Piotr Zychowicz odradza wielką publicystykę historyczną. To publicystyka, która zachęca wskazówkami z przeszłosci do dyskusji, jak należy postępować dzisiaj.  Jego głośnej książki „Pakt Ribbentrop-Beck” nie mogłem przeczytać, będąc za granicą, ale autor podał tezy w obszernym wywiadzie dla portalu wPolityce. Również odnoszą się do nich dyskutanci  w internecie, co daje pewien pogląd.

 

   Zychowicz ma dwie wielkie zasługi: po pierwsze, zdejmuje z Polaków kompleks ofiar historii. Pokazuje, że przebieg dziejów zależy także od naszych decyzji, i mógłby być inny, gdybyśmy wybrali odwrotnie. Po drugie podcina u korzenia obecną elitę w Polsce, która źle wykonuje zadania przywódcze. Władza tej elity jest wynikiem II wojny światowej, sowieckiego zwycięstwa i komunistycznej propagandy. Pokazuje, że jej panowanie nie wypływa z konieczności dziejowej. Jest niezamierzonym skutkiem decyzji Polaków w 1939 r. W takim razie decyzją Polaków  może być przekształcona. I od razu swobodniej się oddycha.

   Cokolwiek złego i dobrego nas spotyka, wynika z naszych decyzji. Warto sobie przyswoić tę mądrość bo daje wolną wolę. Co robi mędrzec  ze słoikiem miodu, gdy znajdzie się na szlaku niedźwiedzia? Stanie do walki o słoik, czy odda i zejdzie z drogi? A jeśli stanie do walki, to winna śmierci człowieka jest bestia, czy raczej człowiek, który powinien lepiej ocenić swoje siły? Bestia to Hilter, człowiekiem jest Beck, niestety niemądry i niemądrzy Polacy, którzy bili mu brawo, kiedy odrzucał niemieckie żądania. Historia mogła się potoczyć dla nas mniej tragicznie.  

   Jaki z tego dziś wniosek? Zychowicz mówi, że w naszym regionie są możliwe tylko trzy warianty sojuszy. Polska z Niemcami przeciwko Rosji, Polska z Rosją przeciw Niemcom i wariant najgorszy: Rosja i Niemcy przeciw Polsce. Ten najgorszy wariant został zrelizowany w roku 1939. Jak się zdaje, jest też realizowany od paru lat. Teraz skutki są mniej tragiczne, ale należy do nich katastrofa smoleńska. Tak twierdzi  Antoni Macierewicz. Jego zdaniem chodziło o obezwładnienie prezydenta Kaczyńskiego, ponieważ przeszkadzał współpracy Berlina i Moskwy. Smoleńsk przyniósł Rosji same korzyści. Jednak dla rządu Donalda Tuska to wyszło „za dobrze”. Nie tego się spodziewali, za dużo zapłacą w kraju za usunięcie rywala.

   Polski rząd robi tęgą minę, jednak musi być przerażony Smoleńskiem i szukać wyjścia z uścisku Putina. Dlatego minister Radosław Sikorski planował obiad z udziałem Zychowicza i wielu prominentnych osób również z MSZ  (ostatecznie wycofał się z pomysłu.) Celem miała być dyskusja z autorem, a również jego promocja. Jak się zdaje, Sikorski próbuje znaleźć w Berlinie osłonę Polski przed brutalnością Moskwy, zaś tezy Zychowicza ułatwiają taką politykę. Pokazują, że mamy do wyboru opcję niemiecką, skoro mieliśmy przed wybuchem II wojny, a łatwiejszą dzisiaj, gdy w Niemczech panuje demokracja.

   Wśród polemistów Zychowicza pada argument, że ułatwia on obarczenie Polski współwiną za II wojnę światową. Polecam pod rozwagę metaforę spotkania mędrca z bestią. Trzeba było zejść  bestii z drogi. Bądźmy mądrzejsi przynajmniej po szkodzie. Cokolwiek złego i dobrego z nami się dzieje, jest skutkiem naszych decyzji, obecnych i wcześniejszych. Oczywiście coś stracimy w propagandzie naszej niewinności, ale także coś zyskamy lepiej planując przyszłość.  Na przykład bliski sojusz z Niemcami wobec grożącego rozpadu Unii Europejskiej. Smak sojuszu z Rosją aż za dobrze poznaliśmy. Słychać także głosy, żeby nie demontować polskiej tradycji bohaterskiej, ponieważ jeszcze się przyda. Jeżeli ma się przydać do tego, żeby rzucać kolejne pokolenia młodzieży na rzeź, to dziękuję bardzo. Obejdzie się. Mówi się również, że w koniukturalnym sojuszu z III Rzeszą przestalibyśmy być Polakami. Nie. Raczej romantyczni królewiacy i kresowiacy stawaliby się podobni do trzeźwych poznaniaków.

   Kontrowersyjna książka Zychowicza skłania do rewizji propagandy zwycięzców II wojny światowej. Nie byliśmy wśród zwycięzców, a tylko tak nam wmówiono, żeby utrzymać w sowieckiej zależności. Obecnie możliwe są różne warianty przyszłości Polski: 1/ kondominium rosyjsko-niemieckie, czyli najgorszy wśród prawdopodobnych; 2/udział w federacji europejskej; 3/ udział w luźnej Unii Europejskiej ojczyzn; 4/ po rozpadzie Unii konfederacja polsko-niemiecka;  5/ kolejny rozbiór Polski najmniej prawdopodobny. Jest również wariant 6/ koalicja środkowo-europejska w ramach Unii, antyrosyjska a harda wobec Niemiec; ten wariant wypróbował prezydent Lech Kaczyński z wiadomym skutkiem.

   Autor otwiera czytelnikom szerokie horyzonty dziejów alternatywnych. Zmusza śmiałymi tezami do wszechstronnego przemyślenia sytuacji geopolitycznej Polski. Dlatego jest to moim zdaniem wybitna publicystyka historyczna.

   Panie Piotrze, niech Pan nie przejmuje się nienaukową emocjonalną krytyką profesorów, kazaniami moralistów, okrzykami powstańców kolejnego przegranego zrywu. Ten wygrywa, kto z walki wychodzi silniejszy a przede wszystkim - żywy.

 

Krzysztof Kłopotowski

18 września 2012

    

  

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl