25 letni wykształcony na dobrej uczelni (dziennikarstwo, politologia) pisze do nas dramatyczny list (kolejny!): „ nie mam żadnej pracy zarobkowej – już pal licho, że nie w zawodzie – biję głową w mur bezrobocia. Walczyłem w Słupsku, gdzie mieszkam, walczyłem w Warszawie przez trzy miesiące. Jedyną ofertę jaką otrzymałem to ochroniarz w „Biedronce”.

Wczoraj premier Tusk na tle szklanych domów mówił, że dostał czterysta miliardów, namawiał byśmy jeszcze raz uwierzyli, teraz wszystko się zmieni…

A ja się pytam - Panie premierze – co mam odpowiedzieć na list młodego wykształconego w Poznaniu za ciężkie prywatne i państwowe pieniądze Tomasza Wojtalika, który pisze, że walczył! Jego materiał był nawet w wiadomościach TVP. I walczy dalej. Pyta jednak, czy zapowiedzi z przed 5 lat to była jedynie ściema: „…widzę tylko bezludną wyspę z której wszyscy uciekają jak szczury. Ewentualnie wyspę rozbitków, wyautowanych, udupionych, zadłużonych, permanentnie bez pracy a niedługo i bez dachu nad głową”.

Jest już w Polsce czterysta tysięcy młodych bez pracy, jest ćwierć miliona z wyższym wykształceniem i bez nadziei, są setki tysięcy wyedukowanych w Polce młodych i bardzo młodych ludzi, którzy pracują teraz na innych za rzekami i morzami.

Co Pan panie premierze opowiada o filharmoniach i nowych super gmachach wyższych uczelni. Proszę przejechać się pociągiem z Katowic do Warszawy i popatrzeć na ruiny dworców w Zagłębiu Dąbrowskim, na ruiny fabryk w Zawierciu, w Piotrkowie Trybunalskim i innych miastach. Może przestraszy się Pan tych kikutów po kominach i biurowców z wybitymi oknami. Proszę obejrzeć także byłą Stocznię Gdańską od strony wody, albo były ośrodek TV w Gdańsku przy ulicy  Sobótki  walący się w gruzy od kilkunastu lat (to niedaleko od Pana domu).

Co się stało z tysiącami miejsc pracy. Z fabrykami, które celowo doprowadzili do upadku ich dyrektorzy i prezesi. Niech pańscy ludzie prześledzą co się działo i dzieje z tymi,

którzy za judaszowe srebrniki zniszczyli ludziom miejsca pracy. Sprzedali się, bo konkurencja tak chciała.

Ma spaść nam „z nieba” 400 miliardów! Jakie są w ogóle gwarancje, że tak będzie. Przecież jest taka ewentualność, że Unia może się wcześniej rozpaść. Jakie są wreszcie gwarancję, że nieudacznicy, którym po weekendzie ściska pan dłonie znowu wszystkiego nie zmarnują.

Jeszcze pytania szczegółowe. Po co nam dwie super nitki szos do Gdańska, skoro nie będzie komu po nich jeździć. W Hiszpanii autostrady są rzeczywiście wspaniałe tyle, że puste, bo ludzi nie stać na benzynę. Wprawdzie już wszystkie chyba osobistości z Sejmu i Senatu mają wspaniałe czarne limuzyny - ale oni dróg za miliardy nie wykorzystają w pełni. Nie dziwota, że tak głośno protestują przeciwko radarom. Chcą sobie pojeździć ale te drogi miały być dla przemysłu, handlu, producentów rolnych. Nie zapełnią się jeśli firmy będą padały w takim tempie jak dotychczas.

Z przejedzenia od tortu z banknotów euro pańska ekipa może dostać najwyżej niestrawności. Ale przejedzenie, zmarnowanie kolejnych pieniędzy, rozkradzenie na korupcyjne kontrakty – to dotyczy już nie kilkudziesięciu osób, to bezkarne powiązania, zmowa nowych właścicieli Polski. Polski już nie ludowej ale jakiej – tego właśnie nie wiemy.           

Już rok temu w jednej czwartej powiatów bezrobocie było wyższe niż dwadzieścia procent. Jeszcze w grudniu ogłaszano: „liczba zarejestrowanych bezrobotnych na koniec roku może skoczyć do poziomu 13,4 procent”. Minęły zaledwie dwa miesiące i zbliżamy się do procent piętnastu.

Opowiada Pan panie premierze, że są sprzedane na trzy miesiące naprzód bilety w nowej muzycznej placówce w Białymstoku. To dobrze, że ludzie walą na „Straszny Dwór”, czy „Operę Żebraczą”.

No cóż, żeby na koniec tych rządów nie zostało tylko gorzkie „Śmiej się pajacu”.

11.02.2013 Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl