Wydawałoby się, że po to zbierają się pojedynczy bojownicy w partie, by zyskać w sile zbiorowości i więcej, szybciej zrobić o czym się marzy i obiecuje. Ale nie! Jednoczą się po to, by zaraz podzielić. U młodych grają hormony, u starych niespełnione ambicje i gorzkie żale. Nie ma tak, że: wybieramy i słuchamy. Choć przecież umówieni jesteśmy na jakiś okres. Może to być np. kadencja.

         W „Nowoczesnej” wybrano wprawdzie nie ze względu na rozum, a na urodę. Opatrzyła się, bo ładna główka głupio mówiła. Teraz stanęły przeciw sobie grube i chude. O poziomie dość zglaszaftowanym – taka demagogia przeniknięta sprytem choć bez pieniędzy. O oryginalności programu, o urodzie też trudno mówić. No ale wybrano. Petru płacze, a kobitki zaraz skoczą na siebie z pazurami. Tylko patrzeć.

         „Nowoczesna” ma tyle wspólnego z nowoczesnością co megafon z internetem. Kobiety są długodystansowe, co jest pod nogami – nie widzą.

         Zresztą to samo dzieje się u Kukiza. Tam też nerwowe przebieranie. Na razie śpiewak nie jest zagrożony, bo jednak to on ma w końcu jakiś tam prawdziwy talent. A i odwaga u niego prawie jak u Cejrowskiego, choć podróżnik w zapędzie nie liczy się ze słowami. Jednak wyrobił sobie pozycję bezkompromisowego rozbójnika. Jeden taki na te 38, czy już tylko 36 milionów - może być.

         Schetyna przez całe PO-wskie życie czaił się na Tuska. Bał się sopockiego dreptaka tak bardzo, że nawet poddawał się piłkarskiej torturze. Bał się gardzącego Polską szkodnika bardziej niż hien cmentarnych i konspirował wśród grobów. Jeszcze mu krzyżyka nie postawiono, ale pewnikiem nastąpi to rychło. Schetyna cieszy się wprawdzie, że dotychczasowa merkelowa opieka się skończy nad jego wrogiem number one – ale któż weźmie pod skrzydła jego samego nie wiadomo. Michnik rychło odfrunie, bo po co mu polityczne zwłoki, pani Błońska przypomni sobie wreszcie o szlachetnych i mądrych przodkach, małe pieski już nie będą szczekać a tylko piszczeć. O śmieciarzach sejmowych nie wspomnę.

         Jak będzie w PiS-ie ciągle nie wiadomo. Wygląda na to, że zapowiadane zmiany były tylko pod publiczkę. To taki humbug dla naiwnych, niech się popodniecają niezdrowo. Już pan Jarosław się w tym wydoskonalił. A on poprze i tak co ma być i będzie. Ziobro z Kurskim już sprawdzili do czego prowadzi młodzieńcze podskakiwanie. Niech spokojnie czekają na swoją kolej.

         Narcyz Gowin – potrzebny póki co, to kolejna tragedia naszego szkolnictwa wyższego. Najpierw była przez lata masakra w oświacie, a teraz jest w szkolnictwie wyższym, które pogrąża się coraz bardziej w depresji: Kudrycka, Bobińska, Gowin. To są straty nie do odrobienia. Gorzej, bo minister traktuje swój resort tak, jak kiedyś „sprawiedliwość”, jako zajęcie uboczne – o tyle przydatne, gdy utrzymuje go na topie działalności politycznej. Ładny może i jest, ale źle się dzieje gdy forma przerasta treść. Może uległ symbolicznemu zbiegowi słów zawartymi w nazwisku: „go-and-win”. Ale okazuje się, że tylko biega i marnuje czas.

         Coraz bardziej korpulentna pani premier podoba się coraz bardziej. Jeśli by miała być zastąpiona przez Prezesa to na pewno nadawałaby się na stanowisko ministra Spraw Zagranicznych. Wszyscy widzieliśmy jak szybko wyrosła i jak świetnie daje sobie radę nawet na najbardziej stresujących mównicach Europy.

         W Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich też teraz taką redaktorkę mamy. Weszła właśnie w skład Zarządu Głównego świetnie przygotowana poliglotka, młoda i bardzo już od pierwszych chwil poznania dająca się lubić, specjalistka od spraw międzynarodowych Aleksandra Rybińska. Dziennikarstwo ma w genach, a dobre szkoły za sobą. Nawet myślę, że nam ją z SDP szybko ukradną. Ale czego to się dla miłej Ojczyzny nie robi.

 

 

         27 XI 2017                                       Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl