Dziennikarz, reporter, publicysta, dokumentalista filmowy. Pracował w prasie, telewizji publicznej i telewizjach prywatnych; doświadczenie w kierowaniu dużymi zespołami. W dorobku ma programy telewizyjne - wielkie transmisje, kilkadziesiąt godzinnych wywiadów na żywo z najważniejszymi - najbardziej znanymi ludźmi w Polsce, reportaże i filmy dokumentalne z kilkunastu krajów - był kilkakrotnie korespondentem wojennym (m.in. w Chorwacji), przez ponad 30 lat organizował wyprawy i realizował filmy o tematyce podwodnej - głównie o wrakach z II wojny światowej leżących na dnie Bałtyku. Angażuje się w obronie ludzi i ich spraw. Żonaty, mieszka w Warszawie od ponad pół wieku (po studiach na Polonistyce UW). Działa w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich.
Wśród „telewizorków” lat 70., gdy z nimi współpracowałem i nawet się przyjaźniłem, Wowo Bielicki wyróżniał się wszystkim. Przyuważyłem go dużo wcześniej – w latach 50....
Jeździ obywatelka-Europejka Hübner po ulicach stolicy i na zadzie autobusów promuje swe oblicze. Pani była już wiele razy europosłanką, ale chce jeszcze....
Jeździ obywatelka-Europejka Hübner po ulicach stolicy i na zadzie autobusów promuje swe oblicze. Pani była już wiele razy europosłanką, ale chce jeszcze....
SPRAWIEDLIWOŚĆ I PRAWO - felieton Stefana Truszczyńskiego
- PIES wam mordę lizał - naszczekała Ramona, suka Kory na pocztę i służby tajne.
Zarekwirowano trzy gramy marihuany, a jej pani grozi 10 lat więzienia. Ale za to zwierzątko nie będzie biegać naćpane, a piosenkarka kpić z organów. Zresztą podobno artysta lepiej tworzy, gdy cierpi. Więc wszyscy zyskamy.
U nas przestępcy nie mają lekko. Pamiętacie Kluskę - też sobie wiele wyobrażał i też trafił do pierdla. Potem się okazało wprawdzie, że bezprawnie, ale co sobie skubaniec posiedział to jego. A ilu sie wtedy ucieszyło.
TYSIĄCE PIJANYCH KIEROWCÓW CODZIENNIE kpi sobie w żywe oczy z prawa, z ludzkiego życia, z policji. Od lat! Ale potencjalnemu mordercy nie można zabrać samochodu, bo nie zgadzają się na to ustanawiacze prawa - szczególnie na pewno ci, których od odsiadki wybawił immunitet. Ale naród drepcze sumiennie na wybory i daje krzyżyk tym samym. Zawodowym. Chyba od tego, że kolejny raz zawodzą zaufanie.
Po co nam ta bezwolna rzesza partyjnie ubezwłasnowolnionych. Kiedy rozmawia się pojedyńczo z wybranką lub wybrańcem narodu to wydaje się, że to normalni, mądrzy i wrażliwi ludzie. Co się więc z nimi dzieje, gdy zasiądą w "ławach". Zostali przecież wybrani przez współobywateli, którzy im zawierzyli. Potem jeszcze uroczyście i indywidualnie przysięgali podnosząc paluszki, a nawet kładąc rękę na sercu i na dodatek wzywając do pomocy Pana Boga. Ale już, w chwilę potem, praktyka, i nie wiadomo co i kto jeszcze, każą im małpować po szefie klubu. Bezwolnie i służalczo. A mieli służyć nie partii a narodowi.
Na bandytów, sadystów, oszustów, złodziei, na potencjalnych szosowych morderców-pijaków musi być bat. Wybudujemy autostrady, ale inni będą się bali do nas przyjeżdżać, bo w Polsce panuje gangsterstwo drogowe. Gówniarstwo i chamstwo wrodzone w coraz szybszych samochodach z pogardą dla ludzkiego życia - i swego, i innych. Oni nie opamiętają się sami. Trzeba im pomóc. Silną ręką.
MEDIA chętnie zbijały miliony na reklamie utopijnej propozycji. Ciekawe, gdzie przebiegałaby granica reklamowania absurdalnych obietnic Amber Gold? Czy gdyby proponowano jeszcze dwukrotnie - a może czterokrotnie wyższe - oprocentowanie, nadal ładowano by zachęcająco uśmiechniętą gębę przystojniaka na całe kolumny najważniejszych gazet? Czy te podkreślające swoje zasady etyczne dzienniki i periodyki naprawdę nie mają dziś absolutnie żadnych wyrzutów sumienia?
Minister Gowin poświadczył niesłychaną niefrasobliwość władzy - swoją i wszystkich poprzedników - że między KRAJOWYM REJESTREM SĄDOWYM, a rejestrem ukaranych stoi chiński mur. Brak współpracy i przekazywania informacji. Ciekawe jak długo jeszcze będziemy robić takie "odkrycia Ameryki".
Prowadzący INFO, którego dotychczas uznawałem za typowego telewizyjnego tchórza i lizusa, zadał istotne pytanie autorce najnowszej książki o zabitych strzałem w tył głowy polskich patriotach w stalinowskich, ubeckich więzieniach w latach 50-tych. Zapytał konkretnie dlaczego poszukiwania tych grobów trwały tak długo? DLACZEGO DOPIERO PO TYLU LATACH od 1989 roku zajęto się naprawdę tymi zbrodniami. - Bo były sprawy ważniejsze - padła odpowiedź.
Pisarka-reporterka zapomniała, że wóczas żyło o ponad 20 lat więcej i świadków, i sprawców tych zbrodni. Prowadzący odważne pytanie zadał, ale już nie kontynuował dociekań. "Gruba kreska" jeszcze działa?
Zaniechanie jest częstym grzechem dziennikarzy. WIEDZĄ, ale... nie powiedzą. Oczywiście, nie zawsze łatwo jest zdobyć się na odwagę ujawnienia korupcji, bandytyzmu, pedofilii lub przemocy. Nasza ciężko wystraszona policja, opieszała i wybiórczo reagująca prokuratura, paragraf 212, którym straszy się tych najodważniejszych - to wszystko zniechęca. Ale skoro wybrało się zawód obrońcy praw, własności i godności ludzkiej - trzeba ryzykować. I tu paradoks, bo często przeciwnikami dociekliwych reporterów stają się ich bezpośredni zwierzchnicy. Dlatego też między roboczą dziennikarską klasą, a szefami koniunkturalnymi i obsadzonymi politycznie trwa wojna. Cicha i podjazdowa. Bo to zwierzchność bezpośrednia stanowi pierwszą cenzurę. Dlatego tak ważne jest czy właściciele publiczni, czy prywatni obsadzają stołki z poczuciem odpowiedzialności za sprawiedliwość i prawo.