Churchill kiedyś stwierdził, siadając do swoich wielotomowych dziejów II wojny światowej, że historia będzie dla niego łaskawa, bo ją sam napisze. Na szczęście z czasem powstało wiele innych książek i prac, także skrajnie wobec Churchilla krytycznych.

Z nich wszystkich można wydobyć wypośrodkowany obraz tego polityka, a przede wszystkim wyrobić sobie własny punkt widzenia. Można uznać, tak jak uznała większość Brytyjczyków, wojennego premiera za najwybitniejszego Brytyjczyka, ale można go potraktować też – jak wielu Polaków – za cynicznego gracza i wiarołomcę niedotrzymującego sojuszniczych zobowiązań.

Niestety, nam nie jest to dane. Dowodem jest wrzawa wokoło programu Jana Pospieszalskiego, w którym zaprezentowano film, w którym to z kolei filmie, pokazano dokument mający świadczyć o nielojalnym stosunku Bronisława Geremka wobec „Solidarności”. Nie rozstrzygam a autentyczności tego papieru i prawdziwości idących ewentualnie za nim interpretacji. Poznałem osobiście profesora Geremka, przeprowadzałem z nim kilka wywiadów, był bardzo miłym i inteligentnym człowiekiem. Było mi bardzo przykro kiedy zginął. Ale jako postać – dla Polski – historyczna, może wzbudzać kontrowersje, admirację, jak i zarazem niechęć, a przede wszystkim dyskusję.  Inna sprawa, że tylko w ten sposób można kogoś pokazać jako człowieka ciekawego: z krwi i kości, mającego wady i przywary, popełniającego błędy, przezwyciężającego słabości. A nie jako świeckiego świętego.

Postaci historyczne zasługują na dyskusję, nawet Jan Paweł II, i ta dyskusja się toczy. Na dyskusję zasługują i Piłsudski, i Dmowski, i Wincenty Witos. Szlag mnie trafia, kiedy w kolejnych polskich produkcjach filmowych tego ostatniego, zasłużonego, a niedocenianego dziś polityka, pokazują jako wiejskiego głupka albo chłopskiego Dyzmę, ale nie będę się przecież z tego powodu domagał, by Wajda i Hoffman przepraszali za swoje filmy.       

W awanturze wokoło Pospieszalskiego nie dziwi mnie postępowanie i atak ze strony „Gazety Wyborczej”, środowiska bliskiego profesorowi Geremkowi, a zarazem bardzo ostatnio zradykalizowanego. Tyle, że w tym wszystkim merytorycznej dyskusji jest bardzo niewiele. Podobnie w argumentacji Platformy Obywatelskiej, której posłowie hurtem rzucili się w obronie pamięci profesora, jak i w kajaniu się prezesa TVP. Oto rządząca formacja, sprzyjająca jej potężna gazeta i władze telewizji, wszyscy razem, bez procesu i wysłuchania stron, wydają zbiorowy osąd nad najbardziej dziś krytycznym wobec władzy dziennikarzem w TVP. Czy to na pewno tylko o pamięć profesora Geremka chodzi? Czy też o to, że historię u nas pozwala się pisać tylko zwycięzcom albo pod nich? Obawiam się, że to drugie.
 

 

Wiktor Świetlik
17 grudnia 2011
            
   
 
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl