Wzgląd geograficzny? Czy to geografia miała decydować, kto był sprawcą okrutnych czynów mordowania w obozach koncentracyjnych w latach 1940-1945? Czyli jak „polskie obozy” lub „w Polsce”, czy na „terenie Polski” miało oznaczać, że wszystko to zrobili Polacy? Czy takie przeinaczanie historii jest możliwe? Więcej, takie zakłamanie, kłamliwa propaganda? A może to manipulacja? I to ona miała wpłynąć na zasób wiedzy i jak dzieje ostatniej wojny mają postrzegać inne społeczeństwa, nie tylko w Europie? I na atakowanie nas Polaków w XXI wieku powszechnym rozprzestrzenianiem się (wg „Die Zeit” zdarzają się 130 razy każdego roku w mass mediach na całym świecie) haniebnego określenia „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie obozy zagłady”. Mimo tego, że miały niemiecką nazwę: „deutsche Konzentrationslager”, „deutsche Vernichtungslager”-„niemieckie obozy koncentracyjne”, „niemieckie obozy zagłady”. Załogi były niemieckie, komendanci byli Niemcami, stosowano niemieckie prawo, niemieckie metody uśmiercania, realizowano niemiecką ideę unicestwienia Żydów, niespotykaną w historii eksterminację. A drugi w kolejności był naród polski, w niemieckich planach z wytępioną inteligencją, a pozostali zamienieni w 15 milionów niewolników. Komendy też wydawano po niemiecku. I te niemieckie obozy były na okupowanych terenach Polski. Właśnie! Wystarczyło napisać o „obozach” na „okupowanych terenach Polski”. I od razu wszystko jasne! Ale dążono do oszustwa. Po to by ukryć prawdę!
-To robota niemieckiego wywiadu, działaniach jeszcze podjętych w latach 50-tych-mówił mi Pana Karol Tendera, więzień nr 100430 niemieckiego obozu zagłady w Auschwitz.
To z jego woli i wyraźnego protestu przeciwko ohydnym i tak częstym kłamstwom rozpoczęły się procesy, które prowadziła i wciąż skutecznie prowadzi Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy” z Olsztyna. I nieodmiennie bardzo aktywnie wspierana jest przez olsztyńskie Stowarzyszenie „Patria Nostra”.
Pana Tendera pokazywał mi wycinki z prasy opisującej działania niemieckich wywiadowców. To oni wpadli na pomysł „co zrobić, by choć trochę zmazać winy niemieckie, wybielić Niemców i...przerzucić te okrucieństwa na innych. Tak, na Polaków?! Kłamstwo miało być wykonane w aksamitnych rękawiczkach. Czyli nikt nie pisał wprost, że to zrobili Polacy. Ale napisanie „polskie obozy koncentracyjne” sugeruje co? Jak „polskie”, to w domyśle, że to zrobili „Polacy”. Czyż nie?
Każde kłamanie ma swoją metodę. Na te „polskie obozy” dawało się nabrać wiele gazet w Europie i na całym świecie. Norwegowie (gazeta Avisa Sør-Trøndelag )tłumaczyli się, że to tylko i wyłącznie wzgląd geograficzny. „Polskie obozy”, bo na terenie naszego kraju. Jakoś nie przyszło Skandynawom do głowy, że należało napisać nie „polskie obozy”, ale „obozy na okupowanych terenach Polski”. Nawet można było nie dodawać, że to okupacja niemiecka, bo to już jasne jak słońce. Ale cwana metoda propagandowa robiła swoje. Nikt nie pisał na przykład „austriackie obozy koncentracyjne”, czyli, że to robili Austriacy. Metoda była ukierunkowana właśnie tylko na Polaków.
Jak można było przeciwdziałać? Przede wszystkim protestowały polskie placówki dyplomatyczne, ambasadorowie, konsulowie bądź ich rzecznicy prasowi. I co ciekawe. Natychmiast zamieniano „polnische” (polskie) na „deutsche” (niemieckie). Bez żadneg protestu. To też cwaność tej metody. Acha, zwrócili nam uwagę, to nie będziemy się upierali. Zaraz, zaraz. Ale przecież zrobili swoje. Owe polskie obozy poszły w świat. I zostały w wielu nieświadomych (być może) manipulacji głowach. Lecz jest jeszcze jedna bardzo istotna rzecz. Te wszystkie protesty, zwracanie uwagi rozgrywały się między polskimi przedstawicielami, a mediami. Z zupełnym wyłączeniem niemieckiej opinii publicznej, czy po prostu Niemców. Dodajmy uczciwych Niemców. Jak to było i jest, że im to nie przeszkadza (nie słychać o żadnych protestach z ich strony ani razu). Albo są tacy bezduszni albo tak ulegają tej cwanej, warto to powtórzyć, metodzie propagandowej? Innym pomysłem (to niemalże polskim patent) było ciąganie za samochodem osobowym przez całą Europę (także przed siedzibę ZDF-drugiego programu niemieckiej telewizji publicznej w Moguncji-Mainz obok Frankfurtu nad Menem). Tyle, że właściwie z małym skutkiem. Gdyż mocnego echa tej akcji nie było słychać!
Co pozostaje? W tym wypadku najbardziej skuteczną metoda okazało się prawo, procesy sądowe. I tu chwała Panu Mecenasowi Lechowi Obarze, Mecenasowi Szymonowi Topa, że absolutnie nie ustępowali, korzystali ze wszystkich możliwości prawnych. Mogę dodać, że i z moim skromnym udziałem.
Trzeba przypomnieć, że to w obronie dóbr osobistych Pana Karola Tendery wszczęto jedno z postępowań przed Sądem Okręgowym w Krakowie (dwa inne rozgrywały się przed Sądem Okręgowym w Olsztynie i Sądem Apelacyjnym w Białymstoku oraz Sądem Okręgowym i Apelacyjnym w Warszawie). Potem był wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie sygn akt I ACa 1080/16 z 22-12-2016 r. To w nim sąd nakazał niemieckiej stacji ZDF wyraźnie przeprosić Pana Karola Tenderę za użycie zwrotów „polskie obozy zagłady w Auschwitz i Majdanku”! I od razu to zrobiła, ale nie na pierwszej stronie-bo takie było wskazanie sądu. Trzeba było klikać dalej by dojść do właściwego tekstu. A w wyroku zostało napisane wyraźnie: całe przeprosiny na pierwszej stronie! Tu nie było co dyskutować. Telewizja z Niemiec wyraźnie opierała się by drugi raz nie zamieszczać przeproszenia. I dlatego podjęła drogę w sądach, tym razem niemieckich, ze wskazania Mec. Lecha Obary. Sąd w Mainz uznał, że wezwanie polskiej kancelarii jest zasadne. ZDF za pomocą polskich adwokatów (sic!) odwołała się do Wyższego Sądu Krajowego w Koblencji II senat do spraw cywilnych. A ten (19.01.2018 r.) odrzucił skargę stacji. A jakie było uzasadnienie”
„Sformułowanie „polskie obozy„ może wywołać u przeciętnego odbiorcy wrażenie, że nie chodzi tutaj tylko o geograficzną lokalizację, lecz także narodową, sugerując, że obozy te były utworzone i prowadzone przez Polaków”. Tak szczerze mówiąc, to o to chodzi cały czas. I największe zdziwienie budzi, iż niemiecka stacja ZDF tak się długo broni za pośrednictwem adwokatów z Polski, używając do końca wszelkich środków prawnych. To wszystko na nic. Im większy opór, tym sądy w Niemczech zajmują mądrzejsze stanowisko, zaprzeczające działaniom i argumentom ZDF:
Sąd w Koblencji ponadto zauważył:
„Użycie przez telewizję ZDF sformułowania „polskie obozy zagłady” narusza dobra osobiste Karola Tendery. Sędziowie nie zgodzili się tym samym z argumentami władz stacji, sugerującymi, jakoby przeprosiny w formie postulowanej przez stronę polska mogły stanowić „upokorzenie” nadawcy”.
A jednak prawo. Najbardziej skuteczne. Także stosowane przez niemieckie sądy.
ZDF ma jeszcze prawo odwołać się do Trybunału Federalnego w Karlsruhe, jako najwyższej cywilnej instancji. Znając dotychczasową postawę niemieckiej stacji działającej przy pomocy adwokatów Warszawy będzie jeszcze odwołanie. I aż tyle komplikacji by ukryć, że to Niemcy mordowali w obozach koncentracyjnych. To trzeba napisać jasno.
Ile jest jeszcze możliwych takich cwanych manipulacji? I czy prawo też da im radę?
Andrzej Dramiński
