Zaremba pisze, że Maziarski przeczytał u Jastruna obsmarowanie o sobie, że on napisał, że… - no nie dalej już nie będę. Powariowali.

Ludzie! Litości! Towarzystwo się wyalienowało z pospólstwa społecznego i goni za własnym ogonem (albo kocim). Pomówienia, oszczerstwa, bzdury. To jest chore.

 
Tak jak biurokracja, która wystarczy sama sobie, tak żurnaliści zaczynają zajmować się wyłącznie swoimi kolesiami, a ci oczywiście ripostują: perpetum mobile. Czytelnik ani chybi wkrótce spuści wodę i popłynie to wszystko śmierdzącą rurą – WON!
 
Poseł mówi nie o programie, ale o wrogim pośle. Lider partii kpi z drugiego lidera. Panie chcą kupą do władzy. Jedne mają popierać drugie – nieważne skąd one. Jednoczą się ponad partyjnie przeciw tym wstrętnym chłopom. A chłop… już dawno nie na roli i troszczy się nie o to, co go boli na wsi, ale o załatwienie problemów miasta. Jasne, w końcu i on ma prawo marzyć o stolicy. To na początek. Warszawa kusi. Ale potem, gdy się kadencję odpuka na stanowisku wojewody lub wojewódzkiego marszałka – to trzeba powalczyć o Brukselę (choćby z Radomia). Tamci już byli – to my teraz. Na miejscu języka szybciej się złapie!
 
Była karuzela z Madonnami, teraz pójdą w świat zasłużeni w krajowych bojach. W nagrodę. Trzeba szybko, bo a nuż ta cała unia się rozleci.Napoleon rzucił na Moskwę 350 tysięczną armię. Zamarzła i tylko częściowo wróciła z płaczem. Nasi natarli na Strasburg i Brukselę. Najbardziej utknęły w pamięci informacje o naciąganiu przy rozliczaniu delegacji i szarpaninie z prostytutką. Jesteśmy prezydencją, ale o przyszłości UE rozmowa toczy się bez nas. Aktualny kierownik w rządzie od przydziału pieniędzy wierzy, że dostanie 300 miliardów (które awansem już wydano), ale mówi to przed wyborami. Co powie 10 października?
 
Kiedyś matematyk minister źle podliczył słupki w swoim resorcie i odjechał w siną dal żółtym busem. Jeśli teraz będzie wishfeelting to na jazdę (benzyna) może zabraknąć nie tylko euro, ale i złotówek.
 
Pecunia non olet – to dzięki powszechnej znajomości łaciny wiedzą już wszyscy. Szczególnie ci, którzy nie śmierdzą groszem. Bo tak naprawdę to i o grosz coraz trudniej. A Pan od finansów wykręcić chce się… wojną. Bijemy się wprawdzie peryferyjnie, grubsza zawierucha szykuje się na peryferiach, np. nad Jordanem. Tak rzeczywiście zasupłało się po gordyjsku. Młodego Aleksandra nie widać. Tak jak i na listach wyborczych. Młodzi nadal startują nieśmiało, oldboje w reaktywacji. I tylko kotów żal, które wykręcane ogonem są pretekstem do rozgrywania politycznych rozrachunków. Miau…
 
Dość też mam już tego felietonu, ale umówiłem się z redaktorem naczelnym tej strony na określoną objętość tekstu – więc by wypełnić zobowiązanie rzeknę jeszcze: zróbcie dziewczyny i chłopaki coś wreszcie, bo w przekomarzaniu się, oskarżaniu i narzekaniu doszliśmy już za daleko.
           
 
Stefan Truszczyński
03.11.2011 r.
 
Ps. A u nas wybory zakończyły się szczęśliwie i  wybraliśmy zarząd. Całkiem udany, oby równie pracowity i skuteczny!
 
 
 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl