Tydzień rozpoczął się rozpoczęciem procesu Katarzyny W. szerzej znanej jako „matka małej Madzi z Sosnowca”. Na sali sądowej zasiadło ponad 80 dziennikarzy. TVP Info starało się transmitować rozprawę dopóki sąd nie zabronił rejestracji wideo, a TVN 24 sprowadził nawet na Śląsk swój helikopter, by śledzić transportowanie oskarżonej celebrytki z więzienia do sądu! Swoiste rozwiązanie dylematu „pławić się w tabloidalnej atmosferze, czy się w niej nie pławić?” znalazła „Gazeta Wyborcza”. Zamieściła wywiad z psychologiem prof. Zbigniewem Nęckim zmuszając go do przyznania, że on i jego koledzy po fachu, wypowiadają się w mediach na temat oskarżonej znając ją i sprawę jedynie… z mediów. No i prawie poczułem się lepiej, ale kto właściwie karze tym mediom odpytywać owych pochopnych komentatorów. Nikt nie karze, ale jakoś nie potrafimy się powstrzymać. Może to się da jakoś leczyć?
Natomiast na pewno nie da się wyleczyć z zamiłowania do pewnych zachowań naszych tajnych służb. „Rzeczpospolita” doniosła, że Agencja Wywiadu potajemnie ściągnęła z bazy PESEL dane jej dziennikarza Mariusza Kowalewskiego. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że potajemne grzebanie AW w owej bazie wykryła policja prowadząca śledztwo w całkiem innej sprawie dotyczącej nielegalnej inwigilacji reportera „Rzepy”. Zdaniem gazety AW mogło inwigilować lub chcieć inwigilować Mariusza Kowalewskiego, bo pisał o tajnych więzieniach CIA w Polsce. Szanowni podejrzliwi koledzy z „Rzepy”: więcej pozytywnego myślenia! Ponieważ właśnie się dowiedzieliśmy, że krakowska prokuratura nie jest w stanie sama stwierdzić czy wiezienia CIA w Polsce były i kto ewentualnie za nie odpowiada, po prostu postanowiła nawiązać kontakt z dziennikarzem, który chyba wie na ten temat więcej od niej. Oczywiście w celu otrzymania od niego pomocy. A, że użyła do tego Agencji Wywiadu, ot nie chciała sprawie nadawać rozgłosu.
Tak a propos dziennikarstwa śledczego, które u nas podupada, bo wydawcy nie chcą w nie inwestować i a propos porozumienia z kościołem katolickim co do odpisu podatkowego na poziomie 0,5 proc. Może by tak zaproponować odpis, chociaż 0,1 proc na dziennikarstwo śledcze? A może to SDP powinno założyć jakąś fundację z portalem śledczym i ubiegać się o ów jeden procent jaki podatnik może przekazać na organizacje pozarządowe?
No skoro już się rozmarzyłem, to żeby utrzymać dobry nastrój anegdotka związana z kampanią „Język polski ą-ę”. Chcąc wesprzeć poprawność językową i zwrócić uwagę na coraz częstszą rezygnację z używania przez nas znaków diakrytycznych niektóre media opublikowały teksty, a nawet nagrania bez owych znaków. Niestety akcja miała i swój lekko komiczny wymiar. Wszystkie internetowe informacje mające promować używanie znaków diakrytycznych miały adresy podobne do tego: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/media-bez-polskich-znakow-w-kampanii-jezyk-polski-a-e, czyli były owych znaków pozbawione.
Andrzej Kaczmarczyk
