Psychologów, którzy komentowali sądowe perypetie mamy Madzi z Sosnowca spotkał ostracyzm i potępienie ze strony, jak to nazwano, „środowiska”, a także przemawiającej głosem owego środowiska „Gazety Wyborczej”. Potępieni zamiast poważnych naukowych opinii stawiali szybkie diagnozy pod publiczkę i oczekujące tego media. Trzeba uczciwie przyznać, że faktycznie część z tych diagnoz była dość idiotyczna. Ale przyjrzyjmy się innym poważnym opiniom, ekspertyzom, które zdecydowanie różnią się od tamtych i - jak rozumiem – są przez dostojne środowisko w pełni akceptowane.
Choćby rozmowie profesorki Anny Skarżyńskiej z redaktorą Agnieszką Kublik opublikowanej na łamach „Gazety Wyborczej” po śmierci matki Jarosława Kaczyńskiego: „- Pani Jadwiga Kaczyńska była osobą silną, miała swoje życiowe aspiracje, wierzyła i sporo robiła, aby jej synowie wysoko zaszli. Jeżeli Jarosław uwewnętrznił wymagania matki, nic go nie zatrzyma w drodze do władzy. Raczej zaostrzy swoje sposoby działania, niż wyhamuje. Teraz nie ma już recenzenta i krytyka, któremu bezgranicznie ufa. I zarazem takiego, z którym trzeba się liczyć, uważać, by go nie dotknąć, nie zasmucić, nie rozczarować.” Oto prawdziwie mądra rozmowa i istne sięgnięcie w głąb duszy człowieka. Dostojewski umarłby z zazdrości. Szacowna profesorka ogłaszając tę diagnozę spędziła zapewne godziny na rozmowach z rodziną Kaczyńskich i wielogodzinnej analizie relacji matki z synem.
Wzorców właściwego postępowania warto szukać zresztą nie tylko wśród psychologów, Weźmy osobę, która prezentuje w wydestylowanej postaci, i etykę, i moralność, i mądrość, czyli profesorkę Magdalenę Środę, publicystkę „Gazety Wyborczej”. Cóż mówiła pani profesorka o śmierci małej Madzi, krótko po tym kiedy sprawa wybuchła i niewiele było jeszcze wiadomo: „Jestem nawet w stanie zrozumieć młodych. Z jednej strony są bardzo religijni (poznali się w Kościele podczas służenia do mszy), nie używali zapewne środków antykoncepcyjnych, nie mieli pojęcia o edukacji seksualnej (szkoła takiej nie oferuje), zaszli w nieplanowaną ciążę, bali się aborcji” (za radiem TOK FM). Niewątpliwie pani profesorka poprzedziła swoją opinię dokładnym wywiadem środowiskowym w Sosnowcu, stanowiąc tam istotną konkurencję dla detektywa Rutkowskiego.
Przez łamy i fale rozmaitych mediów koncernu Agora przewijają się tabuny psycholożek i psycholożków oraz innych ekspertów, paranaukowym językiem sprzedających lewicową ideologię. Wszystkie media w Polsce i gdzie indziej, piątek i świątek, prezentują złote myśli ekspertów, wśród których dominują psycholodzy i socjolodzy, bo te nauki w naszych czasach coraz częściej zastępują religię. I wszyscy to akceptują. A w tym przypadku jest inaczej. Dlaczego?
Gdzie kończy się profesjonalizm gadających głów? Kiedyś nauka zamieniała się w zabobon tam, gdzie kończył się marksizm. Dziś kończy się tam, gdzie kończą się obowiązujące poglądy. A w tym przypadku, obowiązującą jest interpretacja historii Madzi z Sosnowca zbliżona do tej prezentowanej przez profesorkę Środę – biedna kobieta skrzywdzona przez patriarchalne społeczeństwo, Kościół, brak dostępu do pigułek antykoncepcyjnych, które przecież są nieznane w peryferyjnym Sosnowcu, oddalonym o setki kilometrów od większych ośrodków cywilizacji.
Książę Franciszek de la Rochefoucauld stwierdził, że hipokryzja jest hołdem, który występek składa cnocie. Ale w przypadku potępień wspomnianych psychologów ze strony ich kolegów, a tym bardziej dziennikarzy, czołobitność jest nieco przesadna.
Wiktor Świetlik
