Dominik Zdort, publicysta „Rzeczpospolitej” nazywa posłów z Ruchu Palikota marginesem społecznym, inni obawiają się, że pojawią się oni w Sejmie ze świńskim ryjem. Zaczęło się.
 
 
Miało nie być o polityce, ale skoro wszyscy felietoniści portalu robią polityczne wycieczki, to czemu nie ja? Igor Ryciak w „Newsweeku” naśmiewa się/wyszydza/krytykuje SDP. A ma alternatywę? Nie ma, może co najwyżej krytykować/wyszydzać/naśmiewać się z NICOŚCI związków dziennikarskich i stowarzyszeń, bo poza WIZJĄ TVP inne organizacje dziennikarskie są martwe. Co 3-4 lata słychać nawoływanie w mediach: Rodacy, do wyborów! A gdzie wołanie (jak dotąd na puszczy): dziennikarze solidaryzujcie się, łączcie się, pokażcie swoją siłę, brońcie swoich interesów! Nie, nie i nie. Bo jak tylko ktoś chce coś zrobić, to zaraz lament: bo się nie da, bo nie to stowarzyszenie, bo władze wybrali nie te. Kilku kolegów, z którymi wiązałem nadzieję, że będą kandydować do zarządu SDP po przegranej pierwszej części wyborów obraziło się na demokrację i zabrało swoje zabawki. Rozumiem, że nie chcą firmować prac zarządu, w którym być może/prawdopodobnie nie mieliby większości, ale reprezentowaliby w zarządzie może te 30 - 40 procent delegatów na zjazd , którzy w tej chwili nie mają swojej reprezentacji, bądź są niedostatecznie reprezentowani.
 
Zwycięzca bierze wszystko…tak też się stało, choć wystarczyłby drobny gest ze strony zwycięzców i być może mielibyśmy bardziej zrównoważone wybory, a tak obowiązuje hasło: rządźcie sobie sami. Tyle, że na to nie możemy sobie pozwolić, bo to oznaczałoby rozbicie Stowarzyszenia.
 
Zdort obraża posłów wybranych do Sejmu w demokratycznych wyborach. Liderzy warszawskiego SDP rezygnują z kandydowania do zarządu. Wiem, że nie ma w tym porównaniu równorzędności, ale jeśli nie będzie wzajemnego szacunku i konsensusu, to daleko nie zajedziemy – ani jako kraj, ani jako SDP.
 
Apelowałem już kilkakrotnie: porzućmy topory, kije i wzajemne uprzedzenia, przestańmy kopać rowy, bo inaczej wyginiemy jak dinozaury, które są modne na naszym portalu, i o których piszą Wanda Konarzewska i Krzysztof Kłopotowski.
Polityka podzieliła dziennikarzy. Mądra polityka nowych władz SDP może sprawić, że na pierwszym miejscu będą sprawy bytowe, socjalne, prawne i etyczno-warsztatowe a nie walki polityczne. Przestańmy się troszczyć o polityków – oni o siebie zatroszczą się sami! My, dziennikarze, potrzebni jesteśmy im from time to time, szczególnie w czasie wyborów. Powinni to przemyśleć zarówno dziennikarze z TVN, jak i z Polsatu, z Gazety Wyborczej i Gazety Polskiej, Tomasz Lis i Tomasz Sakiewicz, bo niektórzy z nich zamienili się w działaczy społecznych i polityków – tylko czy warto tak łatwo tracić wiarygodność? Chyba, że chcą być politykami. Jeśli tak, to droga wolna, ale ja tą drogą iść nie chcę.
 
Niedługo ukonstytuuje się nowy zarząd SDP i ogłosi program działań. Czekam na ten moment i mam nadzieję, że pierwsze zadania będą dotyczyć obrony i ochrony prawnej dziennikarzy, pomocy dla środowisk lokalnych, edukacji i profesjonalnych standardów. A gry polityczne zostawmy partiom.
 
Na świecie jest wiele organizacji i grup dziennikarskich, które sobie wzajemnie pomagają. U nas raczej wzajemnie przeszkadzają. Mam zatem jeszcze jeden apel: koleżanki i koledzy, jeśli wam nie podoba się SDP, to przynajmniej nam nie przeszkadzajcie wtedy, gdy będziemy walczyć o prawa dziennikarzy. Rozliczcie nas za kilka miesięcy, ale nie zaczynajcie od ataku tylko dlatego, że wybrano nie tych, na których stawialiście. I nie prorokujcie, że kolejny zjazd SDP może być zjazdem ostatnim. Bo jeśli tak by się stało, to do kogo będziecie mieli pretensje, że nie dba o interesy dziennikarzy? Tylko do SIEBIE SAMYCH.
 
 
 
Marek Palczewski
 
13 października 2011
 
 
 
 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl