Rezygnacja czterech członków rady programowej Radia Kraków w proteście przeciwko polityce Jana Dworaka jest chyba przykrym wydarzeniem dla szefa KRRiT. Jednak towarzyszy temu krytyka nie w pełni zasłużona. Nie będę bronił przed zarzutem, że jego „działanie w sferze przyznawania koncesji urąga podstawowym zasadom demokracji”. Moim zdaniem też „urąga”, chociaż nie „wszelkim”. Jeśli jest demokratą, to nie powinien brać udziału w wykluczeniu Telewizji Trwam z multipleksu.
Resztę zatrzutów trzeba rozprowadzić między wszystkich członków rady, a niektóre obalić.
Szef KRRiT pozwolił zrobić z siebie odgromnik niezadowolenia z prorządowej propagandy w mediach a przecież nie działa sam. Członkami rady są również: Witold Graboś, zastępca przewodniczącego, oraz Sławomir Rogowski, Krzysztof Luft i Witold Pastuszka. Razem są odpowiedzialni za postanowienia rady, aczkolwiek pan Pastuszka wstrzymał się od głosu w sprawie TV Trwam. Ciekawe, że pan Graboś chociaż jest zastępcą szefa, to schował się zamiast bronić ich wspólnej decyzji. Parę razy odezwał się publicznie pan Krzysztof Luft, natomiast mężni panowie Pastuszka i Rogowski skorzystali z okazji, żeby siedzieć cicho. Jeśli ktoś ma ochotę oburzać się na KRRiT, to proszę wygarnąć także i tym panom przycupniętym przy ziemi.
Autorzy krakowskiego prostestu piszą, że w coraz większym stopniu widzą „nepotyzm wyalienowanych struktur zarządzających mediami elektronicznymi”. Wątpię, czy to jest wina akurat Dworaka. Raczej uświęcona tradycja trzymania się żłobu i przekazywania miejsca członkom rodziny zwłaszcza w Telewizji Polskiej.
W TVP są krótsze i dłuższe linie dynastyczne. Gwiazda Drugiej Polski Gierka - Katarzyna Loska - jest matką gwiadzy TVP III Rzeczpospolitej - Grażyny Torbickiej. Nie przeczę, że panie są bardzo ładne i potrafią zachować się przed kamerą. Pani Torbickiej należą się gratulacje za Wiktora dla osobowości telewizyjnej. To akurt przykład nie tyle złego nepotyzmu, co dobrej tradycji rodzinnej. Z kolei gwiazdor Wiadomości TVP – Piotr Kraśko jest synem Tedeusza Kraśko, który z kolei „robił w kulturze” w TVP na przełomie PRL i III RP. Zaś założycielem dynastii jest Wincenty Kraśko, przez lata sekretarz KC PZPR do spraw kultury. Taki protoplasta rodu nie zaszkodzi karierze w TVP. Trzeba też przyznać, że Piotr Kraśko podoba się telewidowni . Mnie nie się nie podoba, jednak nie jestem typowym telewidzem. Może inni prezenterzy spodobali by się widzom jeszcze bardziej, lecz nie mieli ułatwionego startu. Kraśkowie to tylko czubek góry lodowej nepotyzmu w TVP. Jak wyliczył Michał Mońko, jedna z największych rodzin telewizyjnych wraz z „ przyległościami” ma 64 osoby (podaję za J.R. Nowak „Czerwone dynastie: Familia Kraśków”). To nie jest wina Dworaka, a strukturalnej choroby naszej rzekomej telewizji publicznej.
Autorzy krakowskiego listu zarzucają dalej szefowi KRRiT, że „misja publiczna, jako cel nadrzędny, sama istota ładu medialnego w Polsce, została zepchnięta na margines. Jej miejsce zastąpiła propaganda, cenzura, kłamstwo i schlebianie tanim gustom. Postawy patriotyczne i służebne wobec narodu są wyśmiewane i niszczone. W tzw. rozrywce panuje chamstwo i zdziczenie obyczajów. Na naszych oczach następuje upadek dziennikarstwa i obywatelskiej publicystyki. Kultura zostaje zastąpiona antykulturą.”
No cóż, w tych słowach jest wiele prawdy. Propaganda, cenzura, kłamstwo – Pan Przewodniczący ma na to wpływ i mógłby zwalczać dzięki swemu udziałowi w wyborze władz mediów i w nadzorze KRRiT nad rynkiem medialnym.
Reszta zjawisk jest skutkiem demokratyzacji kultury z powodu jej komercjalizacji. Stanowią stały rys kapitalizmu. Nie ma na to rady w telewizjach prywatnych. Jednak w TVP i PR można oprzeć cały budżet o powszechnie ściągalny abonament. Otóż Jan Dworak był i jest obrońcą abonamentu. Bronił go także wtedy, kiedy PO abonament zwalczała. Obecnie zaś próbuje wprowadzić nowe metody ściągania tego podatku na kulturę mądrą. Jeszcze jako prezes TVP założył kanał TVP Kultura z poważnym budżetem. Nie jest winą Dworaka, że kolejni dyrektorzy TVP Kultura zamknęli kanał w niszy, skąd nie ma wpływu na poziom umysłowy szerszej publiczności.
W naszych krytykach władz medialnych bądźmy precyzyjni . Nie wiem, czy dzięki temu będziemy bardziej skuteczni, ale na pewno bardziej sprawiedliwi.
Krzysztof Kłopotowski
18 kwietnia 2012
