Mówi się, że prawda leży po środku, lecz kiedy środek ukradną, to po prostu leży?
Sformułowanie to przyszlo mi do głowy w trakcie refleksji nad kondycją nas dziennikarzy u progu kolejnego roku. Skąd idziemy, dokąd, co się z nami porobiło?

Nawet w latach komuny (przynajmniej po październiku 56) normą była śladowa choćby przyzwoitość, polegająca, na przykład, w ujmowania się za bitymi czy wyrzucanymi z pracy. Wpierw należało się ująć, zaprotestować, potem ewentualnie pytać o kontekst. Zresztą kontekstem zajmowała się władza, podsuwajac zwroty w rodzaju – kto za tym stoi, komu to służy?
W obecnych czasach pewna ilość naszych kolegow utożsamiła sie z władzą do tego stopnia, że nie potrzebuje dyrektyw, okólników, biura prasy przy KC, szkoleń i narad, wie sama z siebie, co jest niesłuszne. a tym bardziej kto?
Zanikła dyskusja, półtony, półcienie, albo jest się totalnie za albo przeciw, albo „lud smoleński" albo lemingi, albo moher, albo plastikowy palikot.
Kto jest „pisiorem" nie decyduje sam ołatkowany, tylko jego adwersarz. Można nie zgadzać sie z Jaroslawem Kaczynskim, mieć na pieńku z Antonim Macierewiczem i głosić poglądy ekonomiczne wściekłego liberala, ale jest się „pisiorem", bo nie jest się „platformersem". Tertium non datur!
Sytuacja potwornie niekomfortowa dla wszelkiego rodzaju ludzi niezależnych myślowo, a także oryginałów, programowo osobnych. Nic z tego – muszą być tu albo tam. A jak będą protestować, to się ich zaliczy na tej podstawie na jakich łamach protestowali.
Ratunkiem przed zamianą pewnego dnia wojny zimnej w gorącą mogłoby być jakieś centrum – płaszczyzna umożliwiająca kontakty, konsultacje, wyjaśnianie stanowisk, osłabianie napięć. Niestety w obowiązującej logice politycznej Centrum jest groźniejsze niż dla prawicy wrogowie z prawa, a dla lewicy z lewa.
Załamują sie błyskawicznie wszelkie inicjatywy storzenia politycznego bytu między PO a PIS-em, a umiarkowane media są na widecu bardziej niż ekstremalne. Dowodem wydarzenia w „Rzeczpospolitej" i „Uważam Rze". Póki istniały, obrywały z obu stron – od koalicji za wysługiwanie się opozycji i vice versa.
Może właśnie dlatego tak podsycane są konflikty w SDP.
Dziennikarze – „Czwarta władza" powinna zajmować się kontrolowaniem pozostałych władz, a zajmuje się sobą.
I nie da się ukryć, że dzieje sie to ze szkodą dla dziennikarzy, społeczeństwa a pozwala tym niekontrolowanym na dalsze brnięcie w najrozmaitsze patologie.
Nic dziwnego, że myśląc o Nowym Roku najbardziej życzyłbym sobie u nas „państwa środka" (byle nie na modłę chińską). I dobrze by był to środek uniwersalny – na przeczyszczenie atmosfery i porost rozumu.
Środek do Pojednania – ŚDP.
Marcin Wolski
31 grudnia 2012
