rocznicy masakry robotników gdańskich, do których strzelała Milicja Obywatelska oraz wojsko (tu jest iunctim: niegdyś milicja, a teraz KOD i PO mają „obywatelski” w nazwie?!) w Gdańsku KOD (Komitet Obrony Demokracji) organizuje. Oraz miały to być uroczystości rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, właśnie w Gdańsku 31.08.1980 r. Tak, tu przy znanej na całym świecie bramie Numer 2 Stoczni Gdańskiej (kiedyś im. Lenina) pod krzyżami, z rdzawym (taki kolor wybrano) budynkiem Europejskim Centrum Solidarności w tle. Wszyscy wiedzą, że pod ten samorządowy ruch obywatelski (?) i jego sztandary nie tylko kryje się obecna opozycja polityczna. Bo także były Prezydent Bronisław Komorowski, politycy (p)oważnej (o)pozycji. Także funkcjonariusze różnych służb, w tym Służby Bezpieczeństwa, jak na przykład płk rez. Adam Mazguła. W październiku 2015 r. decyzją ministra Tomasza Siemoniaka został awansowany na stopień pułkownika. Do złej najnowszej historii przeszedł swoją wypowiedzią na temat represji, niszczenia narodu po wprowadzeniu stanu wojennego: „Były tam jakieś bijatyki, ścieżki zdrowia, ale dochowano kultury”.
31 sierpnia 2017 r. także chcieli też dochować kultury? 01 sierpnia 2017 r. we wtorek tuż po północy mailem do Prezydenta Gdańska KOD zgłosił i zarezerwował na cały dzień Plac Solidarności dla swoich manifestacji! Jako spadkobierca idei robotników domagających się wolności? Czy w imieniu tych, którzy ich pałowali, bezczelnie bili tylko za to, że chcieli w sposób wolny wyrazić swoją wolę? Chociaż współdziałanie z Prezydentem Gdańska wskazywało na to, że chodzi o „wyrolowanie” z tego miejsca innych manifestacji, w tym robotniczych i oczywiście NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”. Bo przecież tylko co ostatni są kontynuatorami, co zaczęło się 47 lat temu, a w 1980 r. była to kontynuacja.
Zresztą blokowanie prawowitych spadkobierców tej szczytnej idei już się rozpoczęło. Bowiem NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” przysłał swoje zgłoszenie w pierwszym możliwym terminie, czyli także w dn. 01 sierpnia 2017 r. Tyle, że ok. godz. 14:00. Też w prawie przewidzianym terminie.
Dlaczego Prezydent Gdańska przyznał prawo do manifestacji na Placu Solidarności tylko KOD-owi i popierającym ich Obywatelom RP (tu też obok „obywatelski” pojawiają się „obywatele”, co za niesamowita łączność historyczna?), a odmówił tego samego prawa NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”? Czy to miało to być przestrzeganie prawa? A czy Komitet Obrony Demokracji nie chciał zauważyć, że sam w ten sposób nie tylko nie przestrzega demokracji, ale ją rozwala.
Czy ktoś w Polsce atakuje obecnie demokrację? I to tak, że należy usunąć większościowy rząd, doprowadzić do zmiany władzy w Polsce?
Jak widać jedynym atakującym jest KOD, który to robi pod kamuflażem „obrony demokracji”? Czy nie śmieszne to?
31 sierpnia 2017 r., wskutek tych prawnych manipulacji i zawłaszczania dziedzictwa do którego nie jest się uprawnionym, był i będzie wciąż aktualnym zdarzeniem w obronie zabitych robotników w grudniu 1970 r. i odważnego strajku stoczniowców i wielu innych zakładów z MKZ przecież w sierpniu 1980 r.
Kto będzie w tym przeszkadzał i przeinaczał prawdę AD 2017! Kiedy skończy się ta hańba współczesnej Polski? Czy znowu będziemy mieli do czynienia z różnymi manipulacjami, jak w sierpniu 2017 r.?
Czy komitet fałszywej „obrony” demokracji i współdziałająca z nimi opozycja uszanują Święto Odzyskania Niepodległości w 2017 r.?
Andrzej Dramiński
