Zmiana na stanowisku redaktora naczelnego „Wprost” to spore zaskoczenie. Nic dziwnego, że na ten temat pojawiają się kolejne teorie spiskowe. Pierwsza, jakoby Michał Kobosko miał zapłacić głową za próbę uderzenia gazetą w Aleksandra Kwaśniewskiego okazała się… promocją kolejnego wydania „Wprost”, gdzie tekst o ex-prezydencie ma się ukazać. Ale też trudno było tę teorię traktować poważnie, skoro sama „Gazeta Wyborcza” wypisuje dziś o „Mesjaszu polskiej lewicy” teksty, jakich nie powstydził by się „Fakt”. Kwaśniewski dawno już do nietykalnych nie należy.
A propos nietykalnych. Tomasz Machała w „Wirtualnychmediach.pl” komentując zwolnienie Koboski wykazał się fanatyczną wręcz wiarą w prawa rynku. Stwierdził, że „żadne teorie spiskowe nie mają tej mocy obalania naczelnych, co wyniki sprzedaży. Jeśli sprzedaż zgadza się z oczekiwaniami wydawcy, to naczelny jest nietykalny”. Brzmi pięknie. Ale nie na temat. Tomasz Machała przebywał widocznie ma urlopie, gdy Grzegorz Hajdarowicz zwalniał Pawła Lisickiego. Sprzedaż „Uważam Rze” jak najbardziej zgadzała się z oczekiwaniami wydawcy, a mimo to nie zawahał się on „tknąć” naczelnego.
To przykład najświeższy, ale przecież nie odosobniony. Służę przykładem własnym. Naczelnego „Dziennika Polskiego” też nie obroniła pozycja lidera sprzedaży w regionie. Taka jak już karma szefów redakcji i każdy z naczelnych ma świadomość, że nie zna dnia ani godziny, zaś wyniki sprzedaży są tylko jednym z wielu detonatorów, jakie mogą go wysadzić z fotela.
Nie wiem, dlaczego Michał Kobosko przestał być redaktorem naczelnym „Wprost”. Wiem, że zostawia pismo o niebo lepsze niż to, jakie wziął w dzierżawę. Mam także świadomość, że to to nie czas sprawnych redaktorów, potrzebne są sztandary albo marki. Wydawcy coraz częściej nie kierują się kompetencjami czy charyzmą, szukają „gorących nazwisk”. Była wicenaczelna „Wprost” z satysfakcją wypomina wydawcy błąd, jakim było rozstanie się z „najmocniejszą marką polskiego dziennikarstwa”. Chciałoby się powiedzieć: jaka marka, takie dziennikarstwo.
Ale też wypada życzyć Sylwestrowi Latkowskiemu, który niewątpliwie silną marką jest, by trzymał poziom i pion. Bez względu na czas, jaki będzie mu dany by utrzymać się na pokładzie „Wprost”.
Piotr Legutko
