Nie będzie nic o wyborach. Nasze SDP-owskie będą kontynuowane, wybory parlamentarne rozstrzygną się w niedzielę. Cicho sza.

 

Oglądam w telewizorze program Elżbiety Jaworowicz, która prezentuje racje jednej strony. Atakowana przez nią broni się: to są plotki i pomówienia. Zaraz potem płacząca, zdaje się poszkodowana kobieta, mówi o jakimś wypadku. A inni mówią o pracy w Kanadzie i myciu kibli w Ameryce i o pocie, który leciał po tynku. Obrazowo, za 70-80 dolarów dziennie, potem kupili za to działkę i warsztat. Trudno mi się skupić, czegoś tu nie rozumiem. Prawda jednej strony kontra prawda drugiej strony. Co robić, komu wierzyć? Pamiętam, kiedy terminowałem w TVP, redaktor Krubski mówił w takim przypadku no to już wiesz, co masz robić.

 
Ale miało nie być o wyborach, a tu znowu musimy wybierać. Słyszę, że kolega z telewizji dostaje coś do testowania, jakiś samochód marki na trzy litery. Myślę sobie, krucho w tej telewizji. Tymczasem Jaworowicz zaprasza uczestników na kawę po programie i patrzy swoim gościom prosto w oczy. No to źle jest czy nie jest? Zgłupiałem na chwilę, ale zaraz sobie przypomniałem o pewnym dziennikarzu biznesowym, który prosił z biedy a to o cement na budowę, a to o jakiś garniturek, bo nie miał się w co ubrać. Do czego to doszło, żeby pracując w telewizji tak żebrać!
 
Kolega super mocny znowu mnie namawia do zakupów. Zaleca się węgierka, produkty dwoją się i troją, a regiony jak płakały, tak płaczą. Na naszym portalu Krzysztof Kłopotowski odpowiedział wszystkim, którzy – cytuję - mają bzika na punkcie telewizyjnych ośrodków regionalnych TVP: Próby zachowania w całości Telewizji Polskiej S.A. przypominają utrzymywanie dinozaura skazanego na zagładę.[…] Moim zdaniem, można je przekształcić co najwyżej w media publiczne wielopartyjne, z udziałem najważniejszych partii i oczywiście największej partii opozycji. Rozwiązanie nie wzniosłe, mało eleganckie, ale chociaż realne.sdp.pl/wygina-jak-dinozaury-felieton-krzysztofa-klopotowskiego
 
Tak to widać z Warszawy albo z USA, a jak z Łodzi, Katowic czy Gdańska? Dziennikarze boją się utraty pracy, boją się, że wkrótce płace będzie im dawał albo Urząd Marszałkowski, albo jakiś byznesmen pod stołem, albo Powiatowy Urząd Pracy. Może więc byłoby lepiej, żeby rzeczywiście się organizowali i rozwijali własne interesy, niechby i w internecie.
 
Wezwanie jednak, by dziennikarzom płacili pensje politycy wydaje mi się tragifarsą, szczególnie w obliczu wyborów. Krzysztofie, naprawdę wierzysz, że warto zamienić wszystkich dziennikarzy w tuby partyjne? Za parę judaszowych srebrników wyrzec się prawdy i niezależności?
 
 
 
Marek Palczewski
 
6 października 2011

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl