Odchodzący rok zostawił nam zagadkę. Co jest większe: potęga propagandy, głupota mas, czy słabość opozycji? A może tajemna mądrość narodu zadecydowała, że po czterech latach nieudolnych rządów Platforma Obywatelska dostała mandat na następne cztery?
Stawiam na propagandę. Może zrobić z ludźmi wszystko: przekonać do kłamstwa, oswoić z absurdem, ogłupić i tak upodlić, że nie zauważą, co się z nimi dzieje. A kto zauważy, ten nic po sobie nie pokaże, jeśli będzie miał powód bać się kary za swoją spostrzegawczość. Obrazy histerycznej rozpaczy mas po śmierci Kim Il Sunga, dyktatora Korei Północnej, niech zostaną z nami na zawsze, jak dobitna nauczka. Oto człowiek w swej najniższej postaci, pozbawiony władzy osądzania świata. Spadł na poziom wegetacji. Opłakuje oprawcę. Patrzy, a nie widzi. Myśli a nie rozumie. A jeśli rozumie, to starannie ukrywa.
Oczywiście Polska to nie Korea Północna. Tam ujrzeliśmy sytuację krystalicznie czystą, jak w laboratorium krwawej dyktatury, gdy w kraju mamy ożywiony bazar polityczny. Tam władze osiągnęły stan ideału propagandowego. W Polsce daleko Platformie do przepastnych wyżyn ideału. Nie ma także u nas państwowego terroru. Czasem tylko ktoś się powiesi w celi, biurze lub własnym mieszkaniu, ale wtedy sam jest sobie winien. Każdy może też publicznie kląć na rząd, drwić z obecnego prezydenta a chwalić poprzedniego i nikt go za to nie utłucze w ubeckiej piwnicy. Co najwyżej straci pracę na państwowej posadzie. Zamiast prawdziwych ubeków w pokoju przesłuchań, świat objaśniają nam obok zwykłych znawców – też ubeckie dzieci w mediach nie bez wdzięku.
Gdy w Korei Północnej pranie mózgów odbywa się przy pomocy kija w brudnej pianie, to u nas w delikatnym proszku najwyższej jakości. Premier uśmiecha się i przymila do wyborców. Prezydent śmieszy, tumani, przestrasza. Przymus ma łagodną postać kredytu bankowego do spłacenia, co bez użycia pałki rozwiązuje problem dyscypliny. I również odnosi się wrażenie, że wielu ludzi traci czasem władzę osądzania świata. Czy z powodu potęgi takiej propagandy, własnej głupoty, czy z racji słabego przekazu opozycji?
Raz do roku chyba wolno użyć nieco zapomniane słowo: Godność. Niech mi wolno będzie także silić się na aforyzm: Życie godne jest zgodne z rzeczywistością. I już wiecie do czego tutaj zmierzam. Od nas, od dziennikarzy zależy w dużej mierze, czy ludzie prowadzą godnie swoje życie. Jeśli otwieramy czytelników, słuchaczy, widzów na rzeczywistość za dekoracją świata, pomagamy żyć godniej. Już nie mówiąc o tym, że sami zyskujemy godność. A jeżeli łudzimy propagandą rządu albo opozycji, to ściągamy innych ze sobą do rynsztoka. I wtedy piana gazet, paplanina radia, oczopląs telewizji tworzy zlep „przekazów dnia” oszustów dla naiwnych.
Nie kłam, kolego, w nowym roku to cię nie spalą. Wstydem.
Krzysztof Kłopotowski
29 grudnia 2011
