Idylla bycia w opozycji i nic nie robienia się skończyła. Gdy tak blisko do wyborów samorządowych „złota era” dobiegła kresu. A także
okres braku jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje działania. Oczywiście także te: „ulica i zagranica”. Łatwo jest bowiem wyjechać do Brukseli, czy do Strasburga i powoływać się, iż wolne wybory jesienią 2015 r. „były nielegalne”, gdyż wygrał je PiS. Owszem w 28 letniej historii Suwerennej Rzeczypospolitej zdarzyło się to pierwszy raz. I choć może świadczy to o sile tych którzy wygrali (nie ma co tego ukrywać, przecież!), a olbrzymiej słabości tych, którzy przez ostatnie 8 lat w koalicji dzierżyli władzę. I nie tylko, że nie potrafili jej utrzymać, to jeszcze ponieśli sromotną klęskę. I tego też nie ma co ukrywać.
I właśnie ta sromotna przegrana powinna nieszczęsnych polityków do czegoś zobowiązywać, chociażby czytelnego programu naprawy Rzeczypospolitej, choćby i konkurencyjnego do tego, co proponują zwycięzcy (im więcej zdrowej konkurencji, tym lepiej dla narodu, którym politycy jakoby służą, czyż nie?). A nie do podejmowania prób wyniesienia naszych wewnętrznych spraw na zewnątrz (co samo w sobie jest karalne!, nie mówiąc, że wyzute z wszelkiej moralności), bo zagranica ma załatwiać nasze wewnętrzne sprawy? Ale także do wynoszenia ich na ulicę! Zresztą jak widać podburzanie części społeczeństwa w ten sposób nic, tak naprawdę, nie dało. Byli na ulicy, pokrzyczeli, poszli i już ich nie ma. Efekt po prostu mniej niż zero. Tak szanowni opozycjoniści nie wraca się do władzy!
Czyżbyście o tym nie wiedzieli? Iż sami sobie kopiecie dołki, chodząc bez celu po ulicach z niejasnymi hasłami, po naszych miastach! Sami się prosicie o przegraną? Doprawdy tego nie widzicie?
Niedawno spotkałem moją znajomą ze znaczkiem KOD. By nie było wątpliwości: Komitetu Obrony Demokracji. Chociaż ta nazwa jest w sama sobie śmieszna. Bo o jaką obronę „Demokracji” chodzi? Tego cały czas nie wiemy i „pseudo działacze” nie potrafią powiedzieć! Wybory do Sejmu były demokratyczne. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Żadnej obrony nie trzeba w tym wypadku. Sądy? Że się nimi manipuluje albo chce się „wsadzić” swoich? Przecież sędziowie mają być bezstronni i nie mogą być w partii politycznej! A przecież chodzi o wydawanie wyroków w imieniu PiS? Bo to już zupełna paranoja. Czy są obecne rządy autorytarne? A gdzie dowody? Bo ich wciąż nie ma. Pytam więc moją znajomą czego chce bronić? Sama nie wie, ale znaczek sobie przypięła. A może chodzi o demonstrację...pustego myślenia? Albo o taki styl myślenia: mam znaczek, to może ma to jakieś znaczenie? No właśnie nie ma żadnego poza żałosnym ośmieszaniem się. Bo chce się udawać, że broni się czegoś, co nie jest przecież zagrożone. Jakoś nam łatwo chce się manipulować, jakieś puste hasło i wzywamy naród do działania? Całkowite przygaśnięcie owego KODu, zbiórka tylko wtedy, gdy trzeba zrobić demonstrację? To stanowczo za mało jak na ruch, który chce być traktowany poważnie? I drodzy i nieszczęśni zarazem „kodowcy”. Sam znaczek Was nie zbawi i nie pokaże Wam drogi do działania. Już dość tej fałszywej demonstracji.
KOD-owi „wali się” na łeb. Wszystko. Ale także (p)oważnej (o)pozycji. Jej notowania spadają, według red. Marcina Wolskiego już niedługo, bardzo, bardzo blisko do jednocyfrowej postaci (teraz te marne 17 pkt. procentowych, 3 razy mniej od rządzących, ha, ha , ha!). I wypowiedzi (G)eneralnego (S)tratega o „konstruktywnym wotum zaufania” wobec rządu, który ponoć niezbyt mocno skrytykował „nazistów biorących udział w pochodzie Niepodległości”. Tyle, że tych nazistów nie było! Znowu łatwo rzucić jakieś słowo-wytrych, niemalże „zaklęcie polityczne”, by robić zadymę, a samemu sobie wstyd. Panowie Na Boga! Chciałoby się zakrzyknąć! Dość już tego wstydu, oszczędźcie go sobie. Ta największa partia opozycyjna najwyraźniej nie wie, co ma zrobić z koleżanką wiceprzewodniczącą. Która zdaje się nie dostrzegać wyraźnego naruszania-i co trzeba powiedzieć wprost-wrednego naruszania prawa w sprawie prywatnych kamienic w Warszawie. Zresztą do tych nadużyć doszło także w Łodzi, Krakowie i innych. To w czasie sprawowania rządów przez (p)oważną (o)pozycję. I pani wiceprzewodnicząca, to nie pojawia się na konwencji, którą „wymieciono” ze stolicy do Łodzi. I nie chce stawić się przed komisją, powołaną zgodnie z prawem. To ma dwa końce. Bo jak się stawię, to jeszcze zapytają o coś, a na takie pytania nie chciałaby odpowiadać. A z drugiej strony stawiając się może przecież wszystko wyjaśnić, powołać się na-słuszne swoim zdaniem-argumenty. A tak „smrodek” i to coraz większy. Powołanie kandydata (p)oważnej (o)pozycji Rafała Trzakowskiego ma służyć nie do startu o najważniejsze stanowisko samorządowe w Polsce, bo Prezydenta Miasta Stołecznego stolicy, co „krycia”, w największym stopniu jest to możliwe, koleżanki wiceprzewodniczącej. Bo kto naprawdę poważny, gdy „zadyma” wokół wiceprzewodniczącej coraz większa i obalanie poszczególnych prywatyzacji nabiera rozpędu, wysuwa kandydata, który był szefem kampanii wyborczej pani wiceprzewodniczącej? Czy obywatele tych prostych faktów sobie tego nie zestawią? Czy nie chodzi o „zasłonę dymną” i jej obronę wbrew prawu?
Czy to wszystko nie powoduje coraz większego amoku w (p)oważnej (o)pozycji. I czy im się wydaje, że nikt nie widzi tych manipulacji przeciwko obywatelom? No, bo kto tracił najwięcej na haniebnych prywatyzacjach? Kto był wyrzucany na bruk? Kim pomiatano? Obywatelami, mieszkańcami Warszawy. Już nawet w nazwie „Obywatelska” oznacza coś zupełnie innego. I niestosownych wypowiedzi coraz więcej. Panowie! Nie tylko prowadziliście fatalną politykę przez ostatnie 8 lat! Pokazujecie, że każdy następny krok obecnie, to pogrążanie się.
A może jak się raz wpadło w amok, to już się z niego nie wychodzi? Amok także nie pomoże w wygraniu wyborów. Uwaga, bo zmierzacie wprost do niesłychanej klęski politycznej?! To wasza wola i wasza odpowiedzialność.
Andrzej Dramiński
