Grzegorz Hajdarowicz został nagrodzony Wektorem. Wektor umiem sobie wyobrazić – to strzałka zakończona ostrzem. Ostrzem, które może przebić. I zranić. Pytanie tylko kogo? Oby nie laureata.
Hajdarowicz otrzymał statuetkę „za pasję i konsekwencję w budowaniu - opartego o nowoczesne technologie - niezależnego rynku medialnego w Polsce. Za masowe przenoszenie czytelników do wirtualnej rzeczywistości. Za biznesową skuteczność i obywatelską odpowiedzialność” - czytam w komunikacie Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej.
Hm, cóż to jest "masowe przenoszenie czytelników do wirtualnej rzeczywistości"? Czy chodzi o to, o czym dzień wcześniej pisał na tej stronie Piotr Legutko, że nakład „Przekroju” spada, pismo chudnie, a czytelnicy ziewają z nudów? W grudniu ubiegłego roku podobno w redakcji pracował jeden redaktor. A może chodzi o przenoszenie do wirtualnej rzeczywistości pracowników Presspubliki, bo w ramach zwolnień grupowych odejdzie z Presspubliki 120 spośród 550 zatrudnionych na etacie, a wynagrodzenie 200 ma być obniżone. Tak czy inaczej docenione zostały biznesowa skuteczność i obywatelska odpowiedzialność nowego właściciela. I to pozwala z optymizmem spojrzeć w przyszłość.
W ogóle w polskich mediach powiało teraz optymizmem. Nie będę ukrywał, że na koniec starego roku zrobiło mi się smutno, kiedy ze stanowiska dyrektora Telewizji Publicznej w Kielcach odszedł Krzysztof Herod. Odszedł honorowo, bo na własną prośbę. Podał się do dymisji, bo nieżyczliwi mu pracownicy donosili audytorowi, że ich mobbingował, że wspierał własną rodzinę i zwalniał fachowców. Więc dyrektor ujął się honorem i sam zrezygnował. To było naprawdę honorowe wyjście, donkiszoteria o jakiej by tylko marzyć. Tym bardziej więc podniosła mnie na duchu wiadomość dziś zasłyszana – i oby to nie była plotka – że dyrektor z Kielc, obecnie główny specjalista, będzie ważną personą w Telewizji Łódź. Z Kielc do Łodzi niedaleko i myślę, że taka przeprowadzka mu nie zaszkodzi, a TVP Łódź z pewnością zyska niezłego fachowca. Co prawda nie dowiedzieliśmy się co kryje audyt wewnętrzny w ośrodku TVP Kielce, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można wnioskować, że kalumnie i pomyje wylewane na dyrektora nie zostały potwierdzone, bo gdyby tak było, to by z hukiem wyleciał z telewizji. Życzliwi – a tych nigdy nie brakuje – upatrują w nim nawet przyszłego dyrektora łódzkiej telewizji. I to jest kolejna dobra wiadomość.
Nowy rok zaczął się więc naprawdę dobrze. Dziennikarze dowiedzieli się, że są inwigilowani w majestacie prawa, więc nie mają czego się obawiać, bo przecież prawo i tak jest po ich stronie. Z kolei Telewizja publiczna zakłada na nowy rok 60 milionów zł straty, ale zachowa płynność finansową. To też dobry news: mimo, że karuzela stanowisk i dziennikarzy w TVP trwa, trwa również kampania promująca opłacanie abonamentu. Tak bardzo przejąłem się nią, że zapłaciłem abonament rtv za pół roku z góry. Teraz odczuwam jeszcze większą radość na wieść o tym, że o program łódzkiej telewizji zadba fachowiec , którego nie chciały Kielce. Więc powiadam wam, koleżanki i koledzy z Kielc: cudze jeszcze będziecie chwalić, bo swego Heroda nie uznaliście!
Marek Palczewski
19 stycznia 2012
