Onegdaj super spostrzegawczym określeniem błysnęli biurowi, a właściwie biurowe
 
pracowniczki Telewizji Polskiej. Do dziś trwa nierozstrzygnięty spór czy to Kasia, czy
 
Marysia rzekła: PAMPERSY. Tak czy owak walendziakowy nalot na Woronicza został
 
obdarzony świetną ksywą. Pasowało jak ulał.
 
Teraz słyszę określenie „słoiki”. A któż to – grzecznie pytam. Okazuje się, że tak
 
właśnie warszawscy urzędnicy w centralnych urzędach nazywają dokooptowanych z
 
prowincji nowych, których „przywieziono w teczkach”. Bo ci oszczędni
 
prowincjonariusze przyjeżdżając po weekendzie w poniedziałek do pracy przywożąc
 
właśnie w słoikach papu, które pałaszują aż do piątku.
 
Podoba mi się to. Wreszcie po siermiężnym ale rozrzutnym socjalizmie naród staje się
 
oszczędny, zapobiegliwy, myślący. Może przeniesie się to na decyzje ogólnopaństwowe.
 
„Słoiki” nie skompromitujcie się tak, jak to zrobiły „pampersy” rozpoczynając
 
degrengoladę TELEWIZJI POLSKIEJ. „Słoiki” jesteście nadzieją!
 
Ot choćby w sprawie decyzji przyznania koncesji Telewizji „TRWAM”. Pora się
 
opamiętać Panowie Ministrowie z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Już czas! Już
 
czas!
 
Chyba, że znowu grono radzące przy Skwerze Kardynała Stefana Wyszyńskiego chce
 
mieć kilkaset tysięcy ludzi protestujących na ulicach. W tym sensie nie przyznawanie
 
częstotliwości toruńskiej stacji odgrywa bardzo ważną mobilizującą wiernych rolę. A
 
więc tak, czy siak pozytywne skutki będą.
 
„Rzeczpospolita” i „Wyborcza” tracą czytelników nie tylko przez ekspansję
 
bezczelnego internetowego medium. Zrażają przez swoje politykierstwo, służalstwo
 
rządzącym. Bolesne sprawy kolaboranctwa z bezpieką przestają być ważne bo upływ
 
czasu, biologii - to załatwi. Pozostaje walka TU i TERAZ - o koncepcję, pomysł w jakim
 
kraju mamy żyć i pracować.
 
Usłużni władzy, ale syczący nienawiścią do kościoła - nic dobrego nie wymyślą.
 
Paszli won! Wielu miłość do Związku Radzieckiego nie minęła, choć nie ma już tego
 
kraju. Strach przed Moskwą mają już w genach i niczym dla nich nawet ci, którzy
 
piastując naszą, polską najwyższą władzę zginęli w nadal celowo nie wyjaśnionych
 
okolicznościach.
 
Kraczą z nimi w jednym chórze podobni do tych, którzy po 13 grudnia 1981 roku
 
podwinęli ogony. Padają paskudne słowa z paskudnych gęb. Znowu jest MY i ONI. I tak
 
zostanie. Bo Ojczyzna jest jedna, tak jak prawda. Sztuczne, okazjonalne i nietrwałe twory
 
padają - jak to już wielokroć było. Może ta rozpoczynająca się „trzynastka” nie tylko nie
 
będzie pechowa dla ludzi prawych, ale przełomowa, dobra i twórcza.
 
Niech będzie za to przeciwko kłamcom, złodziejom i łobuzom.
 
03. 01. 2013 Stefan Truszczyński
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl